Reklama

Reklama

Czy wulkan Tonga ponownie wybuchnie? Po ostatniej eksplozji pozostał gigantyczny krater

Erupcja leżącego w Polinezji podwodnego wulkanu Tonga, która miała miejsce na początku roku, była największą eksplozją atmosferyczną na Ziemi od ponad 100 lat. Straty wywołane wybuchem są olbrzymie, a badanie przyczyn zajmie naukowcom jeszcze wiele czasu. Obecnie zakończyło się mapowanie nowopowstałego krateru. Ma aż cztery kilometry szerokości.

Wybuch wulkanu Tonga, do którego doszło 15 stycznia 2022 roku, trwał zaledwie 11 godzin. W tym czasie spowodował jednak potężne zniszczenia, poważnie zagrażając 100 000 mieszkańców pobliskich miejscowości. Co więcej, wiele wskazuje na to, że nie jest to jego ostatnia aktywność.

Styczniowa erupcja wulkanu Tonga i tsunami

Wybuch sprzed kilku miesięcy nie był jedynym w tamtym okresie, lecz zdecydowanie największym i najbardziej niebezpiecznym. Poprzedzające go erupcje oraz towarzyszące im trzęsienia ziemi i tsunami spowodowały straty, których usuwanie kosztowało 17 mln dolarów.

Reklama

Konieczne było m.in. usuwanie popiołów pokrywających niemal całą przestrzeń sąsiednich wysp - w tym również niezwykle ważne dla mieszkańców ujęcia wody pitnej. Na tym jednak problemy się nie skończyły. 

Jak szacuje NASA, podczas styczniowego wybuchu podwodnego wulkanu Tonga doszło do eksplozji o sile porównywalnej z 18 megatonami trotylu. Fala uderzeniowa była w stanie naruszyć jonosferę, wywołała również meteotsunami.

 

Skutki erupcji wulkanu Tonga były zauważalne na całym świecie

Wybuch Tonga był słyszalny na oddalonej o prawie 10 000 km Alasce, natomiast władze Japonii w obawie przed siejącą spustoszenie falą ewakuowały 200 000 osób zamieszkujących wybrzeże. W Hiszpanii zaobserwowano chwilowe podniesienie się poziomu wody. 

Co ciekawe, w Polsce, na Kasprowym Wierchu, kilkanaście godzin po eksplozji zanotowano nagły skok ciśnienia wywołany przez falę uderzeniową.

W wyniku wybuchu wulkanu powstał olbrzymi krater

Jak podaje BBC, naukowcom udało się zakończyć mapowanie podwodnego krateru Tonga. Po wybuchu sięga on aż 850 m poniżej poziomu morza - wcześniej było to zaledwie 150 m - i ma szerokość czterech kilometrów. 

Aby zobrazować jego rozmiary, prof. Shane Cronin z University of Auckland w Nowej Zelandii użył ciekawego porównania. "Gdyby cała Tongatapu, główna wyspa Tonga, została zdrapana do poziomu morza, wypełniłaby tylko dwie trzecie kaldery" - powiedział. 

Przez ostatnie 2,5 miesiąca profesor prowadził badania na Pacyfiku. Na ich podstawie powstał raport dla Ministerstwa Ziemi i Zasobów Naturalnych Tonga.

Badanie wulkanu Tonga jest niezwykle trudne

Spory problem podczas badań wulkanu Tonga stanowił fakt, że jest to wulkan podwodny. "Tak naprawdę możemy posługiwać się tylko zdjęciami satelitarnymi,  ponieważ w pobliżu nie było żadnych sejsmometrów ani stacji GPS, przez co nie da się naprawdę zrozumieć charakteru ruchów magmy w wulkanie" - mówił inny naukowiec  dr Sam Poppe. 

Na miejscu udało się jednak zbadać pył wulkaniczny oraz stworzyć najbardziej prawdopodobne scenariusze dalszego zachowania wulkanu.

Czy wulkan Tonga może znów wybuchnąć?

Badania geologiczne pokazują, że tak potężne eksplozje wstrząsają archipelagiem mniej więcej raz na 1000 lat. Mniejsze, lecz również niebezpieczne eksplozje zdarzały się  w okolicy Tonga w znacznie bliższej przeszłości - ostanie duże wybuchy miały miejsce w 2014 r. i 2015 r. Z wulkanu wypłynęła wtedy taka ilość lawy, że po zastygnięciu połączyła ona dwie wyspy, tworząc jeden, stały ląd.

Czy wulkan Tonga może ponownie wybuchnąć z taką siłą? Naukowcy na udzielają jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ scenariuszy jest kilka.

Jednym z nim - według badaczy najbardziej prawdopodobnym - jest uśpienie wulkanu na długi czas. Czasem jednak zdarzają się wybuchy wtórne, charakteryzujące się mniejszą siłą. 

Mimo że tak duża erupcja wulkanu Tonga w ciągu najbliższych setek lat jest mało prawdopodobna, w pobliżu znajduje się przynajmniej 10 innych wulkanicznych gór podwodnych, które pozostają aktywne.

Drzewa uchronią archipelag Tonga przed kataklizmem?

Aby zapobiec tak dużym stratom, z jakimi musieli w ostatnim roku zmierzyć się mieszkańcy pobliskich wysp, ma powstać system wczesnego ostrzegania o zagrożeniu tsunami. Zebrane przez naukowców dane pozwoliły również, na sformułowanie istotnych zaleceń. 

Jednym z nich jest przeniesienie ośrodków turystycznych na wyższe partie wyspy oraz obsadzenie niżej położonych terenów bujną roślinnością i tworzenie tzw. rezerwatów plażowych. 

"Powinni także posadzić znacznie więcej drzew, takich jak mango" - ocenia prof. Cronin. "Przewracają się, gdy tsunami przechodzi przez nie, ale tworzą tamy z bali, które naprawdę zmniejszają energię przepływu fal" - tłumaczy.

Czytaj również:

Wiadomo, dlaczego erupcja wulkanu Tonga była tak potężna

Wrota Piekieł w Turkmenistanie. Gazowy krater płonie nieprzerwanie od ponad 50 lat


Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy