Reklama

Reklama

"Kreciki" z Czech dla Warszawy. Miliardowy kontrakt metra

Gdy rząd z pompą otwierał tunel pod stołecznym Ursynowem, ratusz Rafała Trzaskowskiego pochwalił się swoją inwestycją za ponad 1 mld złotych. Chodzi o 37 nowych pociągów metra, które produkuje czeska Škoda. Pierwszy z nich wyjechał na jazdy próbne. - To największa umowa taborowa w historii. Będzie przestrzennie i funkcjonalnie - uważa prezydent Warszawy.

Poniedziałek zmienił drogową mapę stolicy. Po latach oczekiwania otwarto tunel pod dzielnicą Ursynów - liczy ponad dwa kilometry i wchodzi w skład Południowej Obwodnicy Warszawy oraz drogi ekspresowej S2. 

- To 4,5 mld zł inwestycji w łącznie pięciokilometrowym odcinku. Dawniej byłoby jasne, że większość z tych środków pochodziłaby z funduszy europejskich. Dziś z dumą mogę powiedzieć, że większość - mniej więcej dwie trzecie - pochodzi z budżetu państwa polskiego - mówił premier Mateusz Morawiecki podczas uroczystego otwarcia.

Premier otwiera tunel, ratusz pokazuje nowy pociąg metra

Reklama

Na wydarzenie nie zaproszono prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego. Jednak gdy szef rządu i ministrowie mówili z dumą o państwowej inwestycji, ratusz przypomniał o swoim "podziemnym" osiągnięciu. 

Stołeczna spółka Metro Warszawskie poinformowała, że pierwszy nowy 118-metrowy pociąg, wyprodukowany przez Škodę, wyjechał na tor testowy w Pilźnie. Tam skierowano go na jazdy próbne. W nadchodzących tygodniach będzie sprawdzany na trasie metra w czeskiej Pradze i Warszawie.

- Bardzo się cieszę, że prace przebiegają sprawnie i pierwszy nowy pociąg wyprodukowany dla Warszawy przystąpi do testów. Mam nadzieję, że pojawi się w stolicy już wiosną 2022 roku. Warszawianki i warszawiacy bardzo na niego czekają, bo w połowie przyszłego roku zakończą się prace przy budowie kolejnych stacji drugiej linii metra na Bemowie i Targówku - stwierdził Trzaskowski.

Pociągi metra z Czech. W jednym zmieści się do 1,5 tys. pasażerów

Kolorystyka składu jest podobna do tej zastosowanej przy poprzedniej dostawie dla podziemnej kolei - w 2013 roku były to pociągi Siemens Inspiro. Użyto przede wszystkim czerni i czerwieni; widać także elementy w kolorze białym, jak i charakterystyczny żółty pas z boku szynowego pojazdu.

We wnętrzu pasażerowie znajdą 230 foteli. Kto nie zdoła zająć miejsca siedzącego, pojedzie na stojąco - takich podróżnych zmieści się ponad 1,2 tys. w każdym składzie. Znajdą się też miejsca dla niepełnosprawnych, wózków dziecięcych, na rowery jak i dostosowane dla osób z dużym bagażem. Maksymalna prędkość pociągu to 90 km/h.

- W projekt zaangażowani są liczni poddostawcy z Polski, podjęliśmy również współpracę z polskimi uczelniami - zapewnił Petr Brzezina, prezes Škoda Transportation Group. Natomiast o tym, iż w czeskich wagonach "będzie przestrzennie i funkcjonalnie", przekonywał w sierpniu prezydent Warszawy. Przypominał przy tym, że "to wszystko możliwe dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej".

Metro Warszawskie w nowej odsłonie za ponad 1 mld zł

Przetarg na zakup 37 nowych składów podziemnej kolei rozstrzygnięto w 2018 roku, wybierając najtańszą ofertę, czyli czeskiej firmy. Škoda zadeklarowała w niej, iż może wyprodukować pociągi za 1,308 mld złotych, w co niekoniecznie uwierzyli konkurenci. Byli nimi Stadler, CAF, Alstom Konstal oraz konsorcjum Siemens i Newag; oferty nie złożyła bydgoska Pesa.

Po wielomiesięcznej batalii sąd oddalił jednak odwołania innych oferentów. Gdy na początku zeszłego roku ratusz podpisywał umowę z Czechami, spodziewano się, że pierwszy nowy pociąg przyjedzie do stolicy za niecałe dwa lata. Plany pokrzyżowała pandemia.

- Pamiętam Warszawę lat 70. i 80. XX w. i było to smutne miasto. Jednak teraz zastałem je zupełnie inne. Cieszę się, że Škoda Transportation wygrała ten przetarg. Mam nadzieję, że to pierwszy krok do wzmacniania współpracy gospodarczej i takich umów będzie więcej - uznał w styczniu 2020 r. ambasador Czech Ivan Jestrab.

Natomiast Trzaskowski mówił, że to "największa umowa taborowa w historii metra". - Nie tylko cena grała rolę, ale także kwestia zużycia energii czy ekologii. To ważne przy rosnących kosztach - dodawał prezydent Warszawy.

Chcieli "Krecika", wygrała "Varsovia"

Ratusz zamierza skierować czeskie pociągi na obie istniejące linie (M1, M2), a w przyszłości również na projektowaną M3. Nowe składy ochrzczono imieniem "Varsovia". Wybrano je w internetowym głosowaniu, którego uczestnicy mogli zdecydować się na jedną z kilku propozycji. 

Władze Warszawy krytykowano wówczas, że wśród opcji nie znalazł się "Krecik". Mianem nawiązującym do czechosłowackiej animacji do teraz posługują się niezadowoleni z werdyktu miłośnicy transportu zbiorowego.

Warszawa stanie się ósmą europejską stolicą, której mieszkańcy będą wsiadać do pojazdów od Škody. Umowa firmy obejmuje również - jak wymienia ratusz - dostawę części zamiennych i symulatora, przedłużony okres gwarancji oraz przeprowadzenie szkoleń personelu. 

W Warszawie również nowe tramwaje - Hyundai Rotem

Od kilku dni po stolicy kursuje także nowy tramwaj wyprodukowany przez Hyundaia. Skierowano go na linię "17", mającą najdłuższą trasę w mieście: z Mokotowa przez Śródmieście na Białołękę. W poniedziałek dołączył do niego drugi - również na "siedemnastce".

W sumie do stolicy przyjadą 123 takie składy. Urzędnicy prognozują, że wszystkie będą w warszawskich zajezdniach do kwietnia 2023 roku

"Dzięki nowym pojazdom warszawianki i warszawiacy będą mogli częściej podróżować niskopodłogowymi, wygodnymi, klimatyzowanymi wagonami. Docenią je w szczególności pasażerowie z niepełnosprawnościami, opiekunowie z dziećmi w wózkach, a także seniorzy" - przekazał Urząd m. st. Warszawy. 

Jak dodał, "po zrealizowaniu zamówienia stolica będzie dysponowała największą flotą tramwajów niskopodłogowych w Polsce". Wyliczono, iż ich liczba przekroczy 430, co będzie stanowić "aż 70 proc. całego taboru". Władze Warszawy dodają, że pojazdy od Hyundaia są energooszczędne, a także cichsze od swoich "starszych braci".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje