Reklama

Straż Graniczna oskarża aktywistów po akcji poszukiwawczej

"Skandaliczne zachowanie aktywistów wspieranych przez jedną ze stacji telewizyjnej. Nie chcieli podać dokładnej lokalizacji nielegalnych imigrantów" - podaje na Twitterze Straż Graniczna. Dalej czytamy, że w tym czasie funkcjonariusze prowadzili wyjątkowo trudną akcję poszukiwawczą na bagnach.

"Skandaliczne zachowanie aktywistów wspieranych przez jedną ze stacji telewizyjnych. Nie chcieli podać dokładnej lokalizacji nielegalnych imigrantów. W tym czasie funkcjonariusze Straży Granicznej i strażacy prowadzili wyjątkowo trudną akcję poszukiwawczą na bagnach. Nie mogli odnaleźć osób" - czytamy. Działania były prowadzone przy granicy z Białorusią w obszarze działania placówki SG Narewka.

W akcji zaplanowane było użycie śmigłowcowca i drona. Dopiero do dwóch godzinach zgłosił się mężczyzna, który powiedział, że doprowadzi służby do migrantów. "Na miejscu oczekiwali dziennikarze, duża grupa aktywistów oraz trzech obywateli Afganistanu" - czytamy. Wszyscy migranci trafili do szpitala, ich stan jest dobry. 

Reklama

"Czy bagna i rzeki graniczne, gdzie nie ma bariery, to miejsce spotkań nielegalnych imigrantów z aktywistami? Czy warto ryzykować zdrowie i życie cudzoziemców oraz funkcjonariuszy dla medialnego show?" - pytają strażnicy graniczni. 

61 osób próbowało przejść na polską stronę

Jak podała w niedzielę rano na Twitterze Straż Graniczna, wśród 61 odnotowanych prób, 14 z nich dotyczy osób, które podchodziły pod stalową barierę od strony białoruskiej, ale ostatecznie wycofały się w głąb tego kraju.

"Przez graniczną rzekę Przewłoka przeprawiło się nielegalnie sześciu obywateli Jemenu" - poinformowała w niedzielę rano Straż Graniczna. W sobotę policja podała, że w tych okolicach znaleziono tego dnia po południu zwłoki mężczyzny o nieustalonej tożsamości. Okoliczności i przyczyny jego śmierci są ustalane pod nadzorem prokuratury.

Poszukiwania w okolicach Przewłoki prowadzili strażnicy i wojsko po informacji od trzech Jemeńczyków, zatrzymanych w pobliżu granicy z Białorusią, o tym że był z nimi wcześniej jeszcze jeden mężczyzna. W akcji pomagał patrol pograniczników z psem tropiącym.

Rozporządzenie wojewody przestało obowiązywać

Od pierwszego stycznia 2023 r. nie obowiązuje już w Podlaskiem zakaz zbliżania się do granicy polsko-białoruskiej na odległość mniejszą, niż 200 metrów. Przestało bowiem obowiązywać rozporządzenie wojewody podlaskiego w tej sprawie. Obowiązywało od 1 lipca do 31 grudnia 2022 r. w związku z budową na granicy zapory elektronicznej. Tak SG motywowała swój wniosek o ten zakaz.

Obecnie obowiązują tam przepisy o pasie drogi granicznej, a ograniczenia reguluje inne rozporządzenie wojewody - wydane we wrześniu 2021 roku, w sprawie zakazu przebywania na całym odcinku pasa drogi granicznej na granicy z Białorusią, czyli na granicy zewnętrznej UE. Pasem drogi granicznej jest - wg. definicji z ustawy o ochronie granicy państwowej - obszar o szerokości 15 metrów, licząc w głąb kraju od linii granicy państwowej lub od brzegu wód granicznych albo brzegu morskiego.

Obowiązujący zakaz nie dotyczy jedynie właścicieli gruntów leżących w pasie drogi granicznej oraz oznakowanych szlaków turystycznych i kąpielisk. Teren oznaczony jest tablicami "Pas drogi granicznej - wejście zabronione".

Zapora na granicy z Białorusią

Na 186 km granicy w Podlaskiem powstała stalowa zapora o wysokości 5,5 m. Nie zakończyła się jeszcze budowa zapory elektronicznej, która powstaje na nieco ponad 200 km i jest systemem m.in. kamer i czujników. Do końca ubiegłego roku oddano do użytku sześć odcinków tej zapory elektronicznej, o łącznej długości 108 km.

Straż Graniczna zapowiadała w ostatnich dniach, że całość zabezpieczeń elektronicznych powstanie do połowy stycznia.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy