Reklama

"Barbarzyństwo". Prezydent Brazylii krytykuje zamieszki

W stolicy Brazylii trwają zamieszki, zorganizowane przez zwolenników byłego prezydenta Jaira Bolsonaro. Do szturmu na rządowe instytucje odniósł się prezydent Lula da Silva. - To barbarzyństwo - podkreślił na specjalnie zorganizowanej konferencji.

Podczas swojego przemówienia, które było odpowiedzią na protesty mające miejsce w stolicy Brazylii, prezydent Lula da Silva stwierdził, że "jest kilka przemówień Jaira Bolsonaro, które zachęcają do zamieszek".

Da Silva zapowiedział też interwencję federalnych sił bezpieczeństwa. Uczestników protestów nazwał "faszystami i fanatykami", zapewniając przy tym, że zostaną ukarani z pełną mocą prawa. 

Prezydent Brazylii przekazał, że interwencja sił bezpieczeństwa potrwa do 31 stycznia.

Protesty w Brazylii. Nie wierzą w wyniki wyborów

W niedzielę zwolennicy byłego prezydenta Jaira Bolsonaro wyszli na ulice, wywołując tym samym nasilające się protesty. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, na których widać, że mieszkańcy wtargnęli do budynków rządowych - w tym do Kongresu, pałacu prezydenckiego i siedziby Sądu Najwyższego. Miały też miejsce ataki na policjantów.

Reklama

Protestujący nie zgadzają się z wynikami wyborów ogłoszonych pod koniec października, w których to lewicowy kandydat Lula da Silva, o zaledwie dwa punkty procentowe, pokonał kandydata konserwatystów Jaira Bolsonaro.

W ocenie mediów, protesty, które zawładnęły w niedzielę stolicą Brazylii, można uznać za zamach stanu.

Politycy potępiają protesty w Brazylii

Protesty potępił też prezydent Meksyku Andres Manuel, które określił je jako "naganną i niedemokratyczną próbę zamachu stanu, dokonaną przez konserwatystów zachęconych przez oligarchiczne kierownictwo władzy, ich rzeczników i fanatyków".

"Lula nie jest sam, ma wsparcie postępowych sił swojego kraju, Meksyku, kontynentu amerykańskiego i świata" - dodał.

W podobnym tonie wypowiedział się amerykański sekretarz stanu Antony Blinken. "Potępiamy dzisiejsze ataki na prezydencję Brazylii, kongres i sąd najwyższy. Używanie przemocy do atakowania instytucji demokratycznych jest zawsze niedopuszczalne" - napisał.

"Przyłączamy się do prezydenta da Silvy, wzywając do natychmiastowego zakończenia tych działań" - dodał.

Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Białego Domu Jake Sullivan napisał, że "Prezydent Biden uważnie śledzi sytuację i nasze poparcie dla brazylijskich instytucji demokratycznych jest niezachwiane. Brazylijska demokracja nie zostanie wstrząśnięta przemocą".

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Brazylia | protesty

Reklama

Reklama

Reklama