Reklama

Reklama

NFZ na Śląsku przestrzega przed zażywaniem nadmiernej ilości leków

82 tys. 600 mieszkańców woj. śląskiego zażywało w styczniu tego roku jednocześnie 5 różnych leków refundowanych, prawdopodobieństwo niekorzystnej reakcji między nimi wynosi aż 50 proc. Rekordzista zażywał w ciągu miesiąca aż 41 leków.

"Tzw. polipragmazja, czyli przyjmowanie wielu leków jednocześnie, może być niebezpieczna, stanowić nawet zagrożenie życia. Przed wakacjami chciałbym zaapelować o przemyślenie brania takiej ilości leków jednocześnie. Pakując podręczną apteczkę nie zapominajmy o ulotkach i poświęćmy chwilę, by się zapoznać z możliwymi interakcjami" - powiedział podczas czwartkowej konferencji prasowej w Katowicach dyrektor śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia Jerzy Szafranowicz.

Jak poinformował farmaceuta i naczelnik Wydziału Gospodarki Lekami śląskiego oddziału NFZ Grzegorz Zagórny, przyjmowanie zaledwie dwóch leków jednocześnie już niesie potencjalne skutki interakcji na poziomie 13-14 proc.

Reklama

"Kiedy przyjmujemy 5 leków naraz, prawdopodobieństwo negatywnych interakcji wynosi 50 proc. Każdy następny lek zwiększa to prawdopodobieństwo. Jeśli przyjmuje się 8 do 10 leków ryzyko interakcji wynosi praktycznie 100 proc. i wiemy że te działania zaistnieją i będą negatywne skutki" - powiedział.

Podał też dane ze stycznia tego roku. 5 leków przyjmowało wówczas jednocześnie aż 82 tys. 600 osób, 6 leków - 47 tys. osób, 7 leków - 25 tys. 8 leków - 13 tys. 9 leków - 3 tys. osób. Rekordzistą był pacjent, przyjmujący jednocześnie 41 leków, ale z analizy urzędników wynika, że były to zapewne specyfiki przepisywane dla kilku członków rodziny.

"Tyle osób konsumuje tak duże ilości leków, tego nie sposób już nazwać normlaną terapią. To przykłady typowej polipragmazji, gdzie więcej można mówić o szkodach niż o korzyściach. Przy czym ja mówię tylko o lekach refundowanych, a ci pacjenci mogą jeszcze przyjmować leki pełnopłatne czy suplementy diety. Nie ze wszystkiego spowiadają się lekarzowi" - zastrzegł Zagórny.

Prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej dr Piotr Brukiewicz ocenił, że zażywanie nadmiernej ilości leków to nie tylko problem gorszej jakości życia i stanu zdrowia konkretnego pacjenta, ale problem społeczny, również z punktu wydawania pieniędzy publicznych.

Jego zdaniem wskazana jest prowadzona przez lekarza lub farmaceutę analiza ilości leków przyjmowanych przez pacjentów leczących się z powodu różnych dolegliwości, w połączeniu z informacjami o jego trybie życia, w tym przyjmowanych używkach. Taką możliwość stworzy w najbliższą sobotę śląski oddział NFZ we współpracy ze Śląską Izbą Aptekarską - w dzień otwarty w siedzibie oddziału przy ul. Kossutha 13 w Katowicach odwiedzający będą mogli m.in. skonsultować się z farmaceutą, zmierzyć poziom cukru w diabetobusie czy uzyskać Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego. "NFZ to nie tylko płatnik, staramy się pełnić również rolę edukacyjną" - podkreślił dyrektor Szafranowicz.

Prezes Brukiewicz przypomniał, że nadmierne zażywanie leków może grozić nawet śmiertelnym zatruciem - do poważnych zatruć prowadzi nawet przedawkowanie powszechnie dostępnego bez recepty paracetamolu.

"Skutkiem nadużywania leków może być jednak po prostu gorsze samopoczucie, spowolnienie lub przyśpieszenie działania leków, są interakcje, które znoszą wzajemnie działania dwóch leków" - powiedział szef Śląskiej Izby Aptekarskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy