Dokonał zbrodni, przyznał się kierowcy autobusu. Jest wyrok w sprawie Piotra B.
Mieszkaniec Sosnowca Paweł B. został skazany na dożywocie za zabójstwo swoich rodziców. Wyrok jest nieprawomocny. B. ma również wpłacić 200 tys. zadośćuczynienia swojemu bratu. Proces w tej sprawie toczył się z wyłączeniem jawności. 33-latek zadał rodzicom rany nożem. Następnie planował ucieczkę do Czech, jednak po drodze zmienił zdanie. O morderstwie opowiedział kierowcy autobusu miejskiego. Wyrok jest nieprawomocny.

"Sąd orzekł karę dożywotniego pozbawienia wolności, zastrzegając zarazem, że o warunkowe przedterminowe zwolnienie Piotr B. będzie mógł ubiegać się najwcześniej po 35 latach. Sąd nie zgodził się z naszym stanowiskiem, że zabójstwa te były popełnione w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie i ze szczególnym okrucieństwem" - powiedział prok. Bartosz Kilian z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.
Sosnowiec. Więzienie to niejedyna kara. 200 tys. zł zadośćuczynienia
Oskarżyciel publiczny - chcąc uznania, że było to tzw. zabójstwo kwalifikowane - domagał się, by B. mógł ubiegać się o zwolnienie najwcześniej po 40 latach. Prokuratura po analizie pisemnego uzasadnienia wyroku będzie rozważała ewentualną apelację.
Poza dożywociem za zabójstwo rodziców sąd wymierzył Piotrowi B. jednostkowe kary za mniej poważne przestępstwa - m.in. za zabór samochodu i dokumentów, należących do pokrzywdzonych. Zobowiązał go też do wypłaty 200 tys. zadośćuczynienia dla oskarżyciela posiłkowego. Taką rolę pełni w procesie syn ofiar, a zarazem brat oskarżonego.
Piotr B. uciekał do Czech. Po drodze zmienił plany
11 lutego 2024 r. w domu jednorodzinnym przy ul. Wapiennej w Sosnowcu znaleziono zwłoki małżeństwa Ewy i Marka B. Mieli 66 i 67 lat. Obojgu sprawca zadał liczne rany, używając noża. Szybko ustalono, że sprawcą jest syn zamordowanych.
Piotr B. po zbrodni zabrał auto ojca i rozpoczął ucieczkę w kierunku granicy z Czechami, jednak po drodze zmienił plany - auto porzucił w Zabrzu, po czym autostopem pojechał do Warszawy. Tam podszedł do kierowcy autobusu miejskiego i oznajmił mu, że dopuścił się zabójstwa. Został zatrzymany przez policję.
Piotr B. był podczas śledztwa kilkakrotnie przesłuchiwany. Przyznał się do popełnienia wszystkich zarzucanych mu czynów i składał obszerne wyjaśnienia. Od czasu zatrzymania jest aresztowany.
----
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!