Reklama

Reklama

Awantura w Nowej Lewicy. Włodzimierz Czarzasty zawiesza kolejnych posłów

Włodzimierz Czarzasty zawiesił sześcioro członków zarządu Nowej Lewicy przed posiedzeniem, które rozpocznie się o godz. 12. - Są do podjęcia określone decyzje. Brakuje mu większości i zawiesił tych, którzy się z nim nie zgadzają - mówi nam poseł Karolina Pawliczak, jedna z zawieszonych. - Tak ludzie nie działają. Jednego dnia namawiają do zgody, a w drugim strzelają komuś w plecy - dodaje Marek Balt.

Sytuacja na Lewicy jest niezwykle dynamiczna. Dziś o godz. 12 ma spotkać się zarząd, który będzie dyskutował o kierunkowych sprawach w partii. Zarząd mógł jednak odbyć się wcześniej, bo tego domagali się posłowie partii, którzy nie zgadzają się z decyzjami Włodzimierza Czarzastego.

Interia pisała jako pierwsza o cichej wojnie między Czarzastym a europosłem Markiem Baltem. Ten drugi został zawieszony, a murem stanęli za nim posłowie tej formacji. Pod wnioskiem o zwołanie pilnego zarządu podpisało się 15 osób. Dziś... część tych ludzi została zawieszona.

Reklama

- To informacja jak grom z jasnego nieba. Wszyscy szykowali jakieś scenariusze na zarząd, ale tego nikt się nie spodziewał - mówi nam jeden z polityków.

Sześcioro zawieszonych

Co ciekawe, Czarzasty zawiesił tych, którzy podpisali się pod wnioskiem w obronie Balta, ale wyłącznie tych, którzy liczą się w wewnętrznych głosowaniach, czyli członków zarządu. Zawiesił sześcioro z 15 posłów: Tomasza Trelę, Karolinę Pawliczak, Wiesława Szczepańskiego, Wiesława Buża, Jacka Czerniaka i Bogusława Wontora.

- Są do podjęcia określone decyzje. Brakuje mu większości. Zawiesił tych, którzy nie do końca zgadzają się z jego decyzjami - tłumaczy nam Karolina Pawliczak, jedna z zawieszonych.

Flirt z PiS

- Od początku sprzeciwialiśmy się jego negocjacjom z Mateuszem Morawieckim, od tego momentu w partii jest duże napięcie. Żadne konsztachty z PiS nie powinny istnieć, a przewodniczący podjął wówczas taką decyzję jednoosobowo, bez wcześniejszej konsultacji z kimkolwiek - podkreśla posłanka. W podobnym tonie został zresztą napisany wniosek o zwołanie wcześniejszego zarządu.

Zaskoczenia nie kryje też Marek Balt, od którego zawieszenia rozpoczęła się cała awantura. - Bo podpisali się pod wnioskiem o zarząd? Nie robili nic złego. Nie rozumiem tego - mówi nam Balt.

- To sytuacja groźna dla całej partii, jeśli kieruje nami człowiek, który podejmuje decyzje w oparciu o emocje. To niebezpieczne - dodaje.

Strzał w plecy

Sam przekonuje, że z otoczenia Czarzastego otrzymywał informacje, że dla uspokojenia emocji przewodniczący odwiesi europosła.

- Jeszcze wczoraj dostawałem sygnały, że chce mnie odwiesić. Tak ludzie nie działają, że w jeden dzień namawiają do zgody, a w drugim strzelają komuś w plecy. Przecież to obrót o 180 stopni - podkreśla Balt.

Trela odnosząc się do tej decyzji napisał na Twitterze: "Strach, panika i przerażenie. Tak właśnie postępuje sojusznik PiS-u, bo metody są rodem z Nowogrodzkiej. Dzisiaj o 12.00 wygra Lewica PiS-owska albo Lewica Demokratyczna. Włodzimierzu Czarzasty, nie chowaj się - stań na ubitej ziemi!".

W sobotę w południe zbiera się Zarząd Krajowy Nowej Lewicy, który miał powołać frakcje partii, w których mają współpracować politycy dawnej Wiosny i SLD. Zarząd zajmie się też sprawą zawieszenia europosła Marka Balta, może pojawić się ponadto kwestia przywództwa Włodzimierza Czarzastego.

Na kongresie zjednoczeniowym Nowej Lewicy, zaplanowanym na jesień, mają zostać wybrane władze partii. Według wcześniejszych uzgodnień ugrupowanie ma mieć dwóch współprzewodniczących, którzy będą szefami swoich frakcji wywodzącymi się z dawnej Wiosny i dawnego Sojuszu.

Łukasz Szpyrka


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy