Reklama

Reklama

Niemcy szukają oszczędności. W ich domach będzie zimniej

Wielu Niemców w najbliższym okresie grzewczym będzie mieć zimniej w domach niż dotychczas. Spółdzielnie mieszkaniowe oraz właściciele bloków i kamienic chcą oszczędzać w związku z szalejącymi cenami energii, przede wszystkim gazu. Jedna z firm, która w Berlinie ma aż 42 tys. mieszkań, podjęła już konkretną decyzję o obniżeniu temperatury od jesieni w godzinach nocnych o trzy stopnie. W ciągu dnia na razie kaloryfery grzać będą jak dotychczas.

Obniżenie temperatury między 23 a 6 rano ma przynieść oszczędności rzędu 8 procent. Decyzja budzi wiele kontrowersji, bo według mieszkańców to oni powinni decydować, jak ciepło chcą mieć w swoich lokalach. Ale właściciel budynków jest przekonany, że wzrost cen gazu, a co za tym idzie wysokość nadpłat, dla wielu może okazać się szokiem. 

Niemcy. Plany w oszczędzaniu energii

Również inne firmy, które są właścicielami kamienic, zastanawiają się nad podobnymi rozwiązaniami. Największy niemiecki koncern Deutsche Wohnen chce w swoich budynkach podjąć podobne kroki, jednak zarząd zastrzega, że w planach nie ma racjonowania ciepłej wody, jak to się stało w przypadku jednej ze spółdzielni mieszkaniowych w niemieckiej Saksonii.

Reklama

Zdaniem organizacji konsumenckich Niemcy za ogrzewanie i ciepłą wodę mogą zapłacić przeciętnie nawet 700 euro więcej niż dotychczas. Trudno też przewidzieć, czy nie pojawią się problemy z dostawami gazu, bo Niemcy obawiają się, że po zakończeniu "przerwy technicznej" Rosja może nie powrócić do dostaw błękitnego paliwa, przewidywanych w umowach. Priorytetem jest w tej chwili wypełnienie gazowych magazynów w 90 procentach, by zabezpieczyć Niemcy w okresie zimowym.

Niemcy oszczędzają gaz

Dyskusja na temat oszczędzania gazu nie ograniczyła się jednak tylko do gospodarstw domowych. Pierwsze kluby sportowe zamykają łazienki i proszą sportowców o to, by brali prysznic w domach. Jedna z gmin w niemieckiej Hesji zdecydowała się zakręcić w sportowych obiektach i szkołach ciepłą wodę, by zaoszczędzić prawie 100 tys. euro. 

Również ci, którzy korzystają z publicznych basenów, odczuwają zmiany, bo w blisko 60 proc. takich obiektów na terenie całych Niemiec temperaturę wody obniżono o dwa stopnie - twierdzi zrzeszenie właścicieli kąpielisk. O oszczędzaniu mówią już także pracodawcy i przedstawiciele Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, którzy wspierają pomysły obniżenia temperatury w halach produkcyjnych, biurach i kantynach. Pomysł skrytykowała ostro Niemiecka Konfederacja Związków Zawodowych DGB.

Wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek debaty na temat skutków kryzysu energetycznego i tego, w jaki sposób oszczędzać. Organizacje społeczne domagają się większego zaangażowania niemieckiego rządu, który powinien wspierać najbiedniejszych, bo to przede wszystkim oni w najbliższych miesiącach mogą mieć problem z regulowaniem czynszów i płaceniem rachunków. 

Na razie jednak rząd w Berlinie podjął decyzję o czasowym obniżeniu cen paliw i wypłaceniu obywatelom jednorazowo we wrześniu tzw. premii energetycznej w wysokości 300 euro. Kolejne kroki dotyczące wsparcia mają zostać podjęte dopiero w roku 2023. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy