Reklama

Reklama

​Rumunia: Wstrzymują szczepienie AstraZenecą. "Skrajny środek ostrożności"

Rumunia jest kolejnym europejskim krajem, który wstrzymał szczepienia przeciwko koronawirusowi preparatem firmy AstraZeneca. Decyzja zapadła w związku z podejrzeniami, że szczepionka koncernu może powodować powstawanie zakrzepów krwi. W piątek decyzję o wstrzymaniu szczepień AstraZenecą podjęło kolejne państwo. Śladem krajów Europy podążyła Tajlandia.

Podawanie szczepionki AstraZeneca zawiesiły w Europie Islandia, Dania, Norwegia, Austria, Estonia, Litwa, Luksemburg i Łotwa. Rumuńskie władze podjęły tę decyzję jako "skrajny środek ostrożności" - poinformowała krajowa agencja do spraw zdrowia. Wyjaśniono przy tym, że Bukareszt do tej pory otrzymał 81 600 dawek szczepionki AstraZeneca. Z tej puli podanych zostało 77 049.

Czytaj więcej o wstrzymaniu szczepień preparatem firmy AstraZeneca w kilku europejskich krajach

Reklama

- Ta decyzja została podjęta jako środek szczególnej ostrożności, bez żadnego naukowego argumentu w Rumunii, który by ją uzasadniał - oświadczyły rumuńskie władze zdrowotne. - Decyzja o poddaniu danej partii kwarantannie została podjęta wyłącznie na podstawie zdarzenia zgłoszonego we Włoszech - podkreślają. Dodano, że zawieszenie ma obowiązywać do czasu zakończenia przez Europejską Agencję Leków (EMA) wyjaśniania problemu.

We Włoszech, po śmierci zaszczepionego tym preparatem 43-letniego żołnierza, Agencja Leków zabroniła podawania szczepionki z partii o numerze ABV2856 i zapowiedziała wnikliwe badania oraz analizę dokumentacji.

EMA reaguje

EMA podała w środę wieczorem, że nie ma informacji o szczególnych problemach związanych z partią szczepionki o numerze ABV5300 zastosowaną w Austrii, gdzie po zaszczepieniu zmarła jedna osoba.

EMA podała, że do poniedziałku z trzech mln osób, które w Europie otrzymały ten preparat, wystąpienie zakrzepów zgłoszono u 22. "Obecnie nie ma wskazań, że szczepionka spowodowała te dolegliwości, które nie są uwzględnione w opisie efektów ubocznych związanych z tą szczepionką" - poinformowała agencja.

W 20-milionowej Rumunii w ciągu ostatniej doby stwierdzono 5236 przypadków koronawirusa, najwięcej w tym roku. Ponad 1,1 miliona Rumunów otrzymało co najmniej jedną dawkę szczepionek Pfizer-BioNTech, Moderna i AstraZeneca.  

Tajlandia idzie śladem Europy

W piątek decyzję o wstrzymaniu szczepień preparatem firmy AstraZeneca podjął także rząd Tajlandii. O decyzji poinformowało ministerstwo zdrowia na konferencji prasowej. Szczepienia z użyciem preparatu brytyjsko-szwedzkiej firmy miały rozpocząć się w piątek i mieli ją przyjąć m.in. premier Prayuth Chan-ocha i członkowie jego gabinetu.

- AstraZeneca to wciąż dobra szczepionka, ale, biorąc pod uwagę to, co się stało, ministerstwo zdrowia tymczasowo odłożyło jej używanie - stwierdził sekretarz resortu Kiattiphum Wongjit. Ministerstwo dodało, że kraj może pozwolić sobie na taką decyzję, bo udało mu się opanować drugą falę pandemii.

Tajlandia rozpoczęła szczepienia przeciwko covid w ubiegłym tygodniu z użyciem chińskiego preparatu firmy Sinovac, jednak strategia rządu opiera się przede wszystkim na szczepionce AstraZeneca, której lokalna produkcja ma ruszyć w czerwcu.

Tajlandia jest jednym z najlżej dotkniętych pandemią krajów na świecie. Po fali zakażeń koronawirusem na przełomie stycznia i lutego obecnie liczba nowych infekcji spadła do ok. 60 dziennie. Łącznie odnotowano 26,6 tys. zakażeń i 85 zgonów. 

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy