Reklama

Reklama

Niemiecka AfD żąda kontroli na granicy z Polską i Czechami

Alternatywa dla Niemiec (AfD) złożyła w saksońskim parlamencie wniosek, by czasowo przywrócić kontrole graniczne z Czechami i Polską. Postulat argumentowano rosnącą liczbą migrantów przekraczających przejścia graniczne. Saksonia nie radzi sobie z ich napływem.

Informację o wniosku złożonym w saksońskim parlamencie podaje kilka niemieckich źródeł, m.in. ntv, dpa i tag24.

Jak czytamy, postulat argumentował lokalny polityk - Sebastian Wipp z Alternatywy dla Niemiec. Przypomniał on, że Saksonia granicząca z Czechami i Polską jest w tym roku szczególnie obciążona migracją. Z doniesień mieszkańców tego obszaru Niemiec wynika, że przygraniczne gminy nie radzą sobie z falą cudzoziemców. Brakuje miejsc, by zakwaterować migrantów, a szkoły i przedszkola nie są w stanie pomieścić dzieci, które przybyły razem z rodzicami.

Reklama

- Nie może być tak, że na granicy niemiecko-austriackiej jest więcej kontroli niż w Saksonii - mówił Wippel, cytowany przez media.

Powtórka kryzysu migracyjnego z 2015 roku?

Policja federalna w Saksonii odnotowała w ostatnich miesiącach gwałtowny wzrost liczby osób ubiegających się o azyl - czytamy. W samym Dreźnie mowa o ok. 2400 wniosków. "Welt" wskazuje z kolei, powołując się na dane z MSW, że przez pierwszych dziewięć miesięcy 2022 roku o azyl w Niemczech ubiegało się prawie 135 tys. osób, co stanowi ponad 30-procentowy wzrost względem 2021 roku. 

Burmistrz Lipska Burkhard Jung skarży się, że sytuacja jest krytyczna i przypomina mu kryzys migracyjny z okresu 2015-2016. W mieście powstają pola namiotowe, w których mają być lokowani cudzoziemcy. Wyzwaniem jest również pomoc dzieciom pozostającym bez opieki. Jak czytamy w niemieckich publikacjach, sporą część migrantów stanowią uchodźcy wojenni z Ukrainy. Wśród przybyszów są jednak i osoby innych narodowości, m.in. z Afganistanu, Syrii i Iraku.

Obecnie na granicy niemiecko-austriackiej odbywają się kontrole graniczne - przypominają media. Taki stan rzeczy może się utrzymać, ponieważ władze zapowiadają przedłużenie obowiązywania przepisów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy