Reklama

Reklama

Papież Franciszek przyjmie polskich biskupów. Rozpoczynają się wizyty ad limina

Główny temat wizyty to kryzys wiary - mówi przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki. Mniej wiernych w kościołach, mniej uczniów na religii w szkole, za to więcej zgłoszonych i ujawnionych przypadków wykorzystywania seksualnego w Kościele i zaniedbań przełożonych - w takich okolicznościach polscy biskupi jadą do Watykanu.

Pierwsza grupa polskich hierarchów najpewniej już jest w Stolicy Apostolskiej, a na pewno w drodze do niej. 4 października rozpoczynają się bowiem wizyty ad limina. Co to znaczy? Dlaczego hierarchowie Kościoła katolickiego jadą na spotkanie z papieżem Franciszkiem? 

Ad limina - po co biskupi spotykają się z papieżem Franciszkiem?

Wizyta Ad Limina Apostolorum (dosł. do progu apostołów), nazywana w skrócie ad limina, to powtarzana cyklicznie podróż biskupów do Watykanu. Jej głównym celem - jak mówią kościelne przepisy - jest "uczczenie grobów świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz spotkanie się z Biskupem Rzymu", żeby zdać mu "sprawozdanie o stanie powierzonej sobie diecezji". 

Reklama

Wizyty ad limina odbywają się w założeniu co pięć lat. W praktyce rzadziej - ostatnia taka podróż polskich biskupów do Watykanu miała miejsce w lutym 2014 roku. Na przesunięcie terminu wpłynęła m.in. pandemia. 

Jak wyglądają spotkania? Poza pielgrzymkowym wymiarem podróży (biskupi odwiedzą groby świętych Piotra i Pawła, odprawią msze święte w czterech bazylikach większych w Rzymie, będą modlić się wspólnie przy grobie Jana Pawła II), wizyta ad limina ma też charakter sprawozdawczy. I to szczegółowy, bo sprawozdania zdaje się w poszczególnych dykasteriach.

I wreszcie - spotkanie z papieżem.

Odbywa się w grupach i jego przebieg w dużej mierze zależy od samego papieża.

O co zapyta papież Franciszek?

- Przy Ojcu Świętym Janie Pawle II właściwie nie trzeba było wiele powiedzieć, ponieważ stan jego wiedzy o Kościele w Polsce był głębszy niż my jako poszczególni biskupi mogliśmy wówczas zaprezentować. Widział całość sytuacji Kościoła w Polsce, dlatego słuchał, ale potem dążył do szybkich konkluzji - tłumaczył dziennikarzom abp Stanisław Gądecki. Benedykt XVI z kolei - jak relacjonował metropolita poznański, który na ad limina był już u trzech papieży - "wnikliwie słuchał" i natychmiast szukał odpowiedzi na pojawiające się trudności.

Franciszek zaś stawia na spontaniczną rozmowę. Nie chce przygotowanych wcześniej spisanych przemów.

Tak poprzednią wizytę ad limina wspominał w wywiadzie dla Tygodnika Interii abp Wojciech Polak: "Pamiętam, jak podczas poprzedniej takiej wizyty papież Franciszek, ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu, zadał nam pytanie: powiedzcie mi, bracia, czy w Polsce jeszcze się ludzie spowiadają. Powiedzieliśmy, że tak, spowiadają się, opowiedzieliśmy, w jaki sposób próbujemy to duszpastersko prowadzić. Ojciec Święty opowiadał, jak na świecie zaczynają odchodzić od sakramentu pokuty".

"Nie jesteśmy po to, by relacjonować kryzysy"

Jak zapowiedział abp Gądecki, tym razem właśnie kwestie wiary mają być głównym tematem, o jakim będą mówić polscy biskupi. - Problem wiary stoi u początku wszystkich innych problemów. (...) W jaki sposób wyjść w takim kierunku, aby wzbudzić pragnienie wiary pośród ludzi, którzy tracą nią zainteresowanie? To jest najważniejsze zadanie, jakie mamy do przedstawienia - powiedział przewodniczący Episkopatu. - My nie jesteśmy po to, aby relacjonować kryzysy - dodał. Jego zdaniem "kryzysy trzeba widzieć, ale trzeba też patrzeć na to, jak odbudować ten dom Kościoła, który wydaje się być w coraz większej ruinie".

Dopiero zapytany o kwestie związane z wykorzystywaniem seksualnym, abp Gądecki przyznał, że i ten temat w rozmowie z papieżem zostanie poruszony. - Skoro problem istnieje i skoro istnieje nie tylko w Polsce, to trzeba się ustosunkować do tej sprawy, wychodząc do Ojca Świętego i potem usłyszeć, co Ojciec Święty na ten temat sądzi - zaznaczył.

A przykładów do omówienia będzie sporo.

Zaniedbania hierarchów i nowe przepisy

Od kiedy w czerwcu 2019 roku zaczęły obowiązywać przepisy VELM, gdzie Franciszek określił zasady postępowania wobec biskupów i przełożonych, którzy zaniedbywali czy ukrywali przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez swoich podwładnych, nieprawidłowości stwierdzono w przypadku dziesięciu hierarchów. Mowa o biskupach: Edwardzie Janiaku, Sławoju Leszku Głódziu, Janie Tyrawie, Tadeuszu Rakoczym, Andrzeju Dziubie, Stefanie Regmuncie, Stanisławie Napierale, Zbigniewie Kiernikowskim, Wiktorze Skworcu i Marianie Gołębiewskim. 

A to nie oznacza zamknięcia listy, bo część postępowań jeszcze trwa.

Watykan nie przestawia statystyk w tym zakresie, niemniej w dostępnych źródłach trudno doszukać się tak obszernej listy w przypadku innych krajów. Słuszne zatem wydaje się określenie, że Polska stała się poligonem dla VELM.

Przepisy te zostały wprowadzone "ad experimentum" na trzy lata. To czas na zebranie doświadczeń i zaproponowanie ewentualnych zmian.

A te - jak zadeklarował abp Wojciech Polak, który w KEP pełni rolę delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży - zaproponowane zostaną. Jakie? Jak mówił prymas w wywiadzie dla Tygodnika Interii, chodzi przede wszystkim o sposób komunikowania rozstrzygnięć. Dotychczasowe komunikaty Stolicy Apostolskiej są lakoniczne, niejasne i nie wskazują de facto za co dokładnie dany hierarcha został ukarany.

Warto przypomnieć, że to po wizycie ad limina biskupów amerykańskich w 1993 roku Jan Paweł II najpierw wystosował do tamtejszego episkopatu list, w którym przypominał o konieczności stosowania kar kanonicznych, powołał komisję ekspertów prawa kanonicznego, a rok później zaostrzył przepisy dla Kościoła w USA. Wówczas również chodziło o kwestie wykorzystywania seksualnego w Kościele.

Wizyty potrwają miesiąc

Wizyty ad limina polskich biskupów potrwają w sumie cały październik. 

Pierwsza grupa obejmie: archidiecezję warmińską razem z diecezjami elbląską i ełcką, archidiecezję białostocką z diecezjami drohiczyńską i łomżyńską, archidiecezję lubelską z diecezjami sandomierską i siedlecką oraz archidiecezję przemyską z diecezjami rzeszowską i zamojsko-lubaczowską.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama