Reklama

Reklama

Francja: Partia Macrona może stracić większość w parlamencie

Według najnowszych sondaży partia Emmanuela Macrona może stracić większość w Zgromadzeniu Narodowym. Byłby to bolesny cios dla francuskiego prezydenta. Wybory parlamentarne rozpoczynają się w najbliższą niedzielę.

12 czerwca odbędzie się pierwsza tura wyborów do 577-osobowego Zgromadzenia Narodowego. By zdobyć mandat, trzeba uzyskać ponad 50-procentowe poparcie w danym okręgu wyborczym. Stąd druga tura zaplanowana na 19 czerwca - wówczas w okręgach zmierzy się po dwóch najlepszych kandydatów (jeśli w pierwszej turze nikt nie zdołał w danym jednomandatowym okręgu przekroczyć progu 50 proc. głosów).

By rządzić samodzielnie, trzeba zdobyć 289 mandatów. I z tym partia Emmanuela Macrona - Renaissance (wcześniej nazywała się La République en Marche) - może mieć poważny problem.

Reklama

Według badania Ifop Renaissance - formalnie startująca w ramach centrowego bloku Ensemble pod patronatem prezydenta może z obecnym poparciem liczyć na 250-290 mandatów.

Wyjaśnijmy, że przeprowadzanie sondaży przed francuskimi wyborami parlamentarnymi uchodzi za wyjątkowo złożone m.in. ze względu na zróżnicowaną specyfikę setek okręgów wyborczych i dwuturowy system, który prowokuje tzw. głosowanie taktyczne.

"To byłaby katastrofa"

Co jeśli Macron nie zdobędzie większości? Prawdopodobnie będzie musiał szukać koalicji z centroprawicą. Byłoby to o tyle "niefortunne" dla Macrona, że musiałby rozwiązać świeżo utworzony po wygranych przez niego wyborach prezydenckich rząd.

Jest jeszcze jeden scenariusz. Mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy - donosi France24. Ponieważ francuskiej lewicy w końcu udało się zjednoczyć, to ich sojusz pod szyldem NUPES również jest liczącym się graczem. Stojący na jego czele marksista Jean-Luc Melenchon nie ukrywa ambicji zdobycia teki premiera.

"Taki scenariusz byłby katastrofą dla Macrona" - czytamy.

Przypomina się, że kohabitacja, czyli prezydent i premier z różnych obozów, wielokrotnie już paraliżowała francuską politykę w przeszłości.

Dodajmy, że na spory uzysk w wyborach parlamentarnych tradycyjnie liczy też prawicowe Zjednoczenie Narodowe - czyli partia Marine Le Pen.

Kłopoty nowego francuskiego rządu

Tymczasem obóz Emmanuela Macrona wpadł w tarapaty krótko po wygranych wyborach prezydenckich.

Gwałtownie rosną ceny żywności i energii, potraktowanie fanów Liverpoolu podczas finału Ligi Mistrzów podkopało wizerunek francuskich służb za granicą, a samemu Macronowi zarzuca się zbyt łagodny kurs wobec Rosji.

Ponadto minister ds. osób z niepełnosprawnościami Damien Abad oskarżany jest o dwa gwałty (on stanowczo zaprzecza), a nowa premier Elisabeth Borne... doprowadziła do łez słuchaczkę dzwoniącą do radia (powiedziała niepełnosprawnej, by znalazła sobie pracę).

Z drugiej strony w ciągu minionych pięciu lat Emmanuel Macron wielokrotnie wychodził z poważnych kryzysów sondażowo-wizerunkowych. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy