Reklama

"Moja córka chciała się zabić". Rodzice w obliczu choroby dziecka

Emilia ma 13 lat. W ostatnim roku już cztery razy była na oddziale psychiatrycznym. Marzena, jej mama, żyje w ciągłym strachu o córkę. - Ze wszystkim jestem sama, też leczę się na depresję - mówi Interii. Rodziców takich jak ona jest w Polsce o wiele więcej. Pytamy więc psychologa, jak kryzys psychiczny dziecka wpływa na jego opiekunów i jak najlepiej radzić sobie w takiej sytuacji. - Najważniejsze to nie bać się prosić o pomoc - podkreśla dr Aleksandra Piotrowska.

Pogryzione do krwi ręce, próby samobójcze, wizyty w szpitalu psychiatrycznym - to codzienność Marzeny, której córka od lat cierpi na depresję. Emilie widuje często tylko przez szklaną szybę. Patrzyła już na córkę leżącą w szpitalnym łóżku po przedawkowaniu leków, widziała jak z całej siły uderza głową w ścianę, raz złapała ją na tym, jak próbowała się udusić.

- Boję się o nią cały czas - przyznaje Marzena.

Dwie próby samobójcze i samookaleczenia

Emilia jako dziecko była wykorzystywana seksualnie przez ojca, co wywarło ogromny wpływ na jej dalsze życie. Zdarzało się, że słyszała w głowie jego głos, czuła niepokój, uciekała przed nim.

Reklama

Dziś dziewczynka ma 13 lat, w ciągu tego roku już po raz czwarty trafiła na obserwację do szpitala psychiatrycznego.  - W ostatnich latach bardzo się zmieniła, rzadko się śmieje. Była wesołym dzieckiem, a teraz jest zupełnie inna, ale bardzo lubi rozmawiać z ludźmi. Wiem, że potrzebuje zainteresowania, chce być dla kogoś ważna - mówi Interii jej mama.

Oprócz problemów psychicznych u nastolatki zdiagnozowano też upośledzeniu umysłowe w stopniu lekkim, autyzm i padaczkę. Chodzi do szkoły specjalnej, raz w tygodniu ma psychoterapię, przyjmuje sporo leków. - Niestety są niewystarczające. Emilka znów jest w szpitalu, od pewnego czasu zaczęła się samookaleczać - opowiada Marzena.

Szpital do którego trafia Emilia, jest oddalony o 50 kilometrów od ich miejsca zamieszkania. - Dojeżdżam do niej autobusem i pociągiem. Nie mamy samochodu - mówi kobieta. Dodaje: - Jestem z tym wszystkim sama.

Na ostatnich odwiedzinach zauważyła, że córka pogryzła się na rękach do krwi. Wciąż ma też myśli samobójcze.

Nastolatka już dwukrotnie próbowała zakończyć swoje życie. Raz chciała się udusić, innym razem przedawkowała leki. Za każdym razem była przy niej matka, wzywała pogotowie, w nerwach czekała w szpitalu na informację o stanie zdrowia córki. - Wciąż za mało mówi się o problemach psychicznym dzieci. W szpitalach też bywa różnie - dodaje.

Marzena nie kryje, że czuje się bezradna. - Jest mi ciężko, bo nie mogę jej pomóc. Sama też leczę się na depresję - mówi. Każda rozłąka z córką jest dla niej przeżyciem: - Bardzo jej tu brakuje, tęsknię za nią.

Czerwona lampka zapala się po dwóch tygodniach

Psycholog dr Aleksandra Piotrowska przyznaje, że choroba psychiczna dziecka jest trudna dla rodziców z wielu powodów. Po pierwsze martwią się o pociechę, po drugie często doświadczają trudności związanych z uzyskaniem dla niej pomocy.

- Oprócz troski i strachu o dziecko u wielu rodziców pojawiają się też niedobre emocje, np. wyrzuty sumienia. Kto z rodziców oprócz jakichś fikcyjnych postaci, może o sobie powiedzieć, że nigdy nie popełnił żadnego błędu w relacjach ze swoim dzieckiem, że nigdy nie odesłał go do pokoju kiedy miało ochotę porozmawiać. To zupełnie naturalne, jesteśmy ludźmi i każdy z nas popełnia błędy w różnych aspektach swojego życia, także w procesie wychowania - tłumaczy dr Piotrowska.

Jak mówi, kiedy pojawia się kłopot z funkcjonowaniem psychiki dziecka to natychmiast wracamy myślami do różnego rodzaju błędów czy zaniechań i zaczynamy odczuwać poczucie winy, a to jest naprawdę niszcząca emocja. - Z niej nic dobrego i konstruktywnego najczęściej nie wynika - podkreśla.

Wielu rodziców dodatkowo przejmuje się też tym, co o chorobie dziecka pomyślą inni. Boją się, że będą oceniani jako nieudolni rodzice, tacy którzy "nie dają rady".

- Tutaj wchodzi w grę stereotypowe przekonanie, że moje dziecko świadczy o mnie. Jeśli dziecko ma kłopoty to znaczy, że ja coś źle zrobiłem. Kiedy dodamy do siebie te wszystkie elementy, to okazuje się, że rodzice znajdują się w sytuacji niewiarygodnie skomplikowanej - mówi dr Piotrowska.

Kiedy więc u rodzica powinna zapalić się czerwona lampka, że sam sobie nie radzi z sytuacją? Zdaniem ekspertki pierwszym sygnałem jest stale pogarszający się nastrój.

- Chwilowe smutki, rozgoryczenie i rozdrażnienie to jest część naszego życia, ale jeśli mija dzień za dniem, a kiepskie samopoczucie się utrzymuje i rodzic zauważa u siebie pogorszenie funkcjonowania w różnych dziedzinach, gorszą koncentrację nawet przy rutynowo wykonywanych czynnościach, jeśli widzi, że trudno mu się skupić na pracy to oznacza, że to nie jest tylko kiepski dzień. Wtedy powinien zacząć szukać pomocy psychologa - wyjaśnia ekspertka.

Tłumaczy, że najczęściej przyjmuje się granicę dwóch tygodni. - Jeśli przez ten okres trwa zmieniony sposób myślenia i odczuwania, albo jeśli zaczniemy u siebie obserwować, że dziecko zamiast współczucia i serdeczności zaczyna w nas wywoływać irytację i złość, tak jakby celowo robiło nam na przekór, to wtedy naprawdę radziłabym nie czekać, aż samo minie - podkreśla.

Takie obserwacje dotyczą też dziecka. Kilka dni gorszego nastroju po pierwszym rozstaniu, to nic dziwnego, jeśli jednak narasta w nim przekonanie, że w życiu nie wydarzy się już nic dobrego, zagłębia się w rozpaczy i powtarza, że świat jest podły i nikomu nie można ufać. Warto się wtedy zastanowić, czy nie mamy do czynienia z kryzysem psychicznym.

Gdzie szukać pomocy? Psycholog: W drugim człowieku

Zdaniem dr Piotrowskiej wsparcia w kryzysie trzeba szukać przede wszystkim w innych ludziach. - Jeśli człowiek próbuje taką sytuacje przeżyć w samotności, ograniczając kontakt z innymi to pozbawia się najpotężniejszego narzędzia do poprawy swojego stanu psychicznego - mówi.  

Na początek możemy szukać wsparcia w sieci. Znajdziemy tam fora, na których rodzice dzielą się swoimi doświadczeniami. - Najpierw zapewne będziemy się tylko przyglądać, jednak przyjdzie czas, kiedy sami będziemy gotowi na podzielenie się swoją historią i wejście w kontakt z innymi - twierdzi dr Piotrowska.

Nie oznacza to jednak, że rodzic nie powinien szukać dla siebie pomocy psychologicznej. Wartościowa może okazać się nawet jedna rozmowa z ekspertem, w czasie której dowie się, jak radzić sobie w konkretnych sytuacjach.

- Na Boga, my nie jesteśmy specjalistami od wszystkiego i nie ze wszystkim potrafimy sobie sami poradzić - mówi psycholog.

Niestety wciąż mamy problem z mówieniem o problemach psychicznych. - To tabu dotyczy też chorób nowotworowych. Jak ktoś ma problemy z sercem czy reumatyzmem to nie krępuje się o tym mówić. Inaczej jest, gdy dotyka nas choroba psychiczna czy nowotwór. Te choroby bardzo często próbujemy ukrywać przed innymi. Nie podajemy wtedy prawdziwej przyczyny nieobecności w szkole czy pracy, bo odczuwamy wstyd i skrępowanie - dodaje.  

Najgorszym z możliwych scenariuszy jest jednak ten, gdy w kryzysie są razem rodzic i dziecko. Na szczęście, nie jest to częste i w przeogromnej większości przypadków dr Piotrowska obserwuje ponadludzką mobilizację u rodziców, których dzieci są w kryzysie.

- Nasze możliwości mają jednak granice. Najczęściej docieramy do niej, gdy nie udaje nam się uzyskać pomocy dla dziecka. Wiele zależy od tego, czy rodzic jest sam, czy ma wsparcie - dodaje.

Na koniec dodaje, że najważniejsze, to nie bać się prosić o pomoc.

Kryzys psychiczny. Skala problemu w Polsce

Z danych UNICEF z 2021 roku wynika, że samobójstwo to druga najczęstsza przyczyna śmierci młodych ludzi w Europie. Z tej samej analizy dowiadujemy się, że częstotliwość występowania zaburzeń psychicznych u dzieci w wieku 10-19 lat w Polsce wynosi 10,8 proc. To ponad 409 tysięcy nastolatków (181 tysięcy dziewcząt i 228 tysięcy chłopców). W 2021 roku w Polsce samobójstwo popełniło 127 małoletnich - podaje policja. 

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: paulina.sowa@firma.interia.pl

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: psychiatria dziecięca

Reklama

Reklama

Reklama