Reklama

Reklama

Mundial w Katarze, czyli żadnych buziaków na ulicach

- Świętowanie po meczach to może być punkt zapalny, bo o ile w tym świecie nie ma problemu, by imprezować, są kluby czy kurorty, w których można hulać w zachodnim stylu, to nie może być to ostentacyjne, wylewać się na ulice. Musi być dyskrecja - mówi Interii Aleksandra Chrobak, autorka książki "Beduinki na Instagramie". I wyjaśnia, czego mogą spodziewać się kibice po kraju, w którym za ciążę pozamałżeńską trafia się do więzienia (on i ona).

Joanna Dressler, Interia: To będą inne mistrzostwa niż te, które dotychczas znaliśmy, też dlatego, że odbędą się w Katarze - kraju muzułmańskim. Piłka nożna w państwie, w którym nie jest tak popularna jak w innych krajach, inne zwyczaje, goście z kompletnie innego kręgu kulturowego. Czy to się może udać?

Aleksandra Chrobak: - Myślę, że na czas mistrzostw Katar wstrzyma oddech. Jako kraj będą na świeczniku, a image jest dla nich bardzo ważny. Polemizowałabym z tezą, że piłka nie jest popularna. Pod niejedną kandurą - długą białą męska szatą - kryje się piłkarska koszulka.

Reklama

Czy Katar ugnie się, nagnie do zwyczajów europejskich, byle tylko w świat poszedł korzystny wizerunek tego emiratu?

- Myślę, że będą przymykać oko na to, czego oficjalnie nie mogą zaakceptować. To będzie gra w szarej strefie - czego wolno i nie wolno. Ale taka już od dawna toczy się w krajach Zatoki, gdzie większość społeczeństwa to tzw. ekspaci, pracownicy z innych krajów, którzy siłą rzeczy przynoszą swoje obyczaje i światopogląd do świata arabskiego, postbeduinskiego w tym przypadku i rozsadzają go od środka.

Co może od razu zaskoczyć Europejczyków w kwestii obyczajów, także polskich kibiców, gdy wylądują w Katarze?

- Na przykład to, że w supermarkecie nie kupią sobie piwa. Alhokol nie jest powszechnie dostępny, poza pojedynczymi sklepami przeznaczonymi teoretycznie dla ekspatów, do których teoretycznie trzeba mieć licencję, żeby tam kupować. W praktyce jeśli ktoś wie, jak się w tym świecie poruszać, to bez problemu zakupi trunek, a nawet znajdzie gorzelnie.

Kibice znani są z tego, że świętują, szczególnie po wygranym meczu, podchmieleni panowie, którzy tańczą na ulicach to standard, Katarczycy będą w szoku? Nie bez powodu producenci trunków mocno się wtedy reklamują.

- Policja będzie miała, co robić. Reklam trunków w Katarze raczej nie będzie. Katarczycy mają kontakt z alkoholem, lokalsi też piją, ale burdy w miejscu publicznym są niedopuszczalne, to złamanie tabu.

Pamiętam, jak w czasie Euro 2012 Irlandczycy wyznawali Polkom miłość publicznie na ulicach, jak może się skończyć takie zachowanie, gdy podejdą do jakiejś pięknej pani w abaji?

- Myślę, że nie podejdą do pani w abaji. Ten strój tworzy dystans, a nawet jeśli, to obok będzie męski opiekun w białej kandurze, z którym lepiej nie zadzierać.

Jakie zachowanie nie jest akceptowane? Kibice, przyzwyczajeni do tego, że ze stadionu po meczu wychodzą świętować i pić, mogą się zdziwić?

- To może być punkt zapalny, bo o ile w tym świecie nie ma problemu, by imprezować, są kluby czy kurorty, w których można hulać w zachodnim stylu, np. w Dubaju do stolika dziewczyn jest butelka wódki gratis, to nie może być to ostentacyjne, wylewać się na ulice. Musi być dyskrecja. Uliczne burdy nie mieszczą się w marginesie tego, na co pozwala się ekspatom i policja pewnie będzie reagować. Można przymknąć na wiele ekscesów oko, ale nie w sferze publicznej.

Po meczach kibice będą chcieli się bawić, ale słowo "zabawa" różne ma znaczenie, jak to będzie wyglądać w Katarze?

- Będą to zapewniać kluby i bary hotelowe, w których alhohol jest dozwolony. 

Dziewczyny w szortach, podkoszulkach z flagami, to znamy ze stadionów. Jak to będzie odebrane w Katarze?

- Przymkną oko, chociaż zależy jak krótkie to będą szorty. Katar jest najbardziej liberalnym z krajów Zatoki, nie ma obowiązku noszenia stroju tradycyjnego, czy zasłaniania włosów jak w Arabii Saudyjskiej. To że lokalne kobiety je noszą, jest dowodem, jak silna jest tradycja beduinska i wynikiem presji rodziny. Nikt nie będzie wymagał od przyjezdnych dostosowania się do lokalnego dress codu. Oczywiście są jakieś granice. W centrum handlowym ochrona potrafi zwrócić uwagę jeśli spódnica, czy szorty są za krótkie, ale coraz rzadziej się to zdarza. Reakcje pewnie będą mieszane, lokalsom się to nie będzie podobało, bo to pogwałcenie ich zasad i pewnie będą jakieś głosy oburzenia, ale jakoś podejrzewam, że przetrzymają to zderzenie cywilizacji.

Gdy parę lat temu wylądowałam w innym emiracie - w Dubaju, już na lotnisku czekało mnie pierwsze zaskoczenie. Mimo że byłam ubrana w sukienkę pod szyję z długim rękawem, przy 38 st. Celsjusza, spotkałam się z pogardliwymi spojrzeniami ze strony kobiet, a przecież w Dubaju można ubrać się po europejsku. Też takich reakcji trzeba się spodziewać w Katarze?

- Jak najbardziej można, kobiety tak reagują, bo same nie mają takiej wolności jak ty, i to nie ze względu na odgórne zasady, tylko wewnętrzne tradycje. W Dubaju emiratka w dresach już nie dziwi, ale nie jest to powszechne zjawisko. Kobiety trochę nam tej wolności zazdroszczą. Pamiętaj też, że to jest kraj, gdzie panuje poligamia i kobiety czują się zagrożone, w każdej chwili mąż może wziąć drugą, czy kolejną żonę młodszą, ładniejszą.

Czyli traktowała mnie jak zagrożenie, gdyby mąż rzucił na mnie okiem?

- Pewnie tak, nie jest łatwo być kobietą w kulturze poligamicznej.

Jako kobieta spotkałam się z dwoma rodzajami reakcji, emiratczycy udawali, że mnie nie widzą, pracownicy z zagranicy, też głównie muzułmanie, zachowywali się, jakby pierwszy raz widzieli kobietę, spojrzenia, słowne zaczepki były widoczne. Na co musi się przygotować Europejka?

- Nie sądzę, żeby rodowity emiratczyk czy Katarczyk robili wulgarne zaczepki, oni za bardzo siebie samych szanują, żeby nachalnie podrywać. Jeśli chodzi o ignorowanie, to dla osób o bardzo tradycyjnym światopoglądzie jest to sposobem na okazanie szacunku kobiecie, nie wpatruje się w ciebie, nie traktują jak obiekt seksualny. W naszej kulturze to zupełnie inne znaczenie, dla nas kontakt wzrokowy, spotkanie twarzą w twarz jest oznaką szacunku. Zdarzyło mi się wiele razy rozmawiać z mężczyznami, którzy mówiąc do mnie patrzyli w ścianę... cóż, jak się to rozumie, to tak nie dziwi. Raczej nastawiałabym się na grzeczne rozmowy z lokalsami, dyskretne zainteresowanie i przyjacielskie podejście, chęć pomocy i zaproszenia na randkę do dobrych restauracji.

W książce "Beduinki na Instagramie" opisuje pani zwyczaje, jak np. propozycję małżeństwa. Jak to wygląda w emiratach? Znajomość nie zaczyna się od spotkania na kawie, jak u nas?

- Tradycyjnie para młoda nie zna się przed zaręczynami, chyba że to kuzynowie, to wtedy jest taka szansa. Małżonków dobierają rodzina, matka, która wyszukuje ją wśród znajomych. Matrony polują na synowe często na weselach, które nie są mieszane. Kobiety i mężczyźni bawią się w różnych miejscach, czasami to inne sale w hotelu, czasami inne miejscowości. Między sobą kobiety się nie zakrywają, więc matki mogą ocenić urodę, kształty i seksapil przyszłej synowej. 

- Dziś młodzi, nawet z tradycyjnych rodzin, mają ze sobą kontakt telefoniczny, są media społecznościowe, gdzie mogą lepiej się poznać. Ale nie wszystkie pary tak się poznają. Są przestrzenie, gdzie kobiety i mężczyźni mogą nawiązywać dyskretne relacje np. w centrach handlowych, restauracjach, gdzie przestrzeń nie jest wydzielona na męską i damską jak w innych obszarach, w poczekalniach, w szpitalach etc. Ale nie jest tak, że facet się przysiada i proponuje kawę. Raczej dyskretnie poda swój numer telefonu, stojąc za kobietą na ruchomych schodach albo poprzez aplikacje z bluetooth, które wychwytują użytkowników w najbliższym otoczeniu. Potem, jeśli się polubią, znajomość może przenieść się na przyciemniane szyby jego terenówki. Raczej małżeństwa z tego jednak nie będzie. Jeśli chodzi o znajomość z nieemiratką, to nie ma problemu, żeby zaprosić na randkę, ale i tak facet raczej będzie działał dyskretnie.

W książce pisze pani, że Hassan, który proponował pani małżeństwo, wyznanie miłości ujął na kartce, nigdy wcześniej nie zamieniliście nawet słowa. To dość oryginalne jak na nasze zwyczaje.

- I tak się odważył. Potem negocjacje przejęła rodzina, matka i siostry. A ten biedak podczas wizyt u nich nie mógł naturalnie do nas się dosiąść, bo kobiety przesiadują w swoim gronie, tylko obserwował mnie z dachu swojego domu, w ukryciu. Romantyczne, prawda?

To wyjaśnijmy jeszcze, kiedy mężczyzna w emiratach zaprasza na kawę, co to oznacza, bo nie początek poważnej znajomości? Żeby turystki, kibicki się nie zadziwiły.

- Poważnej, czyli jakiej? Poważna znaczy propozycję małżeńską. W tradycyjnym muzułmańskim kraju nie ma randek i wolnych związków, jeśli traktuje się dziewczynę jak kandydatkę na żonę. Jak facet zabiera dziewczyny do barów i na plażę, gdzie rozebraną do bikini przedstawia swoim kolegom, to nie traktuje jej z szacunkiem należnym przyszłej żonie.

Czy para kibiców, chodząc po ulicach, może trzymać się z ręce?

- Tak, zamężne pary w emiratach też chodzą za rękę. Ale nie przesadzałbym z ostentacyjnym okazywaniem sobie uczuć, żadnych buziaków.

Homoseksualizm jest zakazany, co z podróżami par gejowskich?

- Przymkną oko. Prawo teoretycznie penalizuje związki nieheteronormatywne, w praktyce ze względu na image kraju nie wykonuje się surowych kar. W kurortach nietrudno znaleźć transwestytów, czy homoseksulane pary. Nawet na dość tradycyjnych przedmieściach widziałam chłopaków w stanikach i makijażu. Jednak oficjalnie pary homoseksualne nie mogą istnieć.

Seks pozamałżeński też zabroniony?

- Krew nie woda, nawet jak szariat zabrania. Prawnie zabroniony, ale w hotelach nie ma problemu, żeby pary się meldowały, czy mieszkały razem. Jeśli para jest lokalna, to hotel raczej nie, ale dyskretne wynajęte mieszkanie. Problem jest, gdy współżycie staje się faktem społecznym np. jak pojawia się ciąża. Nie można zarejestrować i prowadzić ciąży pozamałżeńskiej, bo trafi się to więzienia - on i ona. Przypadki zgłaszania gwałtów, jak wiemy z różnych głośnych spraw, są problematyczne. Kobieta idąca z facetem w nocy do jego pokoju hotelowego nie jest uważana za ofiarę, oboje popełniają w świetle prawa przestępstwo.

To będzie miesiąc konfrontacji kulturowych? Myśli pani, że Katar wyjdzie z tego zwycięsko?

- Będzie się działo. Myślę że nie w oficjalnych przekazach, ale na poziomie mediów społecznościowych, gdzie władze nie są w stanie kontrolować przekazu i interakcji między ludźmi. Będą iskry, ale może obie strony się czegoś nauczą o sobie nawzajem. 

Więcej o mundialu w Katarze w serwisie Interia Sport!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy