Rosjanie porzucili uzbrojenie na polu walki. Wpadło w niepowołane ręce
Karabiny maszynowe, granatniki, amunicja i materiały wybuchowe - to tylko część rosyjskiego sprzętu porzuconego przez żołnierzy walczących na południowym froncie w Ukrainie. Porzucony sprzęt nie trafił jednak do ukraińskiego wojska, a wpadł w niepowołane ręce. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała o procederze.

Komunikat w sprawie rozbicia przestępczej szajki został opublikowany na oficjalnej stronie internetowej SBU. Jak wynika z przekazanych informacji jednocześnie przeprowadzono zatrzymania w obwodzie roweńskim i iwanofrankowskim.
"Skonfiskowano od handlarzy lont detonujący wraz z materiałami wybuchowymi, bronią przeciwpancerną, granatami bojowymi i rosyjskimi karabinami szturmowymi Kałasznikowa. Obaj mężczyźni zostali poinformowani o podejrzeniu nielegalnego handlu bronią, amunicją i materiałami wybuchowymi. Obecnie przebywają w areszcie, sprawcom grozi do siedmiu lat więzienia" - napisano.
Magazyn z "łupami" zabranymi z pola bitwy
W grupie handlującej pozostawioną przez Rosjan bronią działał także mieszkaniec obwodu rówieńskiego. Mężczyzna dzięki koneksjom wśród wojskowych jeździł na tereny wyzwolone przez Siły Zbrojne Ukrainy, głównie na wschodzie i południu Ukrainy. Stamtąd przywoził broń i amunicję, którą porzucili Rosjanie i składował w miejscu zamieszkania.
"W trakcie przeszukania zatrzymanemu zabezpieczono: karabin szturmowy AK-12 Kałasznikow, 4 granaty typu F-1, RGO i RGN, ponad pół tysiąca nabojów do broni strzeleckiej różnych kalibrów" - czytamy w komunikacie SBU.
Jak podkreślono, działania grupy przestępczej mogły prowadzić do zaostrzenia sytuacji przestępczej w Ukrainie i destabilizacji kraju, szczególnie w pobliżu granicy ukraińsko-białoruskiej.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!