Reklama

USA: Kevin McCarthy wybrany na przewodniczącego Izby Reprezentantów

Kevin McCarthy został wybrany na przewodniczącego Izby Reprezentantów po 15 rundach głosowania. Była to najdłuższa od 164 lat batalia o stanowisko spikera. Wybór nastąpił po wielu dniach negocjacji. McCarthy poszedł na ustępstwa m.in. w sprawie cięć budżetowych, a także reform osłabiających pozycję spikera i wzmacniających wpływy skrajnego skrzydła partii. Ostatecznie McCarthy zwyciężył w głosowaniu, zyskując poparcie 216 kongresmenów.

Kevin McCarthy został wybrany na spikera Izby Reprezentantów w sobotę rano. 

McCarthy zdołał przeciągnąć na swoją stronę większość partyjnych kolegów, którzy dotąd głosowali przeciwko niemu. Poparło go 216 kongresmenów, co okazało się wystarczającą liczbą głosów, gdyż pięcioro innych republikanów wstrzymało się od głosu.

Kevin McCarthy przewodniczącym Izby Reprezentantów

Lider Demokratów Hakeem Jeffries otrzymał poparcie 212 kongresmenów. Sześciu partyjnych kolegów McCarthy'ego wstrzymało się od głosu. Nowego spikera wyłoniono dopiero po 15. głosowaniach i czterech dniach. Był to pierwszy taki impas od 1923 roku i najdłuższy od 1855 r.

Reklama

"Prezydent nazwał ten proces żenującym. Gadające głowy określiły to mianem chaosu. Tak, niektórzy może nazwaliby te (działania mianem) chaotycznych, ale to się nazywa demokracja. I oznaka (aktywności) społeczeństwa, gdzie każdy głos jest brany pod uwagę" - powiedział przed 14. głosowaniem kongresmen Patrick McHenry, który oficjalnie zgłosił kandydaturę McCarthy'ego. Był przekonany, że McCarthy już wówczas zapewni sobie wybór na spikera.

Jednak kiedy po podliczeniu wszystkich głosów okazało się, że liderowi republikanów zabrakło poparcia jednego deputowanego, na sali doszło do słownych utarczek między McCarthy'm i jednym z jego przeciwników, Mattem Gaetzem. Godzinę wcześnie Gaetz chwalił w wywiadzie dla Fox News skłonność do ustępstw lidera republikanów, twierdząc, że "kończą mu się sprawy, o które mógłby prosić".

Kevin McCarthy zgodził się na ustępstwa. Kluczowy telefon od Donalda Trumpa

Ostatecznie w kolejnej rundzie, która odbyła się już po północy, czterech przeciwników McCarthy'ego zmieniło swoje głosy na wstrzymujące. Według doniesień mediów stało się tak po telefonie od byłego prezydenta Donalda Trumpa, który miał zadzwonić w momencie, gdy Izba szykowała się do odroczenia obrad do poniedziałku. To samo sugerowała też kongresmenka Marjorie Taylor Greene na Twitterze, komentując: "to była perfekcyjna rozmowa telefoniczna".

Do przełamania impasu doszło też dzięki porozumieniu McCarthy'ego z grupą jego przeciwników ze skrajnego skrzydła partii na temat regulaminu Izby oraz przyszłych głosowań. McCarthy ustąpił im, zgadzając się, by do zwołania głosowania ws. usunięcia spikera z funkcji konieczny był wniosek tylko jednego kongresmena, a także zapewniając większy wpływ partyjnej prawicy na prace Izby.

McCarthy zgodził się też, by zamrozić wydatki budżetowe na poziomie z 2022 r. W praktyce oznacza to potencjalne zmniejszenie budżetu obronnego, co zaniepokoiło część partyjnych "jastrzębi". Ostatecznie jednak, by uzgodnić budżet, republikanie będą musieli porozumieć się również z kontrolującymi Senat demokratami i prezydentem Joe Bidenem.

Według portalu Politico będzie to skutkowało trudniejszymi negocjacjami m.in. w sprawie podwyższenia limitu zadłużenia potrzebnego do uniknięcia formalnego bankructwa państwa.

Prezydent USA Joe Biden pogratulował nowemu spikerowi zwycięstwa. Jak zaznaczają amerykańskie media, po przejęciu kontroli nad izbą, republikanie mogą skupić się na swoim programie.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: USA | Kevin McCarthy | Izba Reprezentantów | Kongres USA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy