Oburzenie w Belgii po wizycie papieża. Premier grzmi i wzywa nuncjusza
Papież Franciszek podczas wizyty w Belgii skrytykował tamtejsze prawo o przerywaniu ciąży. Uderzył też w lekarzy dokonujących tych zabiegów, porównując ich do zabójców. Rolę kobiet natomiast porównał do "wydawania owoców". Szef belgijskiego rządu jest oburzony i zapewnia, iż czasy dyktowania przepisów przez Kościół się skończyły. Ponadto Alexander De Croo wezwał do siebie watykańskiego dyplomatę.

W czwartek premier Belgii poinformował, że zaprosił najwyższego rangą dyplomatę Stolicy Apostolskiej w kraju - czyli nuncjusza apostolskiego - "do dyskusji" na temat wspomnianej wypowiedzi Franciszka. W przemówieniu do parlamentu belgijski premier skrytykował również uwagi papieża dotyczące belgijskiego prawa aborcyjnego, które określił jako "niedopuszczalne".
Papież uderzył w belgijskie prawo. Premier De Croo: Nie potrzebujemy lekcji
- Nie potrzebujemy lekcji o tym, jak nasi prawodawcy demokratycznie zatwierdzają prawa. Czasy, w których Kościół dyktował prawo w naszym kraju, na szczęście mamy już dawno za sobą - podkreślił szef belgijskiego rządu.
87-letni Franciszek - podczas ostatniej trzydniowej wizyty w Belgii - spotkał się ze zdecydowaną krytyką swojego stanowiska odnośnie aborcji oraz roli kobiet. Jak przekonywał podczas przemówienia z okazji 600-lecia Uniwersytetu Katolickiego w Leuven, rolą kobiety jest "wydawanie owoców" oraz "życiodajne poświęcenie".
W efekcie uczelnia wydała oficjalny komunikat, w którym potępiła "konserwatywne stanowisko papieża Franciszka na temat roli kobiety w społeczeństwie", które nazwała "deterministycznym" i "redukującym".
Papież Franciszek o belgijskim prawie. "Mordercze"
Podczas swojego pobytu w Belgii argentyński papież złożył również hołd zmarłemu belgijskiemu królowi Baldwinowi I (1930-1993), który publicznie sprzeciwiał się aborcji. W 1990 roku monarcha odmówił podpisania ustawy znoszącej kary za aborcję, powołując się na osobiste przekonania. Wówczas abdykował na dwa dni, żeby nie podpisać nowego prawa.
Baldwin nie był w stanie tego zaakceptować, ale równocześnie nie chciał sprzeciwiać się większości i nadużywać królewskiej władzy. Franciszek zaapelował o podjęcie przez Kościół katolicki w Belgii starań o beatyfikację Baldwina. Odwiedzając grób konserwatywnego władcy, duchowny pokusił się też o ocenę belgijskiego ustawodawstwa aborcyjnego, które nazwał "morderczym".
Niedługo potem w rozmowie z mediami porównał także lekarzy dokonujących aborcji do płatnych zabójców. Jak zauważają zagraniczni komentatorzy, papież używa podobnego języka nie po raz pierwszy. Mimo to jego ostatnie komentarze wywołały oburzenie w Belgii.
Franciszek wywołał oburzenie w Belgii. "Delikatny moment"
Agencja AFP zwraca uwagę, że ostre słowa biskupa Rzymu padły w "delikatnym momencie". W zeszłym tygodniu belgijski parlament podjął decyzję o zamrożeniu długo procedowanej ustawy, która przedłużyłaby dostęp do aborcji - z 12. do 18. tygodnia ciąży.
Bart De Wever, flamandzki nacjonalistyczny polityk, któremu powierzono zadanie utworzenia federalnego rządu koalicyjnego, stwierdził w oświadczeniu, że ma to "zagwarantować spokój negocjacji", ponieważ partie, które próbuje włączyć do gabinetu, są w tej kwestii podzielone.
Źródło: AFP, Politico, KAI
-----
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!