Iran przygotowuje się na atak USA. Operacja na kluczowej wyspie
Iran rozpoczął proces militarnego umacniania wyspy Chark, kluczowej dla globalnego handlu ropą - przekazał portal CNN, powołując się na źródła w amerykańskim wywiadzie. W ten sposób reżim ajatollahów chce przygotowywać się na potencjalną inwazję lądową. - Irańczycy są sprytni i bezwzględni. Zrobią wszystko, co w ich mocy, aby zadać jak największe straty USA - skomentował emerytowany admirał James Stavridis.

W skrócie
- Iran rozmieścił wojsko, miny i umocnienia na wyspie Chark w obawie przed atakiem USA, co według amerykańskich źródeł stwarza znaczne ryzyko dla sił amerykańskich.
- W mediach irańskich i kręgach politycznych pojawia się scenariusz pojmania amerykańskich żołnierzy jako potencjalna szansa dla Teheranu, a byli dowódcy strażników rewolucji komentują możliwe działania.
- Przewodniczący irańskiego parlamentu ostrzega, że kraj, z którego nastąpiłby atak na wyspę, może stać się celem nieustannych ataków, a niektóre państwa Zatoki Perskiej sprzeciwiają się bezpośredniemu atakowi, domagając się likwidacji irańskiego programu rakiet balistycznych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Amerykańscy urzędnicy i eksperci wojskowi oceniają operację minowania i umacniania wyspy Chark jako bardzo ryzykowną, potencjalnie grożącą dużą liczbą ofiar wśród Amerykanów.
Wyspa ma wielowarstwową obronę, a w ostatnich tygodniach Teheran przerzucił tam dodatkowe przenośne zestawy pocisków przeciwlotniczych - podały źródła. Iran rozmieścił również miny przeciwpiechotne i przeciwpancerne wokół wyspy, w tym na linii brzegowej, gdzie wojska amerykańskie mogłyby wysadzić desant.
Iran umacnia wyspę Chark. "Sprytni i bezwzględni"
Izraelski rozmówca stacji podkreślił skalę niebezpieczeństw dla amerykańskich sił. - Mamy nadzieję, że nie podejmą takiego ryzyka i zamiast tego ostrzelają pola naftowe, ale nie ma sposobu, aby to przewidzieć - powiedział.
- Irańczycy są sprytni i bezwzględni. Zrobią wszystko, co w ich mocy, aby zadać jak największe straty siłom amerykańskim, zarówno na okrętach na morzu, jak i zwłaszcza wtedy, gdy wojska lądowe znajdą się gdziekolwiek na ich suwerennym terytorium - ocenił emerytowany admirał James Stavridis, były naczelny dowódca Sił Sojuszniczych NATO.
Analityk emigracyjnego portalu Iran International zauważył, że istnieje również ryzyko uprowadzania przez Iran amerykańskich żołnierzy. - Większość komentarzy w irańskich mediach i kręgach politycznych przedstawia taki scenariusz jako szansę, a nie zagrożenie dla Teheranu - stwierdził.
Iran - USA. Teheran szykuje się na kolejny ruch, media alarmują
Mohsen Rezai, były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, który niegdyś wysunął propozycję pojmania żołnierzy amerykańskich i zażądania wysokich sum za ich uwolnienie, obecnie pełni funkcję starszego doradcy wojskowego nowego najwyższego przywódcy Iranu, Modżtaby Chameneiego.
Inny były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Hossein Kanani Mogaddam powiedział w zeszłym tygodniu, że amerykańska operacja lądowa "zmieniłaby sytuację na polu bitwy na korzyść" Iranu.
- Zabijając lub porywając amerykańskich żołnierzy, moglibyśmy zwiększyć straty USA do takiego stopnia, że szybko pożałowaliby swoich działań - powiedział.
Amerykańska inwazja lądowa na Iran wisi na włosku
Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf podkreślił zaś w środę, że wrogowie ze wsparciem jednego z sąsiednich państw przygotowują się do okupacji wyspy.
Zapewnił, że Teheran bardzo dokładnie monitoruje ruchy amerykańskich wojsk, zwłaszcza zaś rozmieszczenie sił i stwierdził, że w razie ataku cała infrastruktura kraju, z którego wyszłyby amerykańskie siły inwazyjne, stałaby się celem "pozbawionych ograniczeń nieustannych ataków" - podkreśliła CNN.
Zdaniem stacji arabskie państwa Zatoki Perskiej są przeciwne atakowi na wyspę, zamiast tego domagając się likwidacji irańskiego programu rakiet balistycznych.
Stavridis ocenił, że jednym z możliwych sposobów wywarcia presji na Teheran byłoby wprowadzenie blokady morskiej wyspy, co uniemożliwiłoby eksport irańskiej ropy. - Można to zrobić bez faktycznego wysłania wojsk na ląd - powiedział.














