Reklama

Reklama

Uchodźcy a koronawirus. Tłok w punktach recepcyjnych. Eksperci: Potrzebne testowanie

- W punktach recepcyjnych mogą pojawiać się ogniska zakażeń koronawirusem - mówi Interii prof. Joanna Zajkowska, specjalistka chorób zakaźnych z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19, podkreśla, że jest to problem, a pozostawienie tematu koronawirusa bez kontroli sprawi, że zakażeń będzie w Polsce coraz więcej. Lekarze zgodnie przyznają, że w miejscach, gdzie przebywają uchodźcy, powinny zostać zorganizowane punkty masowego testowania w kierunku COVID-19. - Jeśli nie zostanie to odgórnie rozwiązane, sami nie zawsze będą tego pilnować - ocenia prof. Zajkowska.

Od 24 lutego do Polski dotarło półtora miliona uchodźców. Osoby uciekające z Ukrainy są zwolnione z odbycia kwarantanny oraz okazania negatywnego wyniku testu w kierunku SARS-CoV-2 przy przekraczaniu granicy. Później jednak obowiązują ich takie same zasady dotyczące kwarantanny i izolacji, jak pozostałych mieszkańców Polski.

Zazwyczaj pierwszym przystankiem uchodźców są punkty recepcyjne zlokalizowane w każdym województwie. Mogą w nich odpocząć, zjeść posiłek, skorzystać z pomocy medycznej i psychologicznej, złożyć wniosek o pomoc międzynarodową, wypełnić dokumenty uprawniające do pobytu, a także uzyskać skierowanie do jednego z ośrodków dla osób uciekających z Ukrainy czy też o możliwym transporcie do innych miast w Polsce.

Reklama

W takich punktach przebywają setki a nawet tysiące osób. Tłoczą się. Jak przekazywała nam Joanna Niewczas, koordynatorka wolontariuszy jednego z nich, w Hali Torwar są już przypadki zakażeń koronawirusem. Sama przechodzi właśnie COVID-19 i przebywa w domu na izolacji.

Dr Paweł Grzesiowski: Zakażeń będzie więcej

- W tej chwili, jeżeli spojrzymy na polskie dane, to widać, że zatrzymał się trend spadku liczby zakażeń. Puszczenie bez kontroli tematu koronawirusa sprawi, że zakażeń będzie więcej i to nie tylko wśród obywateli Ukrainy, ale także u Polaków - komentuje w rozmowie z Interią dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19.

Zauważa, że gdyby porównać Ukrainę do Polski - ich poziom zaszczepienia do naszego, liczbę zakażeń i zgonów - widać, że "w Ukrainie sytuacja epidemiczna w związku z COVID-19 jest nawet trudniejsza, niż u nas". - W momencie wybuchu wojny padły wszystkie systemy zabezpieczeń i testowania. W tej chwili docierają do nas dzieci i kobiety młode, a to są osoby, które są mniej narażone na objawowe przechorowanie. Tych ukrytych nosicieli będzie sporo. W Krakowie w jednym z punktów recepcyjnych była testowana mała grupa uchodźców, 15 proc. osób objawowych było pozytywnych. Weźmy nawet 2-3 proc. zakażonych wśród miliona przybyłych. To jest problem - ocenia dr Grzesiowski.

Prof. Joanna Zajkowska: W punktach recepcyjnych mogą pojawiać się ogniska zakażeń

Problem widzi w tym również prof. Joanna Zajkowska, ekspert ds. chorób zakaźnych z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. - Epidemia nie wygasa, wciąż mamy tysiące zakażeń i setki zgonów. Zmniejszanie transmisji jest istotne, by chronić tych najsłabszych - starszych i z wielochorobowością, którzy wciąż trafiają do szpitali - mówi prof. Zajkowska.

- Uchodźcy są stłoczeni, w punktach recepcyjnych mogą pojawiać się ogniska zakażeń - ocenia ekspertka. 

Zauważa też, że uchodźcy to zazwyczaj młode kobiety z dziećmi, więc "zapewne nie zwiększy to liczby hospitalizacji". - Na pewno natomiast zwiększy transmisyjność. To zagrożenie nie tylko dla nich, ale także dla wszystkich osób, które w tych punktach pomagają. Trzeba zrobić wszystko, aby to zatrzymać - dodaje.

Masowe testowanie

Co zatem można zrobić? - Musimy cały czas się pilnować. Powinniśmy wprowadzić masowe testowanie przesiewowe we wszystkich punktach recepcyjnych. Trzeba zorganizować punkty pobrań, tylko musi to być zrobione systemowo przez wojewodów. Oczywiście musiałyby do tego być zabezpieczone ewentualne miejsca izolacji, bo w przypadku dodatniego wyniku testu osoba zakażona powinna być do niego przeniesiona - mówi dr Paweł Grzesiowski.

Pytany, kto mógłby się testowaniem zająć, odpowiada: - Mamy przeszkolone Wojsko Obrony Terytorialnej, które często pomaga na miejscu w tych punktach. Część z tych żołnierzy mogłoby wykonywać te testy. Ludzie się do tego znajdą, jestem tego pewien - stwierdza ekspert.

Prof. Joanna Zajkowska również twierdzi, że brak testowania w miejscach, gdzie tłoczą się uchodźcy, jest problemem. - Warto ich testować, by nie transmitowali wirusa dalej. Jeśli nie zostanie to odgórnie zorganizowane, oni sami nie zawsze będą tego pilnować, nawet zapewne o tym nie myślą. Chcą też trafić do bliskich, rodziny, a nie na kwarantannę. Oczywiście rozumiem, że są priorytety i testowanie schodzi na dalszy plan, ale nie powinniśmy o tym zapominać - komentuje.

Bezwzględne przestrzeganie noszenia maseczek

- Na pewno to, co można zrobić już teraz, to pilnowanie noszenia maseczek - podkreśla jeszcze prof. Joanna Zajkowska.

- Powinniśmy bezwzględnie przestrzegać noszenia maseczek. Punkty recepcyjne to miejsca masowych spotkań, tych ludzi jest bardzo dużo. Wolontariusze i wszystkie osoby zaangażowane muszą dawać przykład i w pierwszej kolejności te maski zakładać i również przy wejściu rozdawać je uchodźcom. Warto przekazywać im też płyny do dezynfekcji. Myślę, że Ukraińcy to zrozumieją i będą się do tego reżimu sanitarnego w miarę możliwości stosować - dodaje dr Paweł Grzesiowski.

Na koniec ocenia: - Wydaje się, że zagrożenia kolejną tak wysoką falą jak w styczniu na razie nie ma, ale na pewno to, czego spodziewaliśmy się do tej pory, czyli wygaszenie piątej fali do końca marca, nie nastąpi. Liczba zakażeń będzie rosnąć i ta obecna fala przedłuży nam się zapewne o kilka tygodni, a może i dłużej, bo uchodźców napływa do nas coraz więcej. Nie można puścić tego na żywioł.

MZ: 21 obiektów przeznaczonych do izolacji w całym kraju

O sprawę zakażeń koronawirusem wśród uchodźców spytaliśmy również Ministerstwo Zdrowia. Katarzyna Kubicka-Żach, specjalistka Biura Komunikacji MZ przekazała Interii, że to wojewodowie odpowiadają za koordynację działań przeciwepidemicznych i są w stałym kontakcie z wojewódzkimi stacjami sanitarno-epidemiologicznymi.

"Takie osoby powinny być kierowane do izolatoriów lub do szpitala, zależnie od decyzji lekarza i ciężkości objawów. Aktualnie w 16 województwach funkcjonuje 21 obiektów przeznaczonych do izolacji osób chorych na COVID-19. W wyznaczonych obiektach znajdują się 1 072 miejsca możliwe do wykorzystania. Obecnie jest wykorzystywanych 208 miejsc (czyli 19,4 proc. miejsc ogółem), do wykorzystania pozostają 864 miejsca, ich liczba w miarę potrzeby może zostać zwiększona" - zapewnia.

Jak dodaje, "Ministerstwo Zdrowia stale monitoruje sytuację i na bieżąco reaguje na wszelkie informacje dotyczące ewentualnych ognisk zakażeń". "Obywatele Ukrainy mogą skorzystać z bezpłatnych testów, tak jak Polscy obywatele, i widzimy, że z tej możliwości korzystają" - podkreśliła ekspertka biura komunikacji MZ. Przypomniała również o możliwości szczepienia Ukraińców przeciw COVID-19 w Polsce.

Reklama

Reklama

Reklama