Burza o onkologię w szpitalu w Koninie. NFZ: Pieniądze zostaną wypłacone
Wojewódzki Szpital Zespolony w Koninie jednak nie wstrzyma przyjęć nowych pacjentów onkologicznych. Decyzję ogłosiła w czwartek dyrektor placówki. Wcześniej informowano, że ograniczenia w przyjęciach są spowodowane brakiem pieniędzy z NFZ. Okazuje się, że środki trafią do szpitala. - To nie jest żadna wyjątkowa sytuacja, te pieniądze zostaną wypłacone - mówi Interii Marta Żbikowska-Cieśla, rzeczniczka wielkopolskiego NFZ. Podkreśla, że placówka w Koninie nie jest w szczególnej sytuacji, bo jeszcze żaden szpital w Polsce nie dostał pieniędzy z Funduszu za nadwykonania za drugi kwartał.

Wojewódzki Szpital Zespolony w Koninie ogłosił, że wstrzymuje przyjmowanie nowych pacjentów na oddział onkologiczny. Powód? Naczelna pielęgniarka szpitala, Maria Wróbel przekazała mediom, że Narodowy Fundusz Zdrowia zalega szpitalowi z płatnościami za nadwykonania - czyli te świadczenia, które zostały wykonane ponad liczbę wskazaną w kontrakcie z NFZ - na około cztery miliony złotych za pierwsze półrocze tego roku.
Onkologia w Koninie. Skąd dyskusja wokół wielkopolskiego szpitala?
Informacja odbiła się szerokim echem. W mediach pojawiły się nagłówki, że koniński "szpital zamyka onkologię". W programie "Debata Gozdyry" w Polsat News wywiązała się w tym temacie gorąca dyskusja. Europoseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba odniósł się do informacji o rzekomym wstrzymaniu działalności oddziału onkologicznego szpitala w Koninie.
Szczerba stwierdził, że "(...) z pewnością są bardzo dobre obiekty wokół Konina, które natychmiast tych pacjentów są w stanie przyjąć". Dodał, że "jeżeli ktoś został w tej chwili z Konina odesłany, niech natychmiast znajdzie inną placówkę".
Po lawinie komentarzy dotyczących "szukania szpitala przez pacjentów onkologicznych" poseł za swoje słowa przeprosił. Do sprawy odniósł się m.in. Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej i rezydent onkologii.
"Chciałem się odnieść do słów pana posła o onkologiach, które mogą przejąć chorych z Konina. Te ośrodki (Kalisz, Poznań, Bydgoszcz) to co najmniej godzina drogi własnym autem w jedną stronę, nie mówiąc już o wykluczeniu transportowym" - napisał w serwisie X.
Podkreślił, że pacjenci onkologiczni często co trzy tygodnie przez wiele miesięcy muszą przyjeżdżać do szpitala, co może okazać się dla nich bardzo trudne logistycznie. "Onkologia na całym świecie idzie w centralne ośrodki operujące i chemio- oraz radioterapię jak najbliżej domu. Nie róbmy na odwrót, to droga do pogorszenia już i tak nie najlepszej sytuacji pacjentów" - dodał Kosikowski.
Pozostało jednak pytanie, co z pacjentami onkologicznymi z Konina?
"Żaden szpital nie dostał pieniędzy"
Koniński szpital informował, że NFZ nie zapłacił za nadwykonania na około cztery mln zł za pierwsze półrocze bieżącego roku. Dopytujemy, o jakie konkretnie świadczenia chodzi. - Mówimy o programach lekowych i chemioterapii. Nie mówimy o hospitalizacji czy planowanych zabiegach - tłumaczy Interii Marta Żbikowska-Cieśla, rzeczniczka wielkopolskiego NFZ.
To nie jest żadna wyjątkowa sytuacja, te pieniądze zostaną wypłacone
Programy lekowe należą do grupy świadczeń limitowanych, czyli takich, za które w przypadku nadwykonań NFZ nie ma obowiązku zapłacić.
- Tak, ale my zawsze płacimy za nadwykonania w programach onkologicznych i chemioterapii, mimo że to są świadczenia limitowane - wskazuje rzeczniczka.
Podkreśla, że nie było do tej pory sytuacji, żeby Fundusz za takie nadwykonania nie zapłacił szpitalowi. - W lipcu skończyliśmy płacić za nadwykonania za pierwszy kwartał. Obecnie trwają prace nad sprawdzaniem kolejnych umów - mówi.
Marta Żbikowska-Cieśla dodaje, że w zeszłym roku też wypłaty za nadwykonania za drugi kwartał zaczęto we wrześniu. - To nie jest żadna wyjątkowa sytuacja, te pieniądze zostaną wypłacone. Szpital w Koninie nie jest w szczególnej sytuacji, bo jeszcze żaden szpital w Polsce nie dostał pieniędzy z NFZ za nadwykonania za drugi kwartał - mówi.
Szpital zmienia zdanie. Będzie przyjmował nowych pacjentów
W mediach pojawiały się informacje dotyczące nie tylko wstrzymania przyjęć, ale także przerwania leczenia dotychczasowych pacjentów. Szpital z Konina zdementował te doniesienia, podkreślając, że żadna z terapii nie zostanie przerwana. "Priorytetem było i pozostaje zapewnienie ciągłości leczenia oraz bezpieczeństwa naszych pacjentów" - przekazano w oficjalnym komunikacie.
- Szpital zapowiedział, że nie będzie przyjmował nowych pacjentów do programów lekowych. Absolutnie nie było mowy o tym, że w ogóle nie będzie przyjmował pacjentów onkologicznych na oddział. Pacjenci, którzy są leczeni w programach lekowych będą mieli to leczenie kontynuowane - mówi Interii Marta Żbikowska-Cieśla.
Wielkopolski oddział NFZ wysłał w tej sprawie pismo do konińskiego szpitala. - Jeżeli chciałby rzeczywiście ograniczyć przyjmowanie pacjentów, to powinien nam to wcześniej zgłosić. A tutaj w ogóle nie było takiej rozmowy - mówi w rozmowie z Interią rzeczniczka oddziału.
Informuje też, że Narodowy Fundusz Zdrowia ma do zapłacenia Wojewódzkiemu Szpitalowi Zespolonemu w Koninie dokładnie 3 miliony 455 tysięcy za nadwykonania za drugi kwartał. - Za pierwszy kwartał zapłaciliśmy za nadwykonania ponad 2 miliony 100 tysięcy - mówi Interii Marta Żbikowska-Cieśla, rzeczniczka wielkopolskiego NFZ.
W czwartek na konferencji prasowej dyrektor szpitala w Koninie Krystyna Brzezińska odniosła się do afery. Podkreśliła, że oddział onkologiczny szpitala cały czas działa. Poinformowała też, że placówka jednak będzie przyjmowała nowych pacjentów.
Do decyzji odniósł się na portalu x poseł Michał Szczerba. "Dobre informacje. Wojewódzki Szpital Zespolony w Koninie przyjmuje pacjentów onkologicznych. Nikt nie zostanie bez opieki. Od rana zajmowałem się sprawą tej grupy pacjentów, m. in. podejmując interwencję w NFZ".
Tymczasem dyrektor szpitala, jak i rzeczniczka wielkopolskiego NFZ wielokrotnie podkreślały, że szpital nigdy nie zaprzestał przyjmowania pacjentów.
Paulina Sowa (paulina.sowa@firma.interia.pl)











