Reklama

Reklama

Koronawirus. Kolejki do testu na COVID-19. "Kilka godzin oczekiwania"

Nawet kilka godzin w kolejce do punktu wymazowego czeka tych, którzy muszą przetestować się w kierunku COVID-19. Taka sytuacja jest w wielu miastach w Polsce. Przed punktami drive-thru tworzą się korki. W niektórych miejscach przy organizacji ruchu pomagają żołnierze WOT. Problem istnieje mimo uruchomienia w tym miesiącu 50 dodatkowych miejsc pobrań. Ministerstwo Zdrowia planuje utworzenie kolejnych.

Coraz więcej osób ma objawy COVID-19 i musi wykonać test. Pacjenci narzekają, że do punktów wymazowych tworzą się długie kolejki.

Karolina, Gdańsk: - We wtorek była bardzo duża kolejka do punktu na Placu Zebrań Ludowych. Ja czekałam 1,5 godziny, pomimo tego, że miałam wyznaczoną dokładną godzinę wymazu. Przede mną, tak na oko, było około 25-30 osób. Z tego, co mówiły inne osoby, które stały przede mną, oczekiwali oni nawet po ponad 2h.

Elżbieta, Kalisz: - Czekałam godzinę w kolejce do punktu przy ul. Poznańskiej. Moim zdaniem kolejki tworzą ludzie - ci z godziny 14 przyszli na godzinę 9. Wymazywane były też dzieci, więc jak ktoś podszedł z małym dzieckiem, przepuszczaliśmy, normalne ludzkie zachowanie.

Reklama

W trudnej sytuacji była też pacjentka z Krosna, w woj. podkarpackim. Mówi nam o tym jej brat. - Szukaliśmy wieczorem miejsca, gdzie można się przetestować. System na pacjent.gov.pl wskazał, że najbliżej można to zrobić w Rzeszowie. 60 kilometrów w jedną stronę. Okoliczne miasta, jak Jasło, Sanok, Brzozów - żadnego punktu wymazowego. W Krośnie termin na wymaz jest dopiero na za dwa-trzy dni

W Rzeszowie test został wykonany od ręki, ale rodzina musiała przejechać łącznie 120 kilometrów.

Korki przed punktami drive-thru

Kolejki tworzą się też do punktów mobilnych. Z powodu jednej z nich w Rumii, między Redą a Gdynią, zablokowany został w środę jeden pas ruchu na DK 6. Pojazdy nie mieściły się na wyznaczonym parkingu.

W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia z Wejherowa.

Korek utworzył się też w Piasecznie, przy ul. Chyliczkowskiej w poniedziałek. - W godzinach popołudniowych była kolejka na dwie godziny stania, kierował nią żołnierz WOT - mówi nam Aleksandra, która oczekiwała na test.

Magdalena w Pabianicach w korku stała dwie godziny. Jak mówi, przed nią ustawionych było około 20 aut. - Zatarasowaliśmy ruch tak, że aby dojechać do pobliskiego centrum handlowego, kierowcy musieli jechać pod prąd - mówi Interii.

Justyna na wykonanie testu przed szpitalem Rydygiera w Krakowie również musiała poczekać. Test wykonywała w ubiegłym tygodniu. - Mimo że pracownicy uwijali się jak mrówki i wymazy pobierali naprawdę szybko i sprawnie, liczba samochodów w kolejce była tak duża, że czekałam ponad 2,5 godziny. Zator zaczynał się jeszcze na ulicy prowadzącej na parking, gdzie był rozstawiony namiot punktu drive thru - mówi Interii. Dodatkowo w osobnym ogonku ustawiły się osoby, które na test przyszły pieszo.

Kolejka ustawiła się też w środę m.in. przed punktem poboru wymazów przy Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym Nr 1 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego im. prof. Tadeusza Sokołowskiego na ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie, a także przed mobilnym punktem pobrań przy szpitalu powiatowym w Mińsku Mazowieckim.

Rozwiązanie?

Na pytania Interii o kolejki do punktów wymazowych odpowiedziało Ministerstwo Zdrowia. - W kraju działa już ponad 680 punktów wymazowych. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca uruchomiono blisko 50 nowych punktów pobrań. Liczba punktów oraz godziny ich funkcjonowania są na bieżąco dostosowywane do zmieniającej się sytuacji epidemicznej. Oddziały wojewódzkie NFZ oraz placówki medyczne elastycznie reagują na pojawiające się w tym zakresie potrzeby. W najbliższych dniach planowane jest uruchomienie kolejnych punktów. 

- Kolejki są też związane z tym, że każdego pacjenta trzeba sprawdzić, zerknąć w PESEL, szukać w systemie. Później do systemu wprowadzić. Potrzebna jest duża dokładność, aby nie popełnić błędu. To zajmuje czas. Ministerstwo musi coś zrobić, bo trzymanie na deszczu i mrozie ludzi z gorączką, osłabionych, jest zwyczajnie nieetyczne - mówi nam Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarka rodzinna z Białegostoku.

I dodaje: - Rozwiązaniem byłoby utworzenie dodatkowych punktów testowania, ale nie PCR, a z testami antygenowymi. Nie mówię tu o aptekach, a o dedykowanych miejscach, w których taki test można byłoby wykonać. Są one dużo tańsze i szybsze.

Jak powiedział w środę Interii wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, szybkie testy antygenowe, na które nie potrzeba skierowania, będzie można niebawem wykonywać w punktach, gdzie pobierane są wymazy na testy PCR. - Wprowadzimy taką możliwość, myślę, że od przyszłego tygodnia. Dogrywamy szczegóły - zapowiedział wiceminister.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy