Problemy z dieslem. Premier: Sytuacja jest bardzo poważna

Od lutego diesel na stacjach paliw może kosztować nawet 9 zł. To efekt kolejnego pakietu unijnych sankcji na Rosję, który zacznie obowiązywać od 5 lutego. Premier Mateusz Morawiecki o sprawie mówi wprost: - To jest bardzo poważny problem.

5 lutego w całej Unii Europejskiej wejdzie kolejny pakiet sankcji na Rosję. Chodzi o zakaz importu z tego państwa tzw. paliw gotowych. Chodzi głównie o olej napędowy, czyli popularny diesel.
- Brzmi to dość niewinnie do momentu, dopóki sobie nie uświadomimy, że do niedawna 40 proc. oleju napędowego w Europie pochodziło z Rosji. Trzeba będzie diesla ściągnąć z innych kierunków - mówi Interii analityk e-petrol.pl Jakub Bogucki.
O sprawie na poniedziałkowej konferencji prasowej mówił też premier Mateusz Morawiecki. Głównym jej tematem były ceny benzyny, ale szef rządu wspomniał, że jest w kontakcie z premierami innych państw i rozmawia na temat kłopotu związanego z dieslem.
- Są duże deficyty diesla w Europie, to jest bardzo poważny problem. Mam nadzieję, że nasz koncern multienergetyczny poradzi sobie i z tym - mówił Morawiecki.
Import z Rosji trzeba będzie zastąpić nowymi kierunkami
Kłopot w tym, że diesla na rynku szukają nie tylko Polacy, ale też wszystkie inne państwa, które dotąd korzystały z rosyjskiego surowca. Jak mówi Bogucki, w skali Europy 40 proc. oleju napędowego pochodziło z importu z Rosji.
W Polsce natomiast, opierając się na raporcie rocznym Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, w 2021 roku 32 proc. (7 mln m3 z ogólnej liczby 22 mln m3) skonsumowanego oleju napędowego pochodziło z importu. Kierunków importu było wiele, ale dominowały dwa kluczowe - w 20 proc. był to diesel z Niemiec, a w 66,5 proc. diesel z Rosji. Teraz ten drugi trzeba będzie zastąpić.
Raportu POPIHN za 2022 rok jeszcze nie ma, ale na stronie Orlenu czytamy, że "polski rynek paliw jest otwarty, według POPiHN w pierwszych trzech kwartałach 2022 r. 30 proc. gotowych paliw (benzyna, diesel, lpg) pochodziło z importu".


- Ściągnięcie diesla to trochę większa zabawa niż ściągnięcie ropy, którą kupuje się w kraju, który ją wydobywa. Do diesla potrzebna jest rafineria, moc produkcyjna, moc przerobowa, a dobrze by było, żeby to była rafineria względnie ekologiczna. I dobrze byłoby mieć małą konkurencje przy nabywaniu, a jeśli cała Unia Europejska chce wyeliminować diesla rosyjskiego, to poza Polakami zainteresowani kupnem są też Niemcy, Francuzi, Włosi i inni - podkreśla Bogucki.
Wśród potencjalnych nowych rynków, na których kraje europejskie szukają diesla, są państwa na Bliskim Wschodzie, Stany Zjednoczone, a nawet Chiny.
Ekspert: Diesel nawet po 9 zł
Co więc może się zdarzyć? Czy diesla zabraknie na stacjach? Analityk e-petrol.pl mówi nam, że sprawa jest do rozwiązania i nie spodziewa się, by diesla zabrakło. Inna kwestia to cena za litr oleju napędowego.
- W konsekwencji zmienią nam się ceny, prawdopodobnie bardzo wyraźnie. Jak wyraźnie? Nie jestem w stanie tego wysondować. Jest jakaś granica konsumenckich możliwości. Myślę, że zupełnie realnym scenariuszem jest 8-9 zł, powyżej tej wartości byłbym zaskoczony, ale nie można wykluczyć takiej możliwości - prognozuje Bogucki.
Tymczasem premier Morawiecki o problemie z dieslem alarmował pod koniec listopada. Zwracał uwagę, że w niektórych krajach dochodziło do sytuacji, w których olej napędowy był reglamentowany. Dodał, że chce uniknąć tego w Polsce.
- Mam nadzieję, że od początku roku ceny będą porównywalne do tych, które są teraz, a główne bolączki wiążą się z dostępnością oleju napędowego. Wiem, że różni importerzy polscy i zagraniczni starają się ściągnąć ten deficytowy w Europie towar do Polski - mówił Morawiecki w listopadzie.
Łukasz Szpyrka