Reklama

Reklama

Oszukał śmierć. Niesamowite zdolności pilota

Gdyby nie wideo, trudno byłoby wyobrazić sobie wyczyn włoskiego pilota, który odzyskał kontrolę nad maszyną w ostatniej chwili i uniknął katastrofy. Zdjęcia zrobione fragmentowi śmigłowca po incydencie pokazują, jak było blisko od tragedii.

Nagranie zamieszczone przez profil "Helicopter Safety" na Facebooku dokumentuje mrożący krew w żyłach moment, w którym włoski pilot helikoptera dosłownie zetknął się z górską granią, gdy jego maszyna skręciła w kierunku skał.

Zdumiewające wideo pochodzi z rejonu Merano i zostało zarejestrowane podczas ćwiczeń szkoleniowych Alpini, włoskiej specjalistycznej armii alpejskiej - podaje "Daily Mail".

Leciał w stronę skał. Nagle zmienił się wiatr

Śmigłowiec AB-205 z 4. Pułku Lotniczego "Altair" brał udział w międzynarodowych ćwiczeniach w Południowym Tyrolu.

Reklama

Gdy 3 października lecący na dużej wysokości tuż obok wierzchołków okolicznych szczytów pilot zaczął manewr lądowania na niewielkim wypłaszczeniu, nagły podmuch wiatru spowodował niespodziewany obrót maszyny.

Sterujący helikopterem próbował skorygować kurs skręcając w lewo, ale wciąż niebezpiecznie szybko zbliżał się do skał. W opisie materiału wideo można przeczytać, że groźna sytuacja została wywołała na skutek utraty skuteczności wirnika ogonowego.

David Cenciotti, ekspert w dziedzinie lotnictwa, cytowany przez "Daily Mail" wyjaśniał, że "jeżeli dzieje się tak, gdy helikopter wciąż jest w powietrzu, wystarczy puścić stery, aż się lot się ustabilizuje". 

"Różnica polega na tym, że w tym przypadku śmigłowiec już wylądował i ryzyko rozbicia się jest dość oczywiste" - tłumaczył.

Helikopter "stanął na nosie". Inny pilot uznał to za cud

Na wideo można zobaczyć, jak maszyna obracając się o 180 stopni "staje na nosie", zaczepiając jedną z płóz o skalistą krawędź. Na szczęście w ostatniej sekundzie pilot odzyskał kontrolę i uniósł helikopter na bezpieczną odległość.

AB-205 po incydencie wrócił na lotnisko w Bolzano, gdzie po kontroli technicznej potwierdzono uszkodzenie części, która zetknęła się ze skałą.

Jak twierdzi włoski ekspert, znajomy pilot uznał nagranie za "dowód na cud". Warto mieć na uwadze, że motto 4. Pułku Lotniczego brzmi po łacinie: "Nec aspera nec ardua coela timeo", co można przetłumaczyć jako: "Nie lękam się stromego nieba".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy