Reklama

Mama poprawiła paszport syna. "Bo był nieczytelny"

Straż Graniczna zatrzymała na lotnisku w podkrakowskich Balicach nastolatka, którego paszport nosił ślady przerabiania. Chłopak wyjaśnił jednak, że paszport dała mu przed podróżą mama, a on do niego nie zaglądał. Gdy funkcjonariusze poprosili kobietę o wyjaśnienia, przyznała, że poprawiła synowi w dokumencie jedną cyfrę, która... "była nieczytelna".

Funkcjonariusz Straży Granicznej na przejściu granicznym w porcie lotniczym Kraków-Balice odkrył paszport, w którym zostały naniesione zmiany.

Dokument należał do 17-letniego obywatela Rzeczpospolitej.

Straż Graniczna oskarża aktywistów po akcji poszukiwawczej

"Na stronie personalizacyjnej paszportu mężczyzny została poprawiona odręcznie jedna z cyfr" - podał Karpacki Oddział Strazy Granicznej.

Nastolatek został w czasie odprawy paszportowej zapytany o zmiany w dokumencie. Młody pasażer nie krył zaskoczenia sytuacją.

"Natychmiast wyjaśnił, że nigdy nic nie pisał w dokumencie, a paszport otrzymał przed podróżą od swojej mamy" - podała Straż Graniczna.

Reklama

Mama poprawiła paszport syna. Uznała go za... nieczytelny

Okazało się, że matka nastolatka czekała na niego na lotnisku. Dlatego funkcjonariusze zapytali kobietę, co się stało z paszportem jej syna.

"Kobieta oświadczyła funkcjonariuszom, iż krótko po odebraniu z urzędu paszportu swojego syna zauważyła 'niedokończoną' cyfrę '6' w roku jego urodzenia" - podała Straż Graniczna. 

"Postanowiła poprawić ją własnoręcznie długopisem, gdyż według niej była ona... nieczytelna. Nie zgłosiła tego faktu w organie wydającym, ponieważ - jak stwierdziła - nie spodziewała się żadnych problemów ani konsekwencji z tego tytułu" - głosi komunikat.

Próby nielegalnego przejścia granicy polsko-białoruskiej. Najnowsze dane

Matkę nastolatka przesłuchano jako świadka, zaś paszport z poprawioną datą został zatrzymany. Straż Graniczna podała, że czyn kobiety wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 276 kk (Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2). 

Do zdarzenia doszło 4 stycznia. Funkcjonariusze przypomnieli, że wszelkie własnoręczne zmiany w oficjalnych dokumentach są niedozwolone, a może ich dokonać tylko organ wydający.  

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama