Reklama

Reklama

USA: Karolina Południowa praktycznie zakazuje aborcji

Gubernator amerykańskiego stanu Karolina Południowa Henry McMaster podpisał ustawę, która praktycznie zabrania wykonywania aborcji. Ustawa zobowiązuje lekarza do przeprowadzenia przed zabiegiem badania ultrasonograficznego. Jeżeli wykaże ono bicie serca dziecka, aborcja może być przeprowadzona tylko wtedy, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu, kazirodztwa lub zagraża życiu matki.

Organizacja Planned Parenthood zaskarżyła już ustawę do sądu, uważając ją za sprzeczną z konstytucją, co prawdopodobnie uniemożliwi jej wejście w życie.

To jedno z najbardziej surowych praw dotyczących aborcji w USA, które zakazuje większości aborcji w Karolinie Południowej - pisze agencja Reutera zaznaczając, że serce płodu zaczyna bić około szóstego tygodnia ciąży, w momencie, gdy wiele kobiet nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego, że jest w ciąży.

Reklama

Amerykański Sąd Najwyższy orzekł w 1973 roku, że prawo kobiety do przeprowadzania aborcji wynika z praw gwarantowanych przez konstytucję USA. Aborcja na terenie całych Stanów Zjednoczonych jest więc legalna. Poszczególne stany wprowadzają jednak ustawy ograniczające możliwość przerywania ciąży, które są później zaskarżane do sądów. Sąd w Iowa już w 2019 roku odrzucił jako niekonstytucyjną ustawę wprowadzającą w tym stanie regulacje zbliżone do tych przyjętych w czwartek w Karolinie Południowej.

"Wiele szczęśliwych serc"

- W Karolinie Południowej bije teraz wiele szczęśliwych serc - powiedział McMaster podczas ceremonii podpisywania ustawy. Regulacja przeszła znaczną większością głosów, a po jej przyjęciu członkowie stanowego parlamentu odśpiewali pieśń religijną - relacjonuje Associated Press. Wprowadzenie prawa ograniczającego aborcję było jednym z priorytetów gubernatora - zaznaczają agencje.

Działająca na rzecz ochrony praw reprodukcyjnych organizacja Planned Parenthood, która jest również operatorem jednej z największych w USA sieci klinik przeprowadzających aborcję, zaskarżyła ustawę do sądu i określiła ją jako "rażąco niekonstytucyjną". W amerykańskim prawodawstwie prawo federalne ma pierwszeństwo przed prawem stanowym.

W piątek odbędzie się posiedzenie, na którym sąd zdecyduje, czy obowiązywanie przepisów zostanie wstrzymane na czas toczenia się procesu.

Sprawą aborcji zajmie się Sąd Najwyższy?

- Zaraz zrobimy to, co próbowałem zrobić od 25 lat - zlikwidować przemysł aborcyjny w Karolinie Południowej - powiedział przed głosowaniem nad ustawą Larry Grooms, stanowy senator z Partii Republikańskiej, która ma większość w obu izbach legislatywy Karoliny Południowej. Wcześniejsze przyjęcie prawa nie było możliwe, ponieważ do listopada sprzeciwiająca się ograniczeniu aborcji Partia Demokratyczna miała większość w stanowym Senacie.

Przedstawiciele Partii Demokratycznej argumentują, że przyjmowanie ustaw, które i tak zostaną później obalone w sądzie jest stratą pieniędzy podatników, a władze powinny się skupić na walce z pandemią koronawirusa i poprawą stanu opieki zdrowotnej i szkolnictwa - pisze AP.

W USA zwolennicy bardziej restrykcyjnego prawodawstwa dotyczącego przerywania ciąży mają nadzieję, że sprawą aborcji niedługo ponownie zajmie się Sąd Najwyższy, do którego trzech sędziów mianował jeszcze prezydent Donald Trump - pisze Associated Press.

Przyjęta przez Karolinę Południową ustawa nie przewiduje kar dla kobiet za poddanie się nielegalnej aborcji. Według nowego prawa przeprowadzenie aborcji jest poważnym przestępstwem zagrożonym do dwóch lat więzienia i 10 tys. dolarów grzywny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama