Reklama

Reklama

Wakacje Rosjan w obliczu wojny. "Polityka wbiła ostatni gwóźdź do trumny"

W związku z europejskimi sankcjami na Rosję, i m.in. zamknięciem nieba, coraz mniej Rosjan wyjeżdża na wakacje poza obręb kraju. W związku z tym, że turystyka zagraniczna przeżywa stagnację, alternatywą staje się spędzanie urlopu w Rosji. - Obecnie najlepiej sprzedają się rejsy rzeczne - informuje dziennikarzy "Deutsche Welle" Anastazja Kisiljowa z petersburskiego biura podróży "Infoflot". Jednak przedstawicielka biura podróży "Tari Tur" Marina Lewczenko stwierdziła, że lato będzie trudne, bo "niestety, polityka wbiła ostatni gwóźdź do trumny".

Europejskie niebo pozostaje zamknięte dla samolotów rosyjskich, a rosyjskie dla samolotów europejskich. Nie każdy może lub chce sobie pozwolić na długie i kosztowne objazdy. A ponieważ Rosja została wykluczona z międzynarodowego systemu przekazów pieniężnych SWIFT, a zachodnie instytucje kredytowe, takie jak Visa i Mastercard, wstrzymały współpracę z Rosją, rosyjscy turyści mogą płacić rachunki za granicą tylko gotówką.

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. 108. dzień inwazji Rosji. Relacja na żywo

Reklama

Aktualna atrakcja: Rejsy rzeczne

Alternatywą dla Rosjan stały się wakacje w swoim kraju. - Obecnie najlepiej sprzedają się rejsy rzeczne - mówi DW Anastazja Kisiljowa z petersburskiego biura podróży "Infoflot". - Obserwujemy wzrost rezerwacji na najbliższe kilka miesięcy o 40-50 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym - podkreśla. I dodaje, że pobite zostały już wszystkie rekordy z ostatnich 15 lat. 30 procent wszystkich gości zarezerwowało taki rejs rzeczny po raz pierwszy.

Szczególnie popularne są rejsy wokół tzw. złotego pierścienia. Ta trasa turystyczna prowadzi przez stare rosyjskie miasta na północny wschód od Moskwy. Tamtejsze osady, powstałe między XI a XVII w., były miejscami ważnych wydarzeń w historii Rosji i do dziś mają wiele do zaoferowania, przede wszystkim kościoły i klasztory.

Cieszy się z tego przewodniczka miejska Anastazja Androsowa z Samary nad Wołgą. W wywiadzie dla DW mówi, że coraz więcej Rosjan odkrywa swój własny kraj. - Nawet mieszkańcy Samary nagle chcą na nowo odkrywać swoje miasto - zaznacza. To samo dotyczy rosyjskiego wybrzeża Morza Czarnego w okolicach Krasnodaru. Czarnomorskie wybrzeża tradycyjnie cieszą się dużą popularnością, choć od początku wojny większość lotnisk w tym regionie jest zamknięta ze względów bezpieczeństwa.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku podróży na Krym. Nawet jedna trzecia wszystkich hoteli i pensjonatów nie będzie mogła działać latem - szacuje rosyjska gazeta "Kommersant". Wielu turystów powstrzymywało się od podróży na półwysep zaanektowany przez Rosję, ponieważ lotnisko w Symferopolu zostało zamknięte po rozpoczęciu wojny, nie było wystarczającej liczby biletów kolejowych i obawiano się wojny w sąsiedniej Ukrainie - napisano w raporcie. 

Coraz mniej Rosjan wyjeżdża na wakacje za granicę

Źle wygląda również sytuacja w rosyjskiej turystyce zagranicznej. Ograniczone loty i znacznie wyższe ceny sprawiły, że na przykład w marcu do Turcji przyjechało nawet czterokrotnie mniej turystów z Rosji - podaje Rosyjski Związek Dostawców Usług Turystycznych. 

Dotyczy to nawet zamożnych Rosjan. W marcu i kwietniu było trzykrotnie mniej miłośników klasy biznes i hoteli pięciogwiazdkowych niż w ubiegłym roku. Tymczasem tzw. turystyka VIP uchodziła dotychczas za szczególnie stabilną. Forbes cytuje Maję Łomidze z Rosyjskiego Związku Dostawców Usług Turystycznych, która tłumaczy to "tendencjami politycznymi" ostatnich miesięcy. Z drugiej strony, wzrosła liczba bardzo bogatych Rosjan, którzy chcą wyjeżdżać za granicę na dłużej.

Turystyka krajowa kwitnie, a zagraniczna maleje - ta sytuacja może przypominać rok 2014, kiedy to Zachód ukarał Rosję sankcjami z powodu aneksji Krymu, a Moskwa wprowadziła kontrsankcje wobec Zachodu. Należał do nich zakaz importu zagranicznych artykułów spożywczych, takich jak ser czy jabłka. 

Rosja prawie bez obcokrajowców

Podczas gdy turystyka krajowa przeżywa rozkwit, do Rosji przyjeżdża obecnie niewielu turystów z zagranicy. Organizatorzy odczuwają skutki tej sytuacji. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę 24 lutego masowo odwoływano wyjazdy do Rosji, jak podaje Marina Lewczenko z biura podróży "Tari Tur" w rozmowie z rosyjskim portalem turystycznym TourDom.ru.  - Niestety, musimy stwierdzić, że sezon letni jest na skraju załamania. Pracownicy działów rezerwacji w naszych hotelach siedzą i płaczą - mówi Lewczenko. I dodaje, że "zapłaczą" także wszyscy inni, którzy spodziewali się turystów z zagranicy.

Po Międzynarodowych Targach Turystycznych w Madrycie, które odbyły się pod koniec stycznia tego roku, nadzieja była duża, mówi Lewczenko: "Widzieliśmy, że Europa budzi się na nowo. Było także zainteresowanie Rosją. Niestety, polityka wbiła ostatni gwóźdź do trumny. Lato będzie trudne. To jest po prostu smutne".

Juri Rescheto/Polska Redakcja "Deutsche Welle"

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy