Władysław Kosiniak-Kamysz dzieli konwencję na dwie części
Główna konwencja wyborcza Władysława Kosiniaka-Kamysza odbędzie się 29 lutego w Rzeszowie. Tydzień wcześniej, na Stadionie Narodowym w Warszawie, odbędzie się debata ekspertów PSL-Koalicji Polskiej.

Oba wydarzenia są ze sobą powiązane. Debata ekspertów ma sprawić, że niektóre punkty programu, który Władysław Kosiniak-Kamysz zaprezentuje w Rzeszowie, zostaną doprecyzowane. Debata ekspertów odbędzie się w sobotę, 22 lutego na Stadionie Narodowym. Mają się na niej pojawić politycy, a także ludzie spoza tego kręgu - eksperci w swoich dziedzinach. Jakie tematy zostaną poruszone? Służba zdrowia, ekonomia, gospodarka, problemy wsi i inne.
W założeniu ludowców wnioski z debaty mają sprawić, że w programie Władysława Kosiniaka-Kamysza ma nie być słabych punktów. A właśnie "braki programowe" politycy PSL-Koalicji Polskiej zarzucają sobotniej konwencji prezydenta Andrzeja Dudy. Nie ukrywają, że była ona efektowna, ale z drugiej strony przekonują, że nie znalazło się tam zbyt wiele rozwiązań programowych.
- W trakcie konwencji będziemy dużo mówić o programie naszego kandydata. Tego wyraźnie zabrakło w przemówieniu prezydenta Andrzeja Dudy - mówi nam Magdalena Sobkowiak, szefowa sztabu Kosiniaka-Kamysza.
Konwencja ludowców ma być mniejsza, nie tak efektowna jak sobotnia impreza Prawa i Sprawiedliwości. - Nie mamy takiego budżetu na kampanię - słyszymy w kręgach PSL.
W przyszłą sobotę w Rzeszowie ludowcy szykują niespodzianki. Podczas konwencji mogą też wystąpić ludzie spoza ścisłego kręgu PSL-Koalicji Polskiej, którzy oficjalnie udzielą poparcia Kosiniakowi-Kamyszowi.
Pierwotnie konwencja PSL miała być dwudniowa i odbywać się 8-9 lutego. Na początku lutego termin zmieniono. Kosiniak-Kamysz rozpocznie więc kampanię po oficjalnym jej zainaugurowaniu przez największych rywali - Andrzeja Dudę, Szymona Hołownię i Roberta Biedronia. Kosianiak-Kamysz sytuuje się więc w roli obserwatora i przystąpi do ofensywy w momencie, gdy wszyscy konkurenci odsłonią już karty. Konwencji wyborczej nie miała jeszcze Małgorzata Kidawa-Błońska.
Łukasz Szpyrka