Reklama

Reklama

Cuchnąca breja w Pacanowie. Wszystko przez nieznane odpady

Potężny odór, który powoduje duszności i kaszel - z tym borykają się mieszkańcy wsi Pacanów (Śląskie). Wszystko przez zrzut substancji nieznanego pochodzenia. Sprawę bada policja, która zleciła badania próbek cuchnącej brei.

W środę w Pacanowie policjanci wraz z inspektorami ochrony środowiska zabezpieczyli próbki gleby, którą wrzucano do miejscowych dołów po glinie.

Okoliczni mieszkańcy skarżyli się na wyjątkowo uciążliwy smród wydobywający się z dołów pełnych gleby zmieszanej z odpadami niewiadomego pochodzenia. Zapach był nie do zniesienia. Wdychanie odoru powodowało duszność i kaszel.

Jak informuje lokalny serwis klobucka.pl, samochody ciężarowe krążyły kilkadziesiąt razy, zrzucając kolejne porcje śmierdzącej brei.

Nieznane odpady w Pacanowie. Ktoś wysypuje chemikalia

W czwartek rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku asp. Marlena Wiśniewska przekazała dotychczasowe ustalenia mundurowych.

Reklama

- Dyżurny kłobuckiej komendy otrzymał anonimowe zgłoszenie, z którego wynikało, że w miejscowości Pacanów nieznana osoba wysypuje chemikalia zmieszane z ziemią. Skierowani na miejsce kryminalni z Komisariatu Policji w Krzepicach ustalili, że na teren nieużytkowanej działki zostały przywiezione wywrotki z mieszaniną ziemi z gliną w celu zasypania zbiornika wody i wyrównania terenu - przekazała. 

Jak dodała, funkcjonariusze wraz z technikiem kryminalistyki wykonali oględziny miejsca zdarzenia. Czynności procesowe nadzorował Komendant Komisariatu Policji w Krzepicach. 

Policja w Kłobucku pobrała próbki

Na miejscu obecni byli pracownicy Urzędu Gminy w Pankach oraz przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach, którzy pobrali próbki ziemi do dalszych badan na zawartość szkodliwych substancji.

Według nieoficjalnych ustaleń serwisu klobucka.pl firma, która zasypywała "glinianki", ma siedzibę w powiecie oleskim. Dotychczas nie doszło jednak do żadnych działań policji na terenie zakładu. Mundurowi czekają na wyniki badań pobranych próbek. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy