Chora na raka zmarła przez pomyłkę aptekarza? Śledztwo prokuratury
Rodzinie kobiety chorej na nowotwór wydano morfinę w niewłaściwej, dziesięciokrotnie silniejszej dawce. Trzy dni później kobieta zmarła. Teraz prokuratura rejonowa w wielkopolskim Jarocinie wyjaśnia, czy śmierć klientki jednej z miejscowych aptek mogła być następstwem pomyłki.

W związku z tą sprawą - jak poinformował PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler - prowadzone są dwa postępowania wyjaśniające.
"Pierwsze postępowanie zostało wszczęte na wniosek Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego i dotyczy wydania leku zawierającego w swoim składzie środek odurzający przez osobę nie posiadającą stosownych uprawnień zawodowych" - powiedział Maciej Meler.
Lek miał wydać pracownik apteki, który jest technikiem farmaceutycznym, podczas gdy może to zrobić tylko magister farmacji.
Ponadto, zdaniem Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego, w aptece wydano morfinę, której dawka była dziesięciokrotnie silniejsza od tej, którą zapisał lekarz.
Dlatego drugie postępowanie, które zostało wszczęte z urzędu, dotyczy przyczyny śmierci kobiety.
"W ramach postępowań przesłuchano osoby zatrudnione w aptece i zgromadzono dokumentację dotyczącą całości funkcjonowania placówki; przesłuchano członków rodziny oraz zabezpieczono dokumentację medyczną zmarłej" - powiedział Maciej Meler.
Do zdarzenia doszło w listopadzie ub.r. Wtedy w jednej z jarocińskich aptek rodzina chorej na nowotwór kobiety z Cielczy zrealizowała receptę. Trzy dni po zażywaniu morfiny kobieta zmarła.