Reklama

Reklama

Boris Johnson będzie odsyłać migrantów do Rwandy. Chodzi głównie o mężczyzn

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson ogłosił, że patrolowanie kanału La Manche przejmie od brytyjskiej straży granicznej marynarka, zaś schwytani na jego wodach lub na brzegu migranci będą odsyłani do ośrodka detencyjnego w Rwandzie.

Premier wyjaśnił, że przez stulecia Wielka Brytania przyjmowała imigrantów, którzy wnoszą istotny wkład w życie kraju, ale imigracja musi się odbywać w kontrolowany sposób. - Dzięki temu możemy zapewnić wszystkim przybyszom wsparcie, którego potrzebują, aby odbudować swoje życie, zintegrować się i rozwijać. Warunkiem tej szczodrości jest to, że nie możemy utrzymać równoległego nielegalnego systemu. Nasze współczucie może być nieograniczone, ale nasza zdolność do pomagania ludziom już taka nie jest - mówił.

Wskazał, że siedem na 10 osób przybyłych w zeszłym roku na małych łodziach przez kanał La Manche to "mężczyźni poniżej 40. roku życia płacący przemytnikom ludzi za przeskoczenie kolejki", co odbiera możliwość udzielenia pomocy kobietom i dzieciom, które są faktycznymi uchodźcami. Dodał, że wiele z tych osób "dotarło (do Wielkiej Brytanii) przez kraje ewidentnie bezpieczne" i nie było w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Jak mówił, ci ludzie powinni być szybko i humanitarnie wydalani do kraju trzeciego lub kraju pochodzenia, a Wielka Brytania musi położyć kres "barbarzyńskiemu handlowi ludzkim nieszczęściem, prowadzonemu przez przemytników ludzi przez kanał La Manche".

Reklama

Do ośrodka w Rwandzie odsyłani będą głównie młodzi, samotni mężczyźni

Zgodnie z umową, którą równolegle podpisała w Rwandzie brytyjska minister spraw wewnętrznych Priti Patel, w tym kraju powstanie ośrodek, do którego odsyłani będą przede wszystkim młodzi, samotni mężczyźni. Ci, którzy uzyskają prawo do azylu, będą mogli osiedlić się w Rwandzie, ci, których wniosek zostanie odrzucony, uzyskają status imigranta w tym kraju bądź zostaną odesłani do kraju pochodzenia. W początkowej fazie Wielka Brytania przekaże na ich zakwaterowanie oraz pomoc w integracji 120 mln funtów, ale szacuje się, że docelowo może to kosztować brytyjski rząd nawet 1,4 mld funtów rocznie. Pierwsze loty deportacyjne mają się odbyć w najbliższych tygodniach.

System ten jest wzorowany na tym stosowanym przez Australię, która dzięki odsyłaniu imigrantów do ośrodków poza swoim terytorium skutecznie zmniejszyła ich niekontrolowany napływ, z jakim zmagała się na początku XXI wieku. Zanim zawarto umowę z Rwandą, brytyjski rząd prowadził negocjacje z kilkoma innymi krajami w sprawie utworzenia takiego ośrodka, m.in. z Albanią.

W zeszłym roku do Wielkiej Brytanii przybyła przez kanał La Manche - zwykle na małych łodziach lub pontonach - rekordowa liczba 28 525 imigrantów, co jest prawie 3,5-krotnym wzrostem w stosunku do 2020 r. i ok. 15-krotnym wobec 2019 r. W tym roku do wtorku włącznie przedostało się ich już 4617, czyli ponad dwa razy więcej niż w analogicznym okresie 2021 r.

Nielegalna imigracja jest, szczególnie w oczach wyborców rządzącej Partii Konserwatywnej, jednym z najważniejszych problemów kraju, choć opozycja przekonuje, że przedstawiony przez Johnsona plan jest próbą odwrócenia uwagi od faktu, że dwa dni wcześniej został on ukarany mandatem za złamanie restrykcji covidowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy