Reklama

Reklama

Serial "Wielka Woda" przypomina o powodzi z 1997 roku. Co naprawdę się wtedy wydarzyło?

W tym roku minęło 25 lat od powodzi tysiąclecia - żywiołu, który w 1997 r. dotknął Wrocław oraz wiele innych miejscowości w zachodniej i południowej części Polski. Pod wodą znalazło się prawie 40 proc. miasta, a straty odniesione na terenie całego kraju oszacowano na 12 mld zł. O jednej z największych katastrof naturalnych, jakie dotknęły Polskę w XX w. przypomina serial "Wielka Woda", który kilka dni temu pojawił się na Netflixie.

Choć w Polsce o powodzi tysiąclecia mówi się głównie w kontekście zachodniej i południowej części kraju, w rzeczywistości dotknęła ona znacznie większego obszaru - wschodnią część Niemiec i Austrii, Czechy oraz Słowację. Poza Odrą wylało wtedy kilkanaście innych rzek, w tym Olza, Oława, Wisła czy Łaba. Z tragicznymi skutkami powodzi Polacy walczyli jeszcze długo. 

Obecne siłę niszczycielskiego żywiołu ukazuje nowy serial Jana Holoubka i Bartłomieja Ignaciuka "Wielka Woda".

Reklama

Przyczyny powodzi z 1997 roku. Miesięczna ilość opadów w ciągu kilku dni

Przyczyną tragicznej powodzi z 1997 r. były wyjątkowo intensywne opady deszczu, które wystąpiły na początku lipca. W dniach 4-8 lipca 1997 r. na obszarze pomiędzy Brnem, Katowicami a Wrocławiem spadła rekordowa ilość deszczu (200-300 mm.) W ciągu zaledwie kilku dni w wielu miejscach w Polsce zanotowano ilość opadów przekraczającą średnią miesięczną. W górach była ona nawet dwukrotnie większa (w Sudetach Południowych suma opadów sięgała aż 500 mm.) 

Najtrudniejsza sytuacja miała miejsce w ówczesnych województwach wałbrzyskim, jeleniogórskim opolskim i katowickim - tam intensywny deszcz padał bez przerwy przez kilka dni. Tak nagłe załamanie pogody nieuchronnie prowadziło do katastrofy.

Gdy górskie rzeki niosące olbrzymią ilość wody wpadły do Odry, spowodowały gwałtowne podniesienie się jej poziomu - z tak wielką falą nie były w stanie poradzić sobie ani zbiorniki retencyjne, ani wały przeciwpowodziowe. Kiedy fala kulminacyjna dotarła do Wrocławia, poziom wody dwukrotnie przekroczył normy obserwowane w tym miejscu w poprzednich latach.

Powódź we Wrocławiu. 40 proc. miasta pod wodą

Alarm przeciwpowodziowy na terenie zachodniej Polski ogłoszono już 6 lipca 1997 r. Dzień później wielka fala zaczęła się wdzierać na tereny miast i mniejszych miejscowości w tym regionie. Szczególnie mocno ucierpiało Opole, Kłodzko, Nysa, Racibórz i Wrocław

Fala kulminacyjna uderzająca w stolicę Dolnego Śląska 12 lipca 1997 r. i zalała prawie 40 proc. miasta, niszcząc dobytki mieszkańców, zalewając mieszkania, sklepy, urzędy i niemal całkowicie paraliżując infrastrukturę publiczną. Wiele osób zostało uwięzionych w domach, a żywność i wodę pitną dostarczały im służby ratunkowe. 

Powódź tysiąclecia dotknęła również południową część kraju. Najdłuższa rzeka w Polsce - Wisła - wylała w górnej części, zalewając wiele miejscowości na Podhalu i w okolicy Krakowa.  

Powódź tysiąclecia - straty sięgnęły 12 mld złotych

Bilans żywiołu, który 25 lat temu dotknął Polskę był tragiczny. Na skutek powodzi w Polsce zginęło 56 osób (całkowita liczba ofiar jest ponad dwukrotnie większa).

Mówi się, że poważne straty dotknęły 2 proc. kraju. Pod wodą znalazło się 25 ówczesnych województw i 2 600 miejscowości (w tym aż 1350 zostało zalanych niemal całkowicie). Uszkodzonych zostało aż 700 000 domów i 800 szkół. Zerwanych zostało ok. 4000 mostów. Jak podaje NIK, woda zniszczyła ponad 1000 km. wałów przeciwpowodziowych. Poważne straty materialne odniosło ok. 9000 firm na terenie całej Polski, a dobytek życia straciło nawet 7000 osób, które z dnia na dzień zostały bez dachu nad głową. Stany alarmowe na wielu rzekach były przekroczone jeszcze przez ponad 30 dni.

Starty materialne tylko na terenie naszego kraju wyceniono na 12 mld zł. Skala zniszczeń była tak wielka, że katastrofę nazwano powodzią tysiąclecia, a odbudowywanie zniszczonych miejscowości zajęło lata.

Czytaj również:

25 lat po powodzi tysiąclecia - galeria zdjęć

Powódź tysiąclecia w Małopolsce - dziesiątki ofiar, milionowe straty

Anna Dymna na planie "Wielkiej Wody". Przeszła ogromną metamorfozę


Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy