Reklama

Reklama

Beata Kempa: Nie czytałam opinii KE. Mam ważniejsze sprawy

"Nie zapoznawałam się z opinią Komisji Europejskiej. Mam wiele dużo ważniejszych kwestii" - mówi, pytana o to, co znajduje się w opinii Komisji Europejskiej, gość Kontrwywiadu RMF FM, szefowa KPRM Beata Kempa. "Opinia ma nałożoną klauzulę, musimy to serdecznie szanować. To dialog z Unią Europejską. Nie jest to wdrożenie procedury, jak grożono i wieszczono" - dodaje.

Konrad Piasecki: Dlaczego rząd skąpi pieniądze na ŚDM?

Beata Kempa: A skąd takie stwierdzenie?

Kraków prosił o 120 milionów a dostał niespełna 19 milionów. To kropla w morzu potrzeb.

Jeśli mogę panie redaktorze wykorzystać tak zacne radio i podziękować wszystkim, którzy angażują się w organizację ŚDM, w sposób szczególny zwłaszcza samorządom, to bardzo, bardzo dziękuję, jako szefowa zespołu rządowego.

Dziękujemy, ale nie wszystko za dziękuję da się zrobić...

...przy tej okazji wszyscy sobie zdiagnozowali - i dobrze - różne problemy, sprawy, tylko to nie jest tak, że z budżetu państwa da się wszystko załatwić. Ale pragnę podkreślić, że przy dobrej współpracy z samorządami a być może jeszcze będziemy tutaj rozważać pewne elementy, ale to wszystko musi być bardzo dokładnie i wnikliwie policzone, bo to jest grosz publiczny, to pewne sprawy dotyczące przede wszystkim bezpieczeństwa: bezpieczeństwa sanitarnego, bezpieczeństwa ruchu... zapewniamy.

Reklama

Kraków pyta: kto ma zapłacić za sprzątanie, za przenośne toalety, za dofinansowanie straży miejskiej, za remonty szkół, za dekoracje, za zakupy dla szpitali. Miasto? Kościół?

Przepraszam bardzo. Kwestia przenośnych toalet, różnych innych elementów, naprawdę została bardzo dokładnie z panem wojewodą omówiona i z panem prezydentem miasta.

I mówią, że za mało.

Odbyło się z tego co wiem, posiedzenie rady miejskiej, które było bardzo dobrym posiedzeniem, z tego co wiem. Więc panie redaktorze. Malkontentów zawsze jest wielu. Ja pamiętam...

...czyli pani uważa, że Kraków w gruncie rzeczy nie potrzebuje tych pieniędzy.

Oczywiście, że potrzebuje i w gruncie rzeczy dostaje te środki, w takim zakresie w jakim uważamy, że są do wykorzystania.

Prosił o 120 milionów, dostaje 19 milionów.

Jeżeli pan redaktor pozwoli. ŚDM jak nie można w taki sposób zaatakować, to... spodziewałam się pytań o pieniądze. Pamiętam Hiszpanię, pamiętam Francję, gdzie  ŚDM były atakowane w taki sposób, że były demonstracje, bilbordy, a one się odbyły. Piękne, wspaniałe, duchowe przeżycie.

A pani uważa, że to atak?

Tak, uważam, że... Bardzo dziękuję i bardzo się cieszę. Dziękuję tym, którzy jednak współdziałają, również pro publico bono, żeby młodzież całego świata czuła się w Polsce dobrze. My jesteśmy gościnni i mam wielką nadzieję, jestem pewna, że w sposób szczególny tutaj z całą gościnnością będzie zapraszał.

Mówi pani: zagrożenia związane z organizacją tego wydarzenia zostały wyeliminowane.

Tak.

Te deszczowo-powodziowe też?

Rzecz jasna, pozostaje nam pogoda.

Rozumiem, że jakiś plan awaryjny na wypadek deszczu się rodzi?

Oczywiście, że tak. Zawsze jest miejsce alternatywne.

Błonia?

Tak, tak. Ale wtedy to już musi być naprawdę ostateczność. Natomiast i organizator, czyli Kościół, przed którym tutaj chylę czoła, jeśli chodzi o organizację i my, strona rządowa, na takie ewentualności jesteśmy przygotowani.

Czyli rozumiem, duży deszcz i przenosiny na Błonia?

Nie wywołujmy tego dużego deszczu. Będzie piękne słońce, wspaniałe przeżycie. Zapraszamy. Pana redaktora, wszystkich młodych ludzi. Będzie fantastycznie, wielka uczta duchowa i intelektualna a my jesteśmy od tego, żeby z boku, w bardzo spokojny sposób czuwać, żeby wszystko odbyło się bezpiecznie.

A zagrożenia terrorystyczne? Uważa pani, że też są wyeliminowane? Amerykanie ostrzegają swoich obywateli: uwaga na Europę, uwaga na ŚDM.

Ja też nie mogę wielu rzeczy ujawnić, bo wiąże mnie tajemnica państwowa, ale chcę powiedzieć jasno i wyraźnie, że ku krzykowi wielu, którzy mówią o przestrzeganiu praw człowieka i obywatela, my czuwamy nad tą sytuacją i jeśli byłoby jakiekolwiek zagrożenie, jesteśmy na nie bardzo precyzyjnie przygotowani.

Czy pani, pani minister dostała już do ręki...

... jeśli można przy okazji to powiem jeszcze, że udało się zrobić kwerendę wszystkich procedur, dopiąć różne kwestie, uelastycznić i powoli możemy przejść do tego, że odchodzimy od Polski resortowej.

To zacznę jeszcze raz to pytanie: czy pani dostała już do ręki opinię Komisji Europejskiej o polskiej praworządności?

Panie redaktorze, ja jako ja - to mówię bez bicia - z tą opinią się nie zapoznawałam...

Nie była pani ciekawa? Już szef MSZ powiedział, że też nie czytał.

...wie pan, mam tyle kwestii bardzo ważnych i dużo ważniejszych, moim zdaniem, do załatwienia na co dzień. Jeżeli chce pan znać mój stosunek do tego...

No dobrze, ale rozmawiała pani z kimś, kto ją czytał?

Tak.

I co powiedział o tej opinii?

Oczywiście my szanujemy, to jest dialog z Unią Europejską. Nie jest to wdrożenie procedury, jak tu grożono, wieszczono i niektórzy - trochę to przykre - w naszym kraju się z tego cieszyli. Mówię tutaj oczywiście o naszych oponentach i konkurentach. Myślę, że przede wszystkim ważne jest to, że pan Timmermans zauważa - zgodnie z tym jak zauważyła Komisja Wenecka - że my ten problem musimy rozwiązać u siebie. I ten problem powinien w polskim parlamencie zostać rozwiązany. Cieszę się, że za chwilę zespół powołany przez pana marszałka Kuchcińskiego również przedstawi swoje rozwiązanie w tej sprawie...

A poza tym rozwiązaniem, chciałem jeszcze o tej opinii. Co w niej jest, jeśli pani rozmawiała z kimś kto ją czytał?

...ale jeszcze powiem jedno. Naprawdę panie redaktorze położyliśmy na stół wiele, wiele dobrych rozwiązań. Tak naprawdę opozycja musi się zreflektować i chcieć konsensusu w tej sprawie.

Pani minister, co jest w tej opinii? Rozumiem, że rozmawiała pani z kimś kto ją czytał, np. z panią premier.

Panie redaktorze, ja nie ujawniam rozmów, które przeprowadzam z panią premier czy z innymi członkami rządu. Pani premier jest bardzo zatroskana o sprawy polskie i nie jest to jakiś banał lub komunał. Jest bardzo zatroskana, bardzo chciałaby i myślę, że jej się to udaje...

I jak z tym zatroskaniem spojrzała w tę opinię, to co w niej wyczytała?

Panie redaktorze, jedno co możemy wyczytać to jest to, że nie ma woli opozycji do tego, żeby problem rozwiązać...

Pani minister, ja pytam o opinię Komisji Europejskiej, a nie o wolę opozycji. 

...trzeba to jasno powiedzieć, biegają na skargi do różnych ważnych osób w Unii Europejskiej, ale cóż, myślę, że procedury póki co nie są wdrażane. Komisja Europejska również wie, że musi trzymać swoje stanowisko w granicach prawa, czyli do tego, do czego jest umocowana i w tej sytuacji my musimy tę sprawę załatwić u siebie. I tak również wskazuje Komisja Europejska. Trwa dialog...

Mam straszliwe poczucie, że nasi słuchacze pozostaną z wrażeniem, że tak kluczowa osoba w polskiej polityce jak pani, w gruncie rzeczy nie wie, co jest w tej opinii.

Ten, kto ten dokument wytwarza, ten nakłada klauzulę na ten dokument, więc musimy tutaj również tą kwestię bardzo serdecznie szanować. Jedno, o czym pragnę powiedzieć, to rząd prowadzi rozmowy, prowadzi dialog, stara się odpowiadać na wszystkie pytania bardzo rzeczowo, bardzo spokojnie. Zapraszamy wszystkie ważne osoby z Unii Europejskiej i bardzo byśmy chcieli to zakończyć. Wszyscy tym problemem, wywołanym sztucznie przez Platformę Obywatelską, są zmęczeni, a szczególnie nasi radiosłuchacze. Nawet jakbyśmy przeszli na pogodę, to byliby bardziej zadowoleni. Rozmowy o Trybunale... Musi chcieć to rozwiązać sam pan prezes Trybunału, opozycja i będzie dobrze. Jest paleta rozwiązań, panie redaktorze.

Opinii nie może pani przedstawić, bo jest klauzula, a może pani powiedzieć jakie warianty rozwiązania tej sytuacji przedstawiła wiceszefowi KE pani premier? Bo jakieś przedstawiła.

My już od dawna o tym mówimy, o kilku wariantach. Nawet tak daleko idących, że jesteśmy w stanie przegłosować, aby ośmiu na przykład - mówię o tym pierwszym wariancie, który pojawił się na początku tego kryzysu - sędziów czy kandydatów, którzy pochodziliby z - powiedzmy - rekomendacji opozycji. To jest naprawdę daleko idące ustępstwo. Czy też po kolei wchodzenie kolejnych sędziów...

I o tym mówiła pani premier Timmermansowi?

O wszystkich opcjach, które są w polskim Sejmie...

Wchodzenie kolejnych sędziów - tych, którzy - rozumiem - zostali wybrani przez poprzedni parlament.

Oczywiście, w tej kolejności, jak będą ustępowane... naprawdę wiele, wiele rozwiązań, tylko opozycja tak naprawdę chyba boi się już, że przedstawiamy kolejną serię - i myślę, że za chwileczkę przed wszystkim eksperci...

Ale to przedstawcie, połóżcie to na stole.

Ale one są.

Albo nawet przegłosujcie, przecież macie większość w Sejmie, w Senacie, macie prezydenta - możecie wszystko przegłosować.

Przegłosowaliśmy ustawę, która naprawiała...

Okazała się zła.

...to, co zepsuła Platforma Obywatelska w czerwcu, my naprawiliśmy w grudniu. Przy oczywiście wielkim sprzeciwie opozycji. I co? I też się to nie podobało. No krótko mówiąc, opozycja nie mając pomysłu na to, jak funkcjonować, uznała, że jedynym paliwem jest Trybunał Konstytucyjny.

Ale pani minister, nie o opozycji mówmy - mówmy o Komisji Europejskiej i zaniepokojeniu świata.

A najbardziej przykre jest to, że w ten rydwan tej walki politycznej dał się zaprząc pan prezes Rzepliński, i dzisiaj odnoszę wrażenie, że jest osobą, która temu przewodniczy.

Jak długo może trwać sam początek, pani minister?

A można jaśniej, panie redaktorze? Rzadko się zaskakuje pytaniem (śmiech).

No właśnie ciszę słyszę, ciszę. Czy po ponad pół roku rządzenia można powiedzieć, że jego sam początek jest już za nami?

To państwo oceniają: to sto dni mija, to sześć miesięcy. Jesteśmy w trakcie rządzenia, w trakcie rozwiązywania różnych bardzo ważnych problemów. Jak pan wie, realizujemy obietnice, mimo iż niektórzy nieprzychylni twierdzą, że nie: 500 plus...

Ale mi chodzi o coś zupełnie innego.

A właśnie! My tu chcemy się troszkę pochwalić tym, co zrobiliśmy, co łatwe nie było, to pan redaktor: nie, nie, nie.

Bo ja chcę o konkretnej sprawie. Mówiła pani, że gabinety polityczne są potrzebne rządowi na samym początku, a potem zostaną zlikwidowane. W kancelarii premiera pani podległej - 17 osób pracuje.

Oj, chyba nie ma pan dokładnych danych, ale dobrze.

Na stronie kancelarii premiera jest tyle, chyba że pani nie aktualizuje strony kancelarii premiera.

Nie, nie. Aktualizujemy na bieżąco. Panie redaktorze, w zależności od tego, jakie osoby są potrzebne naszym ministrom... a my pracujemy, nasi ministrowie - jak pan wie - nie namierzyliście ich państwo, nie wiem, w Sowa & Przyjaciele albo innych przeszacownych przybytkach - zresztą na pewno bardzo fajnych, ale niestety nie są to miejsca, gdzie powinno się pełnić rządy. My pracujemy, więc potrzebujemy też asystentów i doradców, ale...

Ale mieliście potrzebować ich tylko na samym początku.

...było ich na początku - jak pan wie - dużo, więcej już ich nie ma. Więc ten proces trwa.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje