Reklama

Reklama

Kolejowy chaos w kujawsko-pomorskiem. Pociągi mogą nagle zniknąć

Pasażerom grozi odcięcie komunikacyjne i zakażanie się koronawirusem - ostrzega kolejowy przewoźnik Arriva, który od 12 grudnia ma stracić umowę na obsługę połączeń w województwie kujawsko-pomorskim, bo władze regionu zerwały z nim negocjacje. Samorząd przewiduje, że część tras przekaże państwowemu Polregio, a pozostałe obsłuży autobusami. Przez jak długi czas niektórzy pasażerowie nie pojadą pociągiem? Pewności nie ma.

Do tej pory regionalne połączenia kolejowe w kujawsko-pomorskiem obsługiwały przede wszystkim dwie spółki: państwowe Polregio oraz Arriva, należąca do niemieckiego Deutsche Bahn. Umowa zawarta z tymi przewoźnikami jest tymczasowa, bo w zeszłym roku niepowodzeniem zakończył się przetarg na obsługę kursów w latach 2021-2030. 

Ważność porozumienia, podpisanego "rzutem na taśmę" na dwa dni przed wejściem w życie nowego rozkładu jazdy, kończy się 12 grudnia br. Wtedy na kolei znów zmienią się godziny odjazdów.

Województwo zerwało negocjacje. Umowa tylko z Polregio

Jednak zamieszania wokół kujawsko-pomorskich pociągów nie zabrakło i w tym roku. Negocjacje z przewoźnikami przedłużały się i chociaż nie zawarto zgody, zarządca infrastruktury kolejowej - PKP PLK - musiał opublikować rozkład jazdy na lata 2021-2022, w którym widnieją i połączenia Arrivy, i Polregio. Nakazały mu to przepisy.

Reklama

Na poniedziałkowej sesji lokalnego sejmiku okazało się jednak, że tamtejsze władze, na czele których stoi marszałek Piotr Całbecki z Platformy Obywatelskiej, postanowiły zerwać rozmowy z Arrivą i zawrzeć umowę na obsługę jej dotychczasowych tras - ale tylko niektórych - z Polregio. 

Państwowa spółka użyje w tym celu własnego taboru, jak i tego należącego do województwa. Samorządowcy jednocześnie przyznali, że na pozostałych relacjach zorganizują transport autobusowy, który zastąpi pojazdy szynowe na tak długo, jak będzie trzeba. W dalszej perspektywie region nie wyklucza np. "ściągnięcia" składów należących do prywatnego przewoźnika SKPL. 

Nie wiadomo zatem, czy rozkład jazdy ogłoszony przez PKP PLK jako ważny od 12 grudnia w całości wejdzie w życie. Ponadto nowe porozumienie z Polregio nie zostało jeszcze podpisane.

Arriva: Stawiamy pytanie o faktyczne motywacje władz

Ruch władz województwa skomentowała Arriva. Przyznała we wtorek, że "jest ogromnie zaskoczona i zdziwiona" decyzją Całbeckiego oraz formą jej wykonania. Zauważyła, że zapadła w dniu, gdy miało odbyć się kolejne spotkanie negocjacyjne. 

Zdaniem Arrivy, marszałek uznał, iż jej oferta "jest zbyt droga", chociaż nie znał jej ostatecznej wersji. "Trudno też mówić o droższej i tańszej ofercie, jeśli oferentów pyta się o różne zakresy świadczenia usług" - argumentuje.

Arriva zauważyła również, że obsługiwane przez nią połączenia cieszyły popularnością, a teraz znikną - jako przykład wskazała trasę z Torunia do Grudziądza. Zapewniła też, że ma wystarczająco dużo taboru, aby "natychmiast" rozpocząć ponowną realizację kursów. "To każe nam zadać pytanie o faktyczne motywacje władz samorządowych i o to, jakie konsekwencje w związku z tym spotkają tysiące pasażerów" - stwierdziła spółka.

W sieci zamieściła także grafikę ilustrującą, na których szlakach - według niej - przestaną pojawiać się pociągi. Oznaczyła je na czerwono.

Przewoźnik przestrzega: Pasażerowie będą zakażać się koronawirusem

W opinii Arrivy, regionowi kujawsko-pomorskiemu grozi "chaos i odcięcie komunikacyjne" dla tysięcy podróżnych. "Jeśli okazałoby się, że operator nie zdoła uzupełnić taboru, władze województwa pozostaną bezradne, a pasażerowie będą albo całkowicie pozbawieni komunikacji, albo skazani na autobusową komunikację zastępczą" - przestrzegła firma. 

Jak dodała, podróżni "w sytuacji pandemii, zamiast jeździć nowoczesnymi, przestronnymi składami, będą stłoczeni w jednoczłonowych pojazdach narażając swoje zdrowie i z czasem odwracając się do kolei" - oceniła, pytając marszałka, czy "weźmie odpowiedzialność za zakażenia koronawirusem" wśród pasażerów.

Przewoźnik zwrócił także uwagę, iż decyzja samorządu "stawia w ogromnie trudnej sytuacji" nie tylko jego samego oraz pracowników, ale i ich rodziny, podwykonawców oraz współpracujące z nim przedsiębiorstwa. "To łącznie kilka tysięcy miejsc pracy" - wyliczyła Arriva.

Władze województwa: Połączeń będzie o 30 proc. więcej

Władze regionu przekazały natomiast, że na przewozy kolejowe w nowej siatce połączeń przeznaczą 5,7 mln złotych "jeszcze w tym roku", a także kolejne 130 mln zł w 2022 r. Zestawiły to z 90 mln zł obecnie wydawanymi na pociągi.

Województwo zapewniło, że podróżni w rozkładzie jazdy 2021-2022 skorzystają z siatki połączeń większej o 30 proc. "To nie tylko kolejne pary pociągów obsługujących istniejące połączenia. Od 1 kwietnia 2022 r., zgodnie z oczekiwaniami społecznymi, przywracamy pociągi na trasie Toruń-Sierpc przez Lipno" - przekazało.

Urzędnicy odnieśli się też do oferty przedstawionej przez Arrivę przed zerwaniem rozmów. "Znacznie przekracza ona środki, które samorząd województwa przeznacza na realizację zadania. Niestety, negocjujący w imieniu tej spółki menedżerowie nie byli skłonni do jakichkolwiek negocjacji kosztowych" - poinformowali, cytowani przez portal transinfo.pl.

Szef Polregio: Możemy przejąć połączenia w niezakłócony sposób

Głos zabrało również Polregio. Prezes spółki Artur Martyniuk potwierdził Interii, że złożyła ofertę na obsługę linii niezelektryfikowanych w kujawsko-pomorskiem, "a ogłoszona w poniedziałek decyzja Urzędu upoważnia nas ostatecznie do obsługi tych połączeń". 

- Polregio jest w trakcie intensywnych przygotowań, aby z wejściem w życie nowego rozkładu jazdy 2021/2022 rozpocząć obsługę relacji przewozowych objętych przedmiotem negocjacji z Urzędem Marszałkowskim. Planowane jest stopniowe poszerzenie spalinowego parku taborowego Urzędu o pojazdy dwuczłonowe możliwie najnowszej generacji, co umożliwi jak najpełniejszą obsługę rozkładu jazdy transportem kolejowym - wyjaśnił Martyniuk.

Jak dodał, kierowana przez niego spółka "jest w stanie przeprowadzić proces przejęcia relacji na liniach niezelektryfikowanych w sposób możliwie niezakłócony". - Polregio funkcjonuje w całym kraju, a zakłady z województw ościennych pozostaną w pełnej gotowości by zapewnić wsparcie dla obsługi pasażerów w województwie kujawsko-pomorskim - zadeklarował.

Zdaniem Martyniuka "przejęcie przez Polregio obsługi tras niezelektryfikowanych pozwoli zracjonalizować koszty obsługi połączeń w województwie kujawsko-pomorskim", a z racji, że jest ono największym przewoźnikiem pasażerskim w Polsce, "może osiągnąć optymalny finalny koszt przewozów, co oznacza również efektywne gospodarowanie środkami przez samorządy wojewódzkie". - Jest to istotne zwłaszcza wobec rosnących kosztów paliw i energii elektrycznej - dodał szef państwowej spółki.

Oprócz Arrivy i Polregio, po kujawsko-pomorskich torach kursują także składy PKP Intercity. Ta ostatnia spółka obsługuje jednak przewozy dalekobieżne i z reguły zatrzymuje się jedynie w większych miejscowościach, nie skupiając się np. na dowożeniu do pracy czy szkoły z gminy do gminy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy