Reklama

Reklama

Granica polsko-białoruska. Migranci opuszczają obozowisko

Cudzoziemcy, którzy koczowali w pobliżu przejścia granicznego Bruzgi, opuszczają swoje obozowisko - poinformowała polska Straż Graniczna. "Przemieszczają się pod nadzorem białoruskich służb w nieznane miejsce" - dodała SG. Na Twitterze opublikowano film, na którym widać dużą grupę osób, które opuszczają koczowisko. Z kolei wiceszef MSWiA Maciej Wąsik podał, że według jego informacji Alaksandr Łukaszenka "postawił pierwsze autobusy, do których wsiadają migranci i odjeżdżają. Koczowisko pod Kuźnicą powoli pustoszeje". - Część grup zabiera ze sobą kłody drewna - oświadczyła rzeczniczka Straży Granicznej.

"Obserwujemy, że cudzoziemcy koczujący po stronie białoruskiej, w pobliżu przejścia granicznego Bruzgi, spakowali się i opuszczają obozowisko. Przemieszczają się pod nadzorem białoruskich służb w nieznane miejsce" - napisała w mediach społecznościowych Straż Graniczna

Granica polsko-białoruska. Wąsik: Łukaszenka przegrał tę bitwę

O sytuację na granicy polsko-białoruskiej pytany był w środę rano wiceszef ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik

Polityk ocenił, że ostatnia noc była "w miarę spokojna". - Dostałem informację, że Łukaszenka postawił pierwsze autobusy, do których wsiadają migranci i odjeżdżają. Koczowisko pod Kuźnicą powoli pustoszeje - powiedział w TV Republika.

Reklama

- Wygląda na to, że Łukaszenka przegrał tę bitwę graniczną - dodał.

Maciej Wąsik podczas programu stwierdził także, że Łukaszenka jest "zdziwiony silnym polskim oporem". - Największym sojusznikiem Łukaszenki w Europie jest polityczna poprawność, elity, które wywierają nacisk na służby i mówią o tym, że stosujemy faszystowskie metody. Działania wewnątrz Polski dawały Białorusi nadzieje, nie ulegliśmy jednak presji politycznej poprawności - mówił wiceszef MSWiA.

Rzeczniczka Straży Granicznej komentuje

Pytana o najnowsze doniesienia rzeczniczka Straży Granicznej potwierdziła, że funkcjonariusze SG, pełniący służbę, zauważyli stojące autokary. 

- Mamy nadzieję, że te osoby zostaną zabrane, aczkolwiek widzimy, że część grup zabiera ze sobą kłody drewna (używane do forsowania granicy - red.), dlatego nie do końca wiemy, czy te osoby wszystkie będą zabierane przez autokary, czy są po prostu przemieszczane w inne miejsce, gdzie mają koczować czy próbować forsować granicę - wskazała ppor. Michalska.

Wtorkowy atak

Sytuacja na przejściu granicznym Kuźnica-Bruzgi, gdzie od poniedziałku po stronie białoruskiej koczują migranci, zaostrzyła się we wtorek rano, gdy - jak informowała Straż Graniczna - w stronę polskich służb rzucane były m.in. kamienie, kłody drewna. Policja używała armatek wodnych wobec agresywnych osób znajdujących na przejściu po stronie białoruskiej. Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że "migranci zostali wyposażeni przez białoruskie służby w granaty hukowe i obrzucili polskich żołnierzy i funkcjonariuszy".

Granica polsko-białoruska: Dane od początku roku

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 33 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego 5,5 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

Do połowy przyszłego roku na odcinku granicy z Białorusią stanie stalowy płot zwieńczony drutem kolczastym i wzbogacony o urządzenia elektroniczne. Zapora o długości 180 km i 5,5 m wysokości powstanie na terenie Podlasia. Wzdłuż granicy zamontowane będą czujniki ruchu oraz kamery dzienne i nocne. Na terenie Lubelszczyzny naturalną zaporą jest rzeka Bug.

Reklama

Reklama

Reklama