Reklama

Reklama

Lekarze odchodzą z oddziału. "Sytuacja zagraża życiu i zdrowiu chorych"

Od 1 lipca na oddziale hematologii Specjalistycznego Miejskiego Szpitala w Toruniu przestało pracować 13 lekarzy, w tym 10 specjalistów. - Sytuacja zagraża życiu i zdrowiu chorych - mówią byli lekarze tej kliniki, jej twórcy, a przede wszystkim pacjenci. Apelują oni do władz miasta o pomoc w rozwiązaniu sporu z obecną dyrekcją placówki.

Szpital w Toruniu na swojej stronie internetowej informuje, że na oddziale jest obecnie pięcioro lekarzy i trzy rezydentki. Dotychczasowi lekarze przekonują, że część "nowego" zespołu ma jedynie konsultować pacjentów zdalnie lub w bardzo ograniczonym zakresie. 

Toruń. Oddział hematologii bez części lekarzy

Jak informują media, władze placówki nie komentują sytuacji na oddziale hematologii.

Lekarze dotychczas zajmujący się pacjentami na oddziale hematologii w szpitalu miejskim w Toruniu nie porozumieli się z dyrekcją i nie pracują w szpitalu od kilku dni. W środę alarmowali i prosili władze miasta o natychmiastowy dialog i próbę rozwiązania tej sytuacji. 

Reklama

"Pomimo perspektywy utworzenia nowego oddziału w murach innej placówki dyrekcja Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu blokuje cesję części swojego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia na leczenie pacjentów hematologicznych. Oddział Hematologii to ludzie, a nie mury i wyposażenie instytucji. To właśnie dotychczas pracujący hematolodzy przeszczepiali chorych przez ostatnie pięć lat. To oni stworzyli ośrodek leczenia hemofilii i to oni stworzyli ośrodek leczenia zaburzeń odporności. Dlatego apelujemy o umożliwienie im dalszej pracy i zgodę na to, aby pieniądze podążały za pacjentem" - napisano w apelu.

Założycielka oddziału dr Małgorzata Całbecka twierdzi, że - w jej ocenie - obecna sytuacja na oddziale hematologii jest "narażaniem pacjentów na niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia".

- Nie wyobrażam sobie, żeby ten zespół obecny mógł zastąpić trzynastu lekarzy. To absolutnie niemożliwe. Do tej pory tych trzynastu lekarzy pracowało naprawdę od rana i nie do godziny 14, bo czasami wychodzili dużo później, tyle mieli pracy. Nie wyobrażam sobie, że dwie osoby mogą w tej chwili wszystko zrealizować - mówi dr Całbecka. 

Niezadowolenia nie kryją również pacjenci, którzy wskazują na swój bardzo ciężki stan zdrowia i negatywny wpływ stresu na dalsze rokowania odnośnie choroby. Byli już lekarze oddziału przekonują z kolei, że obecnie na oddziale "realnie" pracuje w sposób stacjonarny zaledwie dwóch lekarzy specjalizujących się w hematologii

Szpital Miejski w Toruniu a spór z lekarzami. "Leczenie jest utrzymane"

Podczas spotkania z dziennikarzami lekarze pracujący dotychczas na oddziale, ale także jego pacjenci, mówili, że wyjściem jest albo cesja środków z tego kontraktu do szpitala wojewódzkiego, albo - co podkreślało kilka osób - natychmiastowe odwołanie obecnych władz szpitala miejskiego

Obecne na spotkaniu osoby zarzucały dyrekcji szpitala m.in. rozognienie konfliktu, brak umiejętności jego załagodzenia, zatrudnienia na oddział nowego ordynatora, który odchodził z niego kilka lat temu po wielu skargach ze strony załogi, niekompetencję w działaniu oraz brak zainteresowania losem pacjenta. Apelowali o spotkanie z prezydentem Torunia Michałem Zaleskim, do którego - jak przekazywali - do tej pory nie doszło.

- Nie trafiła do nas petycja z takimi postulatami, nie znamy jej treści. Jak tylko do nas trafi będziemy ją analizować. Prezydent na pewno udzieli wszelkich potrzebnych wyjaśnień i odpowiedzi na taką petycję, czy też apel - przekazała w środę Anna Kulbicka-Tondel z toruńskiego ratusza.

- Zapewniam, że z informacji, które przekazuje nam dyrekcja szpitala, leczenie na oddziale hematologii jest utrzymane. Nie został on zlikwidowany. Trwają rozmowy z NFZ, żeby ta działalność lecznicza w tym oddziale była prowadzona, żeby finansowanie zostało utrzymane także w szpitalu miejskim - podkreśliła rzecznik prasowa prezydenta Torunia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy