Reklama

Reklama

Zajęcia na warszawskiej uczelni tylko dla zaszczepionych, ozdrowieńców i przetestowanych

Uczelnia Medyczna im. Marii Skłodowskiej-Curie wydała zarządzenie, zgodnie z którym w zajęciach mogą brać udział tylko studenci oraz pracownicy, którzy: zostali zaszczepieni przeciw COVID-19 lub są ozdrowieńcami i mogą to udokumentować. Pozostali muszą co 7 dni testować się na obecność SARS-Cov-2. Rektor uczelni prof. Krzysztof J. Filipiak w rozmowie z Interią zapewnia, że w obliczu rozpędzającej się czwartej fali, takie działania są konieczne. Ta decyzja nie podoba się jednak wszystkim studentom. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz resort Edukacji i Nauki uważają, że w obecnym stanie prawnym brakuje podstaw do takich działań. Jednak RPO prosił ministra Przemysława Czarnka, by zmianę rozważył.

Test antygenowy można wykonywać na uczelnianym kampusie. Jego koszt to 100 zł. Jednocześnie osoby chętne na bezpłatne szczepienia przeciwko COVID-19 cały czas mogą zgłaszać się do dziekanatu.

"Zdajemy sobie sprawę, że przedkładanie wyniku testu co tydzień, to rozwiązanie daleko różne od obowiązujących regulacji prawnych w wielu krajach Unii Europejskiej jak Włochy czy Francja, gdzie testy przeprowadzać trzeba co 48 godzin, aby przyjść do pracy" - przekonuje w oświadczeniu rektor Uczelni Medycznej im. Marii Skłodowskiej-Curie. 

Rektor: Każdy sposób zachęty do szczepień to droga do ochrony zdrowia i życia 

- Mamy czwartą falę. Każdego dnia umiera 100 osób - to taki tupolew, który rozbija się codziennie - a zaszczepionych jest tylko 52 proc. Polaków. Szczepienia chronią przed zgonem i ciężkim zachorowaniem, zmniejszają ilość transmisji wirusa, a jako lekarz, naukowiec i rektor uczelni uważam, że każdy sposób zachęty do szczepień to droga do ochrony zdrowia i życia studentów, nauczycieli akademickich, ich rodzin i bliskich - mówi Interii rektor UM MSC prof. Krzysztof J. Filipiak, który jest też popularyzatorem wiedzy na temat COVID-19 i szczepień oraz współautorem podręcznika na ten temat.

Reklama

- Proszę nie zapominać jeszcze o jednym ważnym aspekcie - w naszej uczelni, na czterech kierunkach: lekarski, pielęgniarstwo, ratownictwo medyczne, kosmetologia studiują często osoby pracujące w ochronie zdrowia, które na co dzień stykają się z pacjentami. Ryzyko roznoszenia pandemii jest w tej sytuacji jeszcze bardziej zwielokrotnione, niż ma to miejsce na uczelniach niemedycznych - podkreśla rektor.

Władze uczelni tłumaczą, że podstawą prawną takich działań jest Ustawa o szkolnictwie wyższym, a przede wszystkim Konstytucja. 

Konkretnie powołano się na artykuły:  68 - "Każdy ma prawo do ochrony zdrowia"; 70 ust. 5 - "zapewnia autonomię szkół wyższych". "Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu wyroku z 28 kwietnia 2009 roku zaznaczył, że uczelnie mają prawo do autonomii, a prawo to jest ściśle powiązane z prawami i wolnościami gwarantowanymi konstytucyjnie. Uznanie autonomii za prawo uczelni nadaje jej charakter prawa wolnościowego. Wyjątkowe możliwości ograniczeń w zakresie korzystania z niektórych praw i wolności, m.in. dla ochrony zdrowia, również wymieniane są art. 31 ust. 3 Konstytucji RP" - napisano w oświadczeniu uczelni.

Głosy oburzenia. "Straszą RPO i ministrem Czarnkiem"

Co na to sami studenci? - Nie mam nic przeciwko. Zaszczepiłem się i uważam, że każdy pracownik ochrony zdrowia, który może to zrobić, nie powinien się wahać. Wszystko z troski o zdrowie pacjentów - mówi Interii jeden ze studentów kierunku ratownictwo medyczne.

Ale nie brakuje i głosów oburzenia. Pojawiły się protesty. Rektor przekonuje, że są to pojedyncze sytuacje

Jak opowiada, jedna ze studentek przyniosła zaświadczenie od lekarza, z którego wynikało, że nie powinna się szczepić. - Zastrzegła jednak, że nie wolno się nam kontaktować z tym lekarzem, żeby nie miał kłopotów, nie wolno nam też weryfikować danych tego lekarza... Poprosiłem o wycofanie tego zaświadczania i przyniesienie nowego, od lekarza, który nie boi się swoich diagnoz, bo w przeciwnym razie zgłosimy to zaświadczenie jako podejrzane o fałszerstwo. W końcu studentka przyznała, że poprosiła o takie zaświadczenie, a lekarz je wydał. Nie chcę wnikać w jej sytuację medyczną, ale w świetle aktualnej wiedzy nie miała żadnych przeciwwskazań do szczepienia - relacjonuje prof. Filipiak. 

- Mamy też kilku studentów, którzy straszą nas Rzecznikiem Praw Obywatelskich i panem ministrem Czarnkiem - dodaje. W ich ocenie uczelnia wprowadza segregację sanitarną i wymusza na studentach niezaszczepionych "przyjęcie eksperymentalnego preparatu będącego w fazie badań".

Jak się dowiadujemy, do Rzecznika Praw Obywatelskich rzeczywiście wpłynęły skargi. - Sprawę zgłosiła osoba ani nie pracująca, ani nie studiująca w UM MSC. W ogóle najwięcej protestów pisemnych, maili, telefonów przychodzi od osób i grup reprezentujących ruchy antyszczepionkowe, podpisujących się jako: BGW, Beskidzkie Watahy, Watahy Głosu Obywatelskiego, Polska Wspólnota Patriotów, Strażnicy Wolności, WIR, Polska to My, Nowa Polska - wylicza rektor.

RPO poprosił uczelnię o złożenie wyjaśnień. - Przygotowujemy odpowiedź. Wiem, że podobne pismo wystosowano wcześniej do pierwszej warszawskiej uczelni, która wprowadziła podobne rozwiązania - Akademii Teatralnej w Warszawie. Przy okazji - głębokie ukłony i wsparcie dla jej rektora - prof. Wojciecha Malajkata. Aż mi wstyd, że to nie uczelnia medyczna, a teatralna wprowadziła takie zasady jako pierwsza - konkluduje. 

RPO i MEiN jednym głosem: Uczelnia nie ma takiego prawa

Nie ma podstaw prawnych do takich działań - uważa zarówno Rzecznik Praw Obywatelskich jak i Ministerstwo Edukacji i Nauki, komentując sytuację na warszawskiej uczelni. 

W stanowiskach jakie otrzymała Interia, zarówno RPO jak i resort edukacji podkreślają, że doceniają staranie władz uczelni, by zapewnić bezpieczne warunki do studiowania w trakcie pandemii. "Niezwykle ważne jest także podejmowanie działań, które mają na celu zachęcenie jak największego grona studentów, doktorantów oraz pracowników do zaszczepienia się przeciwko COVID-19" - stwierdza resort edukacji i nauki. 

Równocześnie podkreśla, że "uczelnie nie mają podstawy weryfikacji, czy studenci uczestniczący w zajęciach, a także inni członkowie wspólnoty danej uczelni są zaszczepieni, przeszli chorobę COVID-19 lub posiadają negatywny wynik testu".

"Obowiązujący stan prawny nie dopuszcza możliwości wprowadzenia ograniczeń dotyczących udziału w zajęciach dla członków społeczności akademickiej, którzy w wyniku własnej decyzji nie zaszczepili się przeciwko COVID-19 lub nie wyrazili zgody na udzielenie informacji związanej z COVID-19 i nie może to być podstawą niekorzystnego traktowania tych osób, a także nie może powodować wobec nich jakichkolwiek negatywnych konsekwencji" - przekonuje ministerstwo. 

Jak ustaliła Interia, dotychczas do ministra Przemysława Czarnka nie wpłynęła żadna skarga na działania rektora UM MSC. 

RPO zwrócił się do ministra, by rozważył zmianę

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca z kolei uwagę, że przetwarzanie przez uczelnię danych studentów dotyczących zdrowia, może stanowić "bezpodstawne ograniczenie konstytucyjnego prawa do ochrony prywatności".

Możliwe byłoby to tylko poprzez wprowadzenie stosownej ustawy - uważa RPO. W tej sprawie zwrócił się nawet do Ministra Edukacji i Nauki "z prośbą o rozważenie możliwości podjęcia inicjatywy ustawodawczej w celu zapewnienia uczelniom podstaw prawnych dla podejmowania adekwatnych działań prewencyjnych na rzecz ochrony życia i zdrowia studentów i pracowników uczelni w czasie pandemii".

Przemysław Czarnek w odpowiedzi przesłanej RPO w sierpniu zapewnił, że jeśli przepisy w tej sprawie będą procedowane w Sejmie, "to Ministerstwo Edukacji i Nauki będzie starało się o uwzględnienie w nich sytuacji w uczelni". 

Do dziś takich zmian nie dokonano. 

Reklama

Reklama

Reklama