Reklama

Reklama

Ludzie wracają do "miast duchów", choć skażenie wciąż przekracza normy

Ponad 300 tys. mieszkańców prefektury Fukushima musiało opuścić swoje domy po katastrofie elektrowni jądrowej, do której doszło w 2011 roku. Tętniące niegdyś życiem społeczności zamieniły się w "miasta duchów". Japońskie władze stopniowo znoszą nakazy ewakuacji z kolejnych miejscowości. Teraz umożliwiono powrót do tych gmin, w których poziom promieniowania wciąż znacznie przekracza normę.

Ponad 11 lat po największej katastrofie nuklearnej w XXI w. japoński rząd zniósł nakaz ewakuacji w niektórych wioskach dookoła Fukushimy, które do niedzieli tworzyły strefę zamkniętą. Tym samym umożliwiono mieszkańcom powrót do swoich domów.

- W końcu możemy skupić się na powrocie do normalności - powiedział cytowany przez CNN Kazunori Iwayama, były mieszkaniec wioski Katsurao, która leży około 40 kilometrów od wyłączonej elektrowni jądrowej.

Katastrofa elektrowni jądrowej Fukushima Nr 1

11 marca 2011 roku u wybrzeży Japonii doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie 9,0, które wywołało tsunami. W wyniku niedostosowania falochronów do tej wysokości fal (15 metrów) zalaniu uległy generatory awaryjne, uniemożliwiając zasilenie pomp wody chłodzącej i w efekcie odprowadzenie ciepła powyłączeniowego reaktorów, co doprowadziło do stopienia rdzeni trzech reaktorów.

Reklama

Nie było ofiar śmiertelnych w wyniku ekspozycji na promieniowanie, natomiast panika i ewakuacja były przyczyną przedwczesnej śmierci co najmniej 34 osób. Była to największa katastrofa nuklearna na świecie od czasu Czarnobyla w 1986 roku.

Ponad 300 tys. osób mieszkających w pobliżu elektrowni jądrowej zostało zmuszonych do tymczasowej ewakuacji, a kolejne tysiące zrobiły to dobrowolnie. Tętniące niegdyś życiem społeczności zamieniły się w "miasta duchów".

Fukushima. Wciąż wysokie promieniowanie

Od tamtej pory zakrojone na szeroką skalę operacje oczyszczania i dekontaminacji pozwoliły niektórym mieszkańcom, którzy kiedyś mieszkali w dawnej strefie wykluczenia, na powrót.

Nakazy ewakuacji dla większości wiosek zostały zniesione w czerwcu 2016 roku. Większość osób, które wówczas wróciły, to seniorzy.

Teraz zniesiono nakaz w kolejnych miejscowościach. Premier Japonii Fumio Kishida powiedział, że mieszkańcy będą mogli ponownie zamieszkać w dzielnicy Noyuki w Katsurao, zwanej strefą "trudną do powrotu". To obszar o wysokim poziomie promieniowania, do 50 milisiwertów. Międzynarodowe organy nadzoru bezpieczeństwa zalecają z kolei, aby roczne dawki promieniowania były utrzymywane poniżej 20 milisiwertów.

- Na razie tylko cztery domostwa z 30 zapowiedziały, że wrócą do dystryktu Noyuki - powiedział jeden z urzędników cytowany przez CNN.

Burmistrz chce ożywić rolnictwo

Pomimo wysiłków dekontaminacyjnych, badanie przeprowadzone w 2020 r. przez Uniwersytet Kwansei Gakuin wykazało, że 65 proc. ewakuowanych nie chciało już wracać do prefektury Fukushima. 46 proc. obawiało się skażenia, a 45 proc. osiedliło się na stałe gdzie indziej.

"Trudnym do powrotu" jest siedem gmin prefektury, które mają łączną powierzchnię 337 kilometrów kwadratowych. Oczekuje się, że jeszcze w tym miesiącu ograniczenia zostaną częściowo zniesione w Futabie i sąsiedniej Okumie - miastach, w których znajduje się elektrownia Fukushima. Podobne złagodzenie zaplanowano w kolejnych trzech gminach w 2023 roku.

- To kamień milowy - powiedział dziennikarzom Hiroshi Shinoki, burmistrz wioski Katsurao. - Naszym obowiązkiem jest próbować przywrócić wszystko do stanu sprzed 11 lat - dodał.

Samorządowiec chce ożywić lokalne rolnictwo, czyli kluczową - po wyłączeniu elektrowni - gałąź tamtejszej gospodarki. W ostatnich latach kraje regionu stopniowo łagodziły zakazy importu produktów z prefektury Fukushima. W lutym Tajwan całkowicie zniósł zakaz.

- Nasz ryż, owoce i warzywa są normalne. Chcielibyśmy, aby ludzie wiedzieli, że nasze produkty są bezpieczne - powiedział mieszkaniec Iwayamy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy