Reklama

Reklama

Policjanci zabezpieczający Marsz Niepodległości pojadą na granicę

Zaraz po Marszu Niepodległości policjanci zabezpieczający wydarzenie, wyjadą na wschodnią granicę - przekazał szef MSWiA Mariusz Kamiński. Łącznie na polsko-białoruską granicę pojedzie 800 funkcjonariuszy, w tym 100 kontrterrorystów.

"Idąc w Marszu Niepodległości pamiętajcie, że zabezpieczający trasę policjanci zaraz po wydarzeniu wyjeżdżają na naszą wschodnią granicę. 700 policjantów prewencji i 100 kontrterrorystów z BOA (Centralny Pododdział Kontrterrostyczny Policji "BOA") dołączy do 1200 kolegów z @PolskaPolicja, którzy już wspierają @Straz_Graniczna" - napisał minister spraw wewnętrznych i administracji na Twitterze.

Marsz Niepodległości wyruszy w czwartek, o godz. 13 z ronda Dmowskiego w centrum Warszawy. We wtorek szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk poinformował, że wydarzenie to będzie miało formalny charakter.

Reklama

Wcześniej sąd uchylił decyzję wojewody mazowieckiego o rejestracji marszu jako zgromadzenia cyklicznego i tym samym uwzględnił odwołanie warszawskiego ratusza w tej sprawie. Na trasie, którą przebiegały ostatnie marsze, zgłoszono inne zgromadzenie pod hasłem "Niepodległa Dla Wszystkich". W środę, po nadaniu formalnego statutu Marszowi Niepodległości, organizatorki "Niepodległej Dla Wszystkich" odwołały to wydarzenie.

Zobacz też: Granica polsko-białoruska. Morawiecki: Zagrożone jest bezpieczeństwo całej UE

Marsz Niepodległości 2021. Jaka trasa?

Zgodnie z komunikatem UdSKiOR uczestnicy Marszu Niepodległości przejdą tradycyjną trasą, a następnie złożą kwiaty pod popiersiem Ignacego Jana Paderewskiego. Bezpieczeństwo uczestnikom obchodów zapewni Policja i Żandarmeria Wojskowa.

Na wschodniej granicy od miesięcy narasta presja migracyjna. Od początku roku polska Straż Graniczna zanotowała ok. 32 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego 3,2 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

Liczba prób nielegalnego przedostania się do Unii Europejskiej z Białorusi przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów gwałtownie wzrasta od wiosny. UE i państwa członkowskie uważają, że to efekt celowych działań reżimu Alaksandra Łukaszenki, który instrumentalnie wykorzystuje migrantów, w odpowiedzi na sankcje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy