Reklama

Reklama

Ustawa antysmogowa: Teraz już nie ma wymówek

- Ustawa antysmogowa jest kamieniem milowym. Bez tego aktu prawnego problem niskiej emisji nie zostanie ruszony. W obecnej chwili samorządy wojewódzkie, ponoszące odpowiedzialność za politykę ochrony powietrza, nie będą miały wymówki. Do tej pory wykręcano się argumentem, że prawo wiąże samorządom ręce. Teraz mogą zacząć działać i mam nadzieję, że zaczną działać. Mamy dostęp do ogromnych środków do walki z niską emisją, które marnujemy. Brakowało bodźca regulacyjnego. Ustawa pozwoli na przyspieszenie procesu zmiany – ocenia ustawę antysmogową Andrzej Guła, prezes Instytutu Ekonomii Środowiska i Krakowskiego Alarmu Smogowego, przy okazji zbijając argumenty przeciwników mającego uratować czyste powietrze aktu prawnego.

Przypomnijmy, że prezydent Andrzej Duda podpisał 6 października ustawę antysmogową. Stało się to wbrew lobby górniczemu, które akt prawny utożsamia ze śmiercią polskiego górnictwa, nie przyjmując do wiadomości udokumentowanego faktu śmierci około 45 tysięcy Polaków, co roku zabijanych niską emisją.

Reklama

- Czy ustawa uderza w górnictwo? To jest absolutnie nieprawda. To, co zmienia ta ustawa, to daje samorządom wojewódzkim instrumenty do walki z niską emisją, czyli głównym źródłem zanieczyszczenia w Polsce pyłem zawieszonym, benzoaspirenem czy innymi wielopierścieniowymi węglowodorami, ale - zaznaczmy - za pomocą innych narzędzi, niż tylko całkowity zakazy palenia węglem - mówi z rozmowie z Interią prezes Krakowskiego Alarmu Smogowego.

- Takiej opcji dotychczas nie było. Samorząd mógł przyjąć całkowity zakaz palenia węglem. Natomiast jeśli chciałby określić standardy emisyjne dla kotłów, to tego już nie mógł zrobić. Przypomnę, że według opinii prawnych takie postanowienia byłyby rażącym naruszeniem prawa ochrony środowiska. Obecnie uzyskaliśmy bardziej elastyczne narzędzia, niż były dotychczas - podkreśla Guła zaznaczając, że węgiel wciąż będzie paliwem opałowym. Zmienią się jedynie standardy emisyjne kotłów.

- Dodam jeszcze, że Polski Alarm Antysmogowy i Krakowski Alarm Antysmogowy nigdy nie byliśmy zwolennikami całkowitego zakazu palenia węglem w kotłach w Polsce. Po pierwsze, byłoby to nierealne i niewykonalne. Po drugie, na wielu obszarach nie byłoby to konieczne. Dzięki ustawie antysmogowej sejmiki wojewódzkie będą mogły elastycznie stosować przepisy. Inna sytuacja jest w słabo wentylowanych miastach, jak na przykład w leżącym w kotlinie Krakowie, a inna na Warmii i Mazurach, gdzie problem smogu praktycznie nie istnieje. Nie mam natomiast złudzeń, że na całkowity zakaz palenia węglem polskie gminy nie będą się decydować. Nam zależy na ucywilizowaniu palenia węglem i kontroli urządzeń, w których się pali, oraz węgla, którym się pali. Do tej porty cała niska emisja pozostawał poza kontrolą - powiedział nam Guła.

Prezes Krakowskiego Alarmu Smogowego zaznacza, że ustawa antysmogowa jest znaczącym krokiem w walce o czyste powietrze w Polsce. Jednocześnie zaznacza, że to dopiero początek walki.

- By skutecznie kontrolować jakość paliwa trafiającego na rynek, sama ustawa nie wystarczy. Konieczna jest nowelizacja ustawy o kontroli i monitorowaniu jakości paliw oraz rozporządzenia, które wyrugują z rynku najgorszego rodzaju odpad węglowy - usłyszeliśmy.

Guła wskazał też na skandaliczny brak reakcji rządzących polska w tej sprawie.

- Już 14 lat temu Najwyższa Izba Kontroli mówiła, że brak przyjęcia norm węgla do sektora komunalno-bytowego to duże zaniedbanie ministra gospodarki. Z tego powodu do sektora komunalno-bytowego daje się miały węglowe, odpady o wysokiej zawartości siarki, i tak dalej. Zaakcentuję, już 14 lat temu wskazano to jako duże zaniedbanie. Do dziś do palenisk domowych sprzedaje się byle co, bo nie istnieją żadne normy. Zdaję sobie sprawę, że ustawa antysmogowa nie rozwiąże wszystkich problemów. Jednocześnie bez ustawy nie udałoby się procesu walki ze smogiem rozpocząć - powiedział Interii.

Guła zbił również argumenty najgłośniejszych przeciwników ustawy antysmogowej, którzy kreują się na obrońców najbiedniejszych i wskazują na rzekomo znaczący wzrost kosztów ogrzewania po wprowadzeniu ustawy. Jak się okazuje, koszty ogrzewania nowoczesnymi kotłami przy użyciu paliwa o wyższym standardzie mogą być niższe od dotychczasowych.

- Istnieją obliczenia udowadniające, że nowe kotły węglowe są dużo bardziej wydajne od starych, a eko-groszek jest bardziej kaloryczny od miału węglowego. De facto, ogrzewanie będzie dużo tańsze. Rzeczywiście tak jest i nie są to wyłącznie dane przedstawione przez lobby producentów nowych pieców. Polski Alarm Antysmogowy również opracował wyliczenia w tej sprawie, które wskazują, że nowe piece i eko-paliwo są bardziej wydajne. Jest jednak jeden warunek: w tych kotłach nie można spalać odpadów, gumiaków czy innego tak zwanego darmowego palia. Tutaj pojawia się też pytanie: Czy konstytucyjnym prawem Polaka jest prawo do palenia w piecu odpadami? Ja mam wrażenia, że tak właśnie jest. Przeciwnicy wymiany kotłów mają jeden argument: w nowych piecach nie spali się śmieci. To prawda, w nowoczesnych kotłach jest to niemożliwe - powiedział.

- Mam jednak wrażenie, że kwestia kosztów ogrzewania jest obecnie bardzo mocno rozgrywana politycznie. A dzięki nowej ustawie antysmogowej będzie można walczyć z niską emisją cywilizując palenie węglem i innymi sposobami, niż zakazy, a poprzez określenie wymagań emisyjnych - podkreśla, wyliczając liczne udogodnienia finansowe dla osób wymieniających piece oraz system dopłat dla najuboższych. Na przykład w Krakowie wynosiły one nawet 100 procent kosztów zmiany kotła.

Guła zwraca uwagę na bardzo rozsądną politykę Czechów, którzy wyznaczyli ramy czasowe. Kotły węglowe po roku 2022 w Czechach muszą spełniać standard emisyjny klasy III. Nasi południowi sąsiedzi dotują wymianę pieców, ale tylko klasy wyższej, niż III.

- Uznali, że klasa III jest już przestarzała i finansują tylko najnowocześniejsze. Tym samym Czesi pozbędą się problemu, bo mają świadomość, że do 2022 roku duża część kotłów będzie musiała być wymieniona ze względu na zużycie. Natomiast w Polsce nie ma żadnej strategii. Co więcej, w Polsce co roku przybywa 150 tysięcy tak zwanych śmieciuchów-kopciuchów, w których pali się wszystko: słabej jakości węgiel i odpady. A takie piece nie zakłada się na rok czy dwa, ale na 10 czy nawet 15 lat. To na długie lata pogłębia problem niskiej emisji - ocenia.

Miejmy nadzieję, że podpisana przez prezydenta Dudę ustawa antysmogowa zatrzyma ten morderczy dla tysięcy Polaków proces.

Dowiedz się więcej na temat: smog | ustawa antysmogowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne