Reklama

Szojgu potwierdza: 63 żołnierzy zabitych w ataku na kwaterę w Makiejewce

Siegiej Szojgu, minister obrony Federacji Rosyjskiej, potwierdził śmierć 63 żołnierzy w Makiejewce w obwodzie donieckim - informuje Reuters. Do ataku doszło podczas świętowania Nowego Roku. Ukraińskie źródła informowały wcześniej o śmierci ponad 400 Rosjan.

Zaatakowany budynek był miejscem zamieszkania zmobilizowanych rosyjskich żołnierzy. - W zdarzeniu rannych zostało ponad 100 osób, a rumowisko nie zostało jeszcze uprzątnięte - wskazał popularny na Telegramie bloger Rybar. Natomiast moskiewski urzędnik Daniil Bezsonov podał informację, że do ataku Ukraińcy użyli rakiet HIMARS.

"Miejscowi mówią, że setki okupantów zginęły w wyniku ostrzału przeprowadzonego przy pomocy systemów amerykańskiej artylerii rakietowej. Teraz w Makiejewce zaczęło się polowanie na 'zdrajców'. Ruscy chodzą po domach i szukają osób, które ujawniły pozycje wojskowych. Ale co tam było ujawniać? O tej bazie wiedziało całe miasto. Wróg zapewne potrzebuje po prostu kozłów ofiarnych" - relacjonował jeden z mieszkańców Makiejewki w rozmowie z ukraińskim portalem Obozrevatel.

Reklama

Atak w Makiejewce, krytyka w Rosji

O wydarzeniach w Doniecku z 31 grudnia na 1 stycznia wypowiadają się popularni w Rosji komentatorzy, wskazując na potencjalne niebezpieczeństwo kolejnych ataków ukraińskiej armii. Rakiety amerykańskiej produkcji zdecydowanie poprawiają zdolności bojowe Ukraińców przeciwko agresorom. 

Głosy krytyki dotyczą między innymi bezzasadności zgrupowania tak licznych oddziałów rosyjskich żołnierzy w jednym budynku. - Liczba rannych oraz ofiar śmiertelnych może być liczona w setkach - wskazuje Igor Girkin, były oficer rosyjskiej Służby Bezpieczeństwa. 

Ukraińskie media: W najbliższym czasie Rosjanie stracą nawet 70 tys. żołnierzy

Władze Rosji są przygotowane na to, że w ciągu najbliższych czterech-pięciu miesięcy wojny z Ukrainą stracą nawet 70 tys. żołnierzy; jest to koszt, który Kreml uważa za akceptowalny - oznajmił przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Andrij Czerniak w rozmowie z portalem RBK-Ukraina.

Serwis przypomniał ocenę naczelnego dowódcy sił zbrojnych Ukrainy generała Wałerija Załużnego, który w grudniu stwierdził, że wróg "gdzieś za Uralem" szykuje nowe wojska w liczbie 200 tys. żołnierzy, aby ponownie zaatakować sąsiedni kraj.

Według Kijowa do takiej ofensywy dojdzie najprawdopodobniej pomiędzy styczniem i marcem. Jak przewiduje Załużny, nowa odsłona wojny może rozpocząć się w Donbasie, ale nie da się wykluczyć także ataku w kierunku Kijowa, natarcia od strony Białorusi, a nawet szturmu na południowym odcinku frontu.

INTERIA.PL/Reuters
Dowiedz się więcej na temat: Wojna w Ukrainie 2022 | obwód doniecki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy