Reklama

Rosja: Panika po wybuchach na lotniskach. Rosyjska propaganda podsyca niepokój

W poniedziałek na lotniskach pod Riazaniem i miastem Engels w Rosji doszło do eksplozji. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej o atak obwiniło "reżim kijowski" i przekazało, że Rosja już odpowiedziała na rzekome działania Ukraińców. Po eksplozjach Rosjanie zaczęli panikować i domagać się ukarania osób, które dopuściły się zaniedbania. Paniczne nastroje podsycano w mediach, w których wskazywano, że dronami, którymi rzekomo zaatakowano w poniedziałek, można uderzyć w Moskwę.

Ranem na lotniskach pod Riazaniem i miastem Engels doszło do dwóch eksplozji. Według niezależnych rosyjskich mediów, na lotnisku pod Riazaniem eksplodowała cysterna z benzyną, na skutek której zginęły trzy osoby, a sześć zostało rannych. Podczas eksplozji zniszczony został także jeden z samolotów.  

Natomiast na lotnisku w pobliżu miasta Engels doszło do wybuchu bezzałogowego aparatu latającego, na skutek którego ranne zostały dwie osoby i uszkodzone zostały bombowce Tu-95. Z bazy lotniczej niedaleko miasta Engels Rosja atakuje obiekty cywilne w Ukrainie - stąd startują bombowce Tu-95, które następnie wystrzeliwują rakietowe pociski manewrujące w kierunku sąsiedniego kraju. 

Reklama

Rosyjska propaganda uspokaja nastroje... mówiąc o ataku na Moskwę

Według informacji, które pojawiają się w rosyjskich mediach, do rzekomych ataków na lotniska wykorzystano drony, które miały najprawdopodobniej wystartować z Charkowa. Rosjanie oburzyli się po zdarzeniu i chcą ukarania winnych, którzy dopuścili się zaniedbań. Sieć zalała także fala komentarzy, z których wynika, że Rosjanie nie rozumieją, jak Ukraina mogła zaatakować Rosję.  

Rosyjski serwis Readovka, podsycając paniczne nastroje przekazywał, że drony mają zasięg do 1000 km, co pozwoli zaatakować również Moskwę. Na zamieszczonej mapie wyraźnie zaznaczono, na jaką odległość można spodziewać się ataków. 

 

Nagranie z wybuchu na lotnisku w pobliżu Saratowa zamieścił w mediach społecznościowych doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Anton Heraszczenko.

MON Rosji: To atak "kijowskiego reżimu" 

W oświadczeniu Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej wybuchy na lotniskach zostały nazwane atakami "reżimu kijowskiego". "Ranem 5 grudnia reżim kijowski w celu unieszkodliwienia rosyjskich samolotów dalekiego zasięgu, próbował zaatakować radzieckimi dronami" - przekazano.  

Według MON, drony zostały przechwycone przez Rosję, a fragmenty, które spadły na ziemię doprowadziły do "niewielkiego uszkodzenia dwóch samolotów".  

"Pomimo prób reżimu kijowskiego udaremnienia aktem terrorystycznym pracy bojowej rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu, dziś około godziny 15.00 (czasu moskiewskiego) w systemy zarządzania wojskowego i powiązane obiekty kompleksu obronnego, węzły komunikacyjne, energetyczne i jednostki wojskowe Ukrainy zadano zmasowany atak precyzyjną bronią powietrzną i morską. Cel ataku został osiągnięty. Wszystkie 17 obiektów zostało trafionych" - wskazano.  

W poniedziałek Rosja przeprowadziła zmasowany atak rakietowy na Ukrainę. Szef sztabu generalnego ukraińskiej armii generał Walerij Załużny informował, że udało się zestrzelić ponad 60 z ponad 70 wystrzelonych przez Rosję rakiet. W wyniku rosyjskiego ataku zginęło co najmniej dwóch cywili i pojawiły się przerwy w dostawie prądu, wody i ogrzewania.  

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Wojna w Ukrainie 2022 | Rosja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy