Reklama

Reklama

Apele Medwedczuka i jego żony. Dlaczego Putin nie uwalnia przyjaciela?

Kreml nie zareagował na apele Wiktora Medwedczuka i jego żony Oksany Marczenko o wymianę prorosyjskiego oligarchy na jeńców schwytanych przez wojska Władimira Putina. W środę doradca szefa biura prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak w wywiadzie dla portalu nv.ua oświadczył, że rosyjskie władze nie są zainteresowane przejęciem Medwedczuka. Prognozował, że powodem tego mogą być nieprawdziwe informacje o prorosyjskich nastrojach na Ukrainie, jakie miał przekazywać Medwedczuk, wprowadzając Moskwę w błąd.

- Wiktor Medwedczuk, prorosyjski oligarcha, wprowadzał rosyjskie władze w błąd, przekazując za pieniądze nieprawdziwe informacje o prorosyjskich nastrojach na Ukrainie - powiedział Podolak.

Doradca Wołodymyra Załenskiego uważa, że z tego powodu Rosja nie jest zainteresowana jego wymianą (został aresztowany na Ukrainie - red.) na ukraińskich jeńców, zatrzymanych przez rosyjskie wojska. - Medwedczuk to element wojny, to człowiek, który m.in. sprowokował agresję na nasz kraj ze strony Federacji Rosyjskiej - powiedział Podolak.

Medwedczuk - przyjaciel Putina

Medwedczuk, jeden z liderów zabronionej prorosyjskiej frakcji Opozycyjna Platforma-Za Życie, uważany był za lobbystę interesów Rosji na Ukrainie przez ostatnie dwie dekady. Miały go łączyć bliskie kontakty z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. W 2003 roku Putin został ojcem chrzestnym córki Medwedczuka.

Reklama

Gdy wybuchła wojna, mężczyzna - oskarżany o zdradę stanu - uciekł z aresztu domowego/ Został złapany po kilku dniach.

Ignorowane apele

W poniedziałek Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) opublikowała materiał, na którym Medwedczuk zaapelował do władz Rosji, by zgodziły się na wymienienie go na obrońców Mariupola i znajdujących się w mieście cywilów. Już wtedy Podolak wyraził wątpliwości co do tego, że Kreml pozytywnie odpowie na prośbę oligarchy. 

- To była jedyna formuła, by oddać tego osobnika i zabrać naszych ludzi z Mariupola - mówił Podolak. - Ale reakcji strony rosyjskiej można się było spodziewać - oni ignorują tego osobnika, który, jak rozumiem, oszukał ich na duże pieniądze i przy tym ciągle kłamał - powiedział. Dodał również, iż ma nadzieję, że śledztwo wyjaśni, kto pomógł Medwedczukowi "zostać medialnym i energetycznym oligarchą". 

Nie tylko sam schwytany przez Ukraińców prorosyjski milioner prosił o uwolnienie. Wcześniej zrobiła to też jego żona Oksana Marczenko. Kobieta zaapelowała w sobotę do krewnych dwóch Brytyjczyków pozostających w rosyjskiej niewoli, żeby wywarli presję na władze w Londynie.

- Możecie poprosić premiera swojego kraju Borisa Johnsona, aby wpłynął na ukraińskie przywództwo i zapewnił uwolnienie Aidena i Seana poprzez wymianę ich na ukraińskiego polityka opozycji zatrzymanego przez władze w Kijowie i mojego męża Wiktora Medwedczuka - mówiła w nagraniu.

Brytyjscy jeńcy poprosili o wymianę na Medwedczuka

Dwaj brytyjscy żołnierze walczący w szeregach ukraińskiej armii i schwytani przez Rosjan, wystąpili w poniedziałek w rosyjskiej telewizji i poprosili o ich wymianę za Medwedczuka.

Na nagraniu wyemitowanym w państwowej stacji Rossija 24 obaj Brytyjczycy - Shaun Pinner i Aiden Aslin - występowali oddzielnie. Wcześniej niezidentyfikowany mężczyzna pokazał im na telefonie komórkowym nagranie, na którym żona Medwedczuka Oksana wezwała władze brytyjskie do zorganizowaniu wymiany jej męża na obu żołnierzy.

- Rozumiem sytuację. Chciałbym zaapelować do rządu o odesłanie mnie do domu, chciałbym znów zobaczyć moją żonę. Chcemy, by doszło do wymiany mnie i Aidena Aslina na pana Medwedczucka. Oczywiście byłbym bardzo wdzięczny za pomoc w tej sprawie - mówił Pinner, zwracając się do  Borisa Johnsona.

- Myślę, że Boris powinien wysłuchać tego, co powiedziała Oksana. Jeśli Boris Johnson naprawdę troszczy się o obywateli brytyjskich, tak jak mówi, to pomoże - powiedział z kolei Aslin. Pojawiły się wątpliwości, czy obaj mówili to z własnej woli, czy zostali do tego zmuszeni, zwłaszcza, że na nagraniu wyglądają na zdenerwowanych.

Ani 48-letni Pinner, ani 28-letni Aslin nie są najemnikami ani członkami ukraińskiej legii cudzoziemskiej. Kilka lat temu przeprowadzili się na Ukrainę, z którą związali swoje życie osobiste i wstąpili na ochotnika do regularnych sił zbrojnych tego kraju. Obaj walczyli w obronie Mariupola.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy