Reklama

Reklama

Rosjanie planują przegląd Nord Stream 1. Niemcy w strachu

W lipcu planowana jest konserwacja gazociągu Nord Stream 1, którym rosyjski gaz dociera do Niemiec. Władze w Berlinie obawiają się, że rutynowy przegląd instalacji potrwa dłużej niż zwykle.

Niemcy nerwowo spoglądają na planowaną na lipiec konserwację gazociągu Nord Stream 1. Obawiają się, że Rosjanie będą przeciągać prace albo jeszcze bardziej ograniczą przesył gazu. Niemiecki minister gospodarki Robert Habeck ostrzegł już przed skutkami takiego działania Moskwy.

Jak mówił, w przeszłości konserwacja instalacji trwała około 10 dni, ale teraz może to potrwać dłużej. 

- Jeśli to się zaostrzy, to znajdziemy się w sytuacji, gdzie nie będziemy mieli wystarczająco dużo gazu, aby przejść przez zimę - stwierdził Habeck.

Także znawcy rynku gazowego ostrzegają, że tegoroczne prace konserwacyjne mogą potrwać dłużej niż zwykle.

Reklama

Przedstawiciele Gazpromu nabierają wody w usta

Rosyjski Gazprom planuje doroczną konserwację gazociągu od 11 do 21 lipca. W tym czasie gaz nie będzie transportowany do Niemiec, które otrzymują większość swoich dostaw z Rosji właśnie tą drogą. Serwis gazociągu nie jest niczym niezwykłym, jest wręcz zalecany ze względów bezpieczeństwa.

Operatorzy zazwyczaj planują tego typu przeglądy na lato, gdy instalacja nie jest wykorzystywana z pełną mocą. Zdarza się, że wykrywane są usterki. Gazprom nie chce komentować sprawy.

Rosja już zmniejszyła o ponad połowę ilość surowca przesyłanego przez Nord Stream 1. Oficjalnie z powodu braku turbin firmy Siemens, które w wyniku sankcji nałożonych na Rosję nie wróciły do kraju po naprawach przeprowadzanych w Kanadzie. Minsiter Habeck ocenił, że to tylko wymówka, a Rosja prowadzi w rzeczywistości wojnę gospodarczą przeciwko Niemcom. Kreml zapewnił w odpowiedzi, że Rosja jest godnym zaufania dostawcą energii, który wywiązuje się z wszystkich zobowiązań.

Utracone zaufanie do Rosji jako dostawcy

W rzeczywistości niemieccy odbiorcy gazu, jak koncern Uniper z Duesseldorfu, otrzymują mniej niż połowę gazu przewidzianego umowami. Tym samym Uniperowi trudno jest odkładać gaz na zimę, mówił niedawno prezes zarządu firmy Klaus-Dieter Maubach.

W związku z tym minister gospodarki ogłosił w czwartek stopień alarmowy planu awaryjnego zaopatrzenia w gaz.

- Przeciągające się prace serwisowe przy Nord Stream 1 jeszcze bardziej zmniejszyłyby podaż na rynku i utrudniłyby zapełnienie magazynów gazu przed zimą - mówi analityk ds. rynku gazowego Hanns Koenig z firmy Aurora Energy. Jak dodaje, leży to oczywiście w strategicznym interesie Rosji.

Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy