Reklama

Reklama

Drewno rozchodzi się na pniu. Wzrosty sprzedaży o ponad 40 procent

W porównaniu z ubiegłym rokiem Lasy Państwowe odnotowały znaczące wzrosty sprzedaży drewna małowymiarowego (o 42 proc.) i grubszego (o 46 proc.). Kiedy ceny węgla i gazu stają się nieracjonalnie wysokie, cena drewna dla nabywcy indywidualnego niemal nie wzrosła. - Sprzedajemy je w zasadzie po kosztach - przekazały nam Lasy Państwowe.

"Cały czas obowiązuje możliwość zbierania gałęzi na opał" - powiedział na początku czerwca wiceminister klimatu i środowiska Edward Siarka. Od tego momentu rozpoczęła się fala prześmiewczych komentarzy, a najbardziej złośliwi nowemu pomysłowi dopisali plusik - na wzór wielu programów obozu rządzącego. I tak powstało hasło: "chrust plus".

I choć początkowo sytuacja mogła wydawać się zabawna, dziś przy widmie kryzysu węglowego, brakach w dostawach, kolejkach na składach i ewentualnej mroźnej zimie, opał w postaci drewna cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Jak ustaliła Interia, wzrósł też popyt na osławiony chrust, fachowo nazywany drewnem małowymiarowym.

Reklama

W lipcu zapytaliśmy Lasy Państwowe o sprzedaż drewna małowymiarowego. Jak się wówczas dowiedzieliśmy, w ciągu pierwszych sześciu miesięcy roku sprzedaż wzrosła o 30 proc. względem poprzedniego roku. We wrześniu zapytaliśmy ponownie. Okazuje się, że zainteresowanie drewnem wcale nie maleje. Porównując już nie sześć a osiem miesięcy, wzrost jest znaczący.

Wzrosty sprzedaży drewna o ponad 40 proc.

- Drewna małowymiarowego sprzedaliśmy o 42 proc. więcej, drewna S4 (grubszego - red.) o 46 proc. więcej. Zaznaczam przy tym, że nie zwiększamy w tym celu ogólnej wielkości pozyskania. Limitów nie wyznacza rynek, a zatwierdzany przez ministra klimatu 10-letni plan urządzenia lasu - przekazał Interii Rafał Zubkowicz z Zespołu Rzecznika Prasowego Lasów Państwowych.

Tymczasem w związku z dużym zainteresowaniem zmniejsza się dostępność surowca. O problemie pisała już w Interii Jolanta Kamińska, która ustaliła, że nie jest łatwo kupić drewno na składzie. - Podaż jest znacznie niższa niż popyt, co sprawia, że w niektórych regionach toczy się prawdziwa wojna o drewno - przyznał w Sejmie jeszcze w maju wiceminister Edward Siarka.

"Obdzwaniamy składy. W większości przypadków słyszymy, że problem jest. - Drewna brakuje, bo klientów mamy dwa razy więcej niż rok temu - usłyszeliśmy na składzie w Szczecinie. Na składach w Sosnowcu drewno kominkowe można dostać od ręki. Ale przy granicy z Niemcami na składzie w Gubinie, który drewno kupuje na aukcji Lasów Państwowych, znów słyszymy o problemie: - W styczniu kupowaliśmy drewno po 180 zł za kubik, a teraz to już jest około 600 zł. W tym położonym przy polsko-niemieckiej granicy mieście w ostatnim czasie ujawnił się jeszcze jeden trend - znacząco wzrosła liczba klientów zza zachodniej granicy" - pisała nasza dziennikarka.

Lasy Państwowe przyznają, że dla przedsiębiorstw rzeczywiście "cena drewna jest wysoka", co jest pochodną zainteresowania firm zajmujących się handlem tym surowcem. Sytuacja wygląda inaczej, gdy zainteresowany zakupem jest klient indywidualny, który zgłasza się bezpośrednio do nadleśnictwa. Dlatego też jest tak wielu chętnych.

Lasy Państwowe walczą ze złodziejami drewna

Zawrotne ceny węgla i gazu. Cena drewna atrakcyjna

- Drewno opałowe dla indywidualnych nabywców ma ceny ustalane na poziomie nadleśnictw i lokalnego rozeznania sytuacji. Sprzedajemy je w zasadzie po kosztach. Stąd obecnie, gdy ceny wszystkich innych surowców energetycznych mocno poszły w górę, cena drewna opałowego stała się wyjątkowo atrakcyjna - czytamy w odpowiedzi przekazanej Interii przez Lasy Państwowe.

Średnia cena sprzedaży drewna małowymiarowego z 429 nadleśnictw wyniosła 31 zł za metr sześcienny. Grubsze drewno opałowe, przygotowane przez nadleśnictwo, kosztuje 120 zł netto. Co ciekawe, średnia cena drewna wzrosła symbolicznie - odpowiednio o 2 i 8 zł.

- Cena (drewna małowymiarowego - red.) jest bardzo niska, bo sprzedajemy ten rodzaj drewna na zasadzie samowyrobu, mylnie obwołanego "zbieraniem chrustu". Kupujący sam układa w stos gałęzie odcięte z pozyskanych drzew. Leśnik mierzy ten stos i wycenia - wyjaśnia Rafał Zubkowicz.

Jak przekonują Lasy Państwowe, na opał przeznaczane jest drewno, które jest albo zbyt cienkie, albo ma zbyt wiele wad, które dyskwalifikują je w przerobie. I to właśnie tym wyrobem zainteresowani są niemal wyłącznie nabywcy indywidualni.

- Nie prowadzimy celowego pozyskania opału. Opał pojawia się wynikowo, w następstwie pozyskania drewna użytkowego. To ono jest priorytetem. Wszelkie insynuacje, że jakiekolwiek rozwiązania organizacyjne spowodują, że polskie lasy spłoną w piecach, to nieprawda - zastrzegają Lasy Państwowe.

JtK, ŁSZ 

Reklama

Reklama

Reklama