Reklama

Reklama

Trudna sytuacja w Małopolsce. Prof. Pyrć: Restrykcje w czerwonych strefach powinny być mocniejsze

W Małopolsce lawinowo przybywa zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2. W szpitalach w regionie wyznaczono 1359 łóżek dla pacjentów "covidowych". Zajęte są 942 z nich. - W Małopolsce liczba zakażeń była duża już w wakacje, a nadejście jesieni je pomnożyło - zauważa wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Badania laboratoryjne potwierdziły w czwartek 15 października zakażenie koronawirusem u kolejnych 1305 mieszkańców województwa małopolskiego. To największy dobowy przyrost od początku pandemii (wczoraj nowych zakażeń było 1143). Jak podają służby sanitarne, zmarło 11 osób w wieku od 65 do 88 lat.

Reklama

Według czwartkowych danych sanepidu, najwięcej zakażeń koronawirusem stwierdzono w stolicy województwa - Krakowie - 540 osób. W powiecie krakowskim było ich 99, miechowskim - 57, nowotarskim -54, myślenickim - 52, tatrzańskim - 51. Aktualnie 41 osób z nich jest hospitalizowanych, pozostałe przebywają w izolacji.

Wysoki poziom zakażeń już od wakacji

W Małopolsce liczba zakażeń była wysoka już w wakacje, więc jak ludzie wrócili do normalnego funkcjonowania, to one się pomnożyły - powiedział wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dodał, że jego zdaniem restrykcje w czerwonych strefach powinny być mocniejsze.

Ekspert  wyjaśnił, że w Małopolsce, podobnie jak i na Mazowszu, już w wakacje liczba zakażeń była dość wysoka w porównaniu do reszty kraju.

- Jeżeli na starcie mamy 100 chorych na początku, to liczby będą wzrastały znacznie szybciej, niż gdy chorych na starcie jest 10. W innych regionach po prostu jeszcze nie doszło to tego efektu w takiej skali, ale jeżeli nic się nie zmieni, to dojdzie - ocenił prof. Pyrć.

Jego zdaniem, restrykcje wprowadzane w ostatnich tygodniach są spóźnione, gdyż powinny być wprowadzone kilka tygodni wcześniej.

Zobacz też: Abp Ryś udziela wiernym dyspensy. Co z innymi diecezjami?

Ostatni dzwonek

- Czas, żeby działać, jeżeli jeszcze się nie skończył, to na pewno jest to już ostatni dzwonek. Zgadzam się, że powinno się działać punktowo - na poziomie powiatu, a może nawet gminy, ale działać trzeba. W czerwonych strefach restrykcje, w mojej ocenie, powinny być mocniejsze. Ważna jest także komunikacja. Informacje odnośnie do efektywnych sposobów działania powinny być jasno przekazywane, gdyż społeczeństwo się w tym gubi - podkreślił ekspert.

W jego ocenie, kolejne restrykcje winny dotyczyć przede wszystkim zgromadzeń publicznych. Oczywiste jest dla niego, że znacznie mniejsze ryzyko zakażenia jest wtedy, gdy ktoś biega po bulwarach niż wtedy, gdy gromadzi się w zamkniętej przestrzeni.

Podkreślił, że zespół ekspertów PAN już w sierpniu proponował wprowadzenie różnego rodzaju rozwiązań w szkołach — tak, aby nie dochodziło do sytuacji, że całe placówki przestaną normalnie funkcjonować.

Ładowanie...

200 zgonów dziennie?

"Trzeba teraz odcinać źródła zakażeń. Dramatem jest konieczność zamykania całych szkół, to dla mnie jasne i w pełni to rozumiem, bo wtedy rodzice muszą zostać z dziećmi w domu. A pamiętajmy, że rodzicami są także lekarze i pielęgniarki. Dlatego trzeba było opracować inne wytyczne dla szkół - np. wprowadzić różne godziny rozpoczynania lekcji, aby jak najmniej uczniów gromadziło się na korytarzach czy zalecenia dotyczące maseczek dla starszych uczniów. Teraz trzeba - przynajmniej w strefie czerwonej - wprowadzić nauczanie w formie hybrydowej i miękkie wytyczne tak, aby poprawić bezpieczeństwo w tych placówkach" - ocenił prof. Pyrć.

Dodał, że dziś nie widzimy jeszcze efektu ciężko chorych osób związanego ze wzrostem zakażeń w ostatnich dniach. "Dziś mamy 90 czy 100 zgonów, ale są to osoby, które zakaziły się kilka tygodni temu" - powiedział.

Pytany o to, czy mamy więc spodziewać się za dwa, czy trzy tygodnie po 200 i więcej zgonów dziennie wskazał, że tak właśnie będzie.

"Myślmy o restrykcjach punktowych na poziomie gminy czy powiatu, ale działajmy, bo sytuacja się pogarsza i jak nic nie zrobimy, będzie się pogarszała" - dodał wirusolog.

Zobacz też: Polityk neguje pandemię. Zaskakująca reakcja lekarzy

Ładowanie...

Prawie tysiąc z 1,4 tys. łóżek covidowych zajęty

W szpitalach w województwie małopolskim wyznaczono 1359 łóżek dla pacjentów zarażonych koronawirusem. Zajęta jest 942 z nich - wynika z ostatnich danych opublikowanych przez Małopolski Urząd Wojewódzki.

Jak podkreśliła rzeczniczka wojewody Joanna Paździo, dane dotyczące liczby i dostępności łóżek dla pacjentów z COVID-19 i respiratorów dynamicznie się zmieniają. Codziennie są one aktualizowane.

Według ostatnich danych, zajętych jest 88 z 109 respiratorów przeznaczonych dla pacjentów zakażonych koronawirusem.

Wojewoda małopolski Łukasz Kmita zapowiedział dalsze zwiększanie liczby miejsc dla pacjentów dotkniętych COVID-19. Trzy kolejne małopolskie szpitale - na wzór placówek jednoimiennych - mają się zajmować takimi chorymi. Będą zlokalizowane w regionach podhalańskim i tarnowskim, a także w zachodniej Małopolsce.

Zapewnił, że w związku z tym wzrostem trwają przygotowania do zwiększenia liczby łóżek przeznaczonych dla chorych na COVID-19 w poszczególnych szpitalach. Przypomniał, że w tej chwili ponad 25 placówek ma możliwość przyjmowania takich chorych.

Zdaniem wojewody, proces wygospodarowywania nowych łóżek jest rozłożony w czasie po to, aby zapewnić bezpieczeństwo pacjentom, którzy obecnie znajdują się w szpitalach, a nie są zakażeni. Dlatego, jak wyjaśniał, niezbędne jest przygotowanie harmonogramu dotyczącego relokacji pacjentów. Kmita wskazał, że oczekuje, iż w realizację tego zadania włączy się małopolski odział NFZ we współpracy z wojewódzkim koordynatorem ratownictwa medycznego z urzędu wojewódzkiego.

Ładowanie...

Ładowanie...

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski poinformował w Radiu Kraków, że rozmawiał z wojewodą małopolskim Łukaszem Kmitą o możliwości przeznaczenia dla pacjentów chorych na Covid-19 budynków kupionych przez miasto po Szpitalu Uniwersyteckim na Wesołej. Według niego pod uwagę brane jest przeznaczenie na ten cel gmachu tzw. "czerwonej chirurgii" i dawnego Centrum Urazowego Medycyny Ratunkowej i Katastrof. Mogłoby tam zostać wygospodarowanych w sumie 70-100 łóżek.

Nowe miejsca - wskazał Majchrowski - mogą powstać po przeprowadzeniu niewielkiego remontu także w szpitalu im. Żeromskiego (ok. 50 łóżek).

W Tarnowie "szpitalem covidowym" jest Wojewódzkim Szpital św. Łukasza, który dysponuje 50 łóżkami dla pacjentów z koronawirusem i podejrzeniem zakażenia. Na ten cel wykorzystano dwa szpitalne oddziały - ortopedii i wewnętrzny. Dyrektorka placówki Anna Czech poinformowała, iż docelowo dla chorych na Covid-19 w szpitalu będzie przeznaczonych 100 łóżek.

Prezydent Tarnowa Roman Ciepiela poinformował, że kolejnym pomysłem, w razie znaczącego się pogorszenia sytuacji epidemicznej i braku miejsc dla pacjentów z Covid-19 w szpitalach i izolatoriach, jest uruchomienie szpitala polowego w hali sportowej Arena Jaskółka Tarnów.

W Zakopanem od poniedziałku oddział covidowy zostanie powiększony z 26 do 36 miejsc.

"Obecnie mamy 21 łóżek z zakażonymi pacjentami, dwa miejsca z respiratorami i trzy miejsca dla chorych z podejrzeniem zakażenia. Wszystkie są obecnie zajęte" - powiedziała PAP wicedyrektor szpitala im. Chałubińskiego w Zakopanem Małgorzata Czaplińska.

Oddział dla chorych na Covid-19 w Zakopanem został utworzony w miejscu oddziału wewnętrznego i pediatrycznego - miejsca na pediatrii zostały ograniczone i przesunięte na inny odcinek, a oddział chorób wewnętrznych został przeniesiony na oddział paliatywny, który został zawieszony.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne