Reklama

Reklama

"Superwizjer" TVN: Pokoje na godziny w kamienicy szefa NIK?

Nowy szef Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś jest właścicielem jednej z kamienic w Krakowie, w której mieści się pensjonat wynajmujący pokoje na godziny - podał w sobotę "Superwizjer" TVN. Dziennikarz "Superwizjera" Bertold Kittel, który postanowił przyjrzeć się funkcjonowaniu hotelu, spotkał w nim jednego z powiązanych z sutenerstwem braci K. Jak poinformowano w niedzielę, w sobotę wieczorem zniknęły wszystkie informacje i tabliczki o prowadzonej w kamienicy działalności. Nie działa też strona firmy. Szef NIK w związku z materiałem "Superwizjera" zapowiedział wystąpienie na drogę sądową.

Marian Banaś niedawno został powołany na szefa Najwyższej Izby Kontroli, wcześniej pełnił także funkcje wiceministra finansów i szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Objęcie każdego z tych stanowisk wymagało drobiazgowej kontroli służb specjalnych. W lutym 2019 r. Wirtualna Polska poinformowała, że oświadczenia majątkowe Banasia sprawdza CBA. Jednym z powodów miała być kamienica, którą Banaś wynajmował pod usługi hotelowe. Pomimo przedłużenia terminu zakończenia kontroli - Marian Banaś został szefem NIK.

"Superwizjer" TVN poinformował w sobotę, że Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego dwa domy, trzy mieszkania, grunty rolne oraz kamienicę. "Kamienicę oraz dwa mniejsze mieszkania wynajmuje" - poinformowali dziennikarze programu.

Reklama

Niejasna działalność w kamienicy

Jak dowiadujemy się z materiału "Superwizjera" - kamienica położona jest w krakowskiej dzielnicy Podgórze. Według dziennikarzy programu, mieści się w niej niewielki pensjonat, który oferuje gościom pokoje na godziny.

Dziennikarze TVN, udając klientów, postanowili sprawdzić, jak działa ten interes. Wewnątrz budynku zastali m. in. wielkie łóżko i ściany wyłożone lustrami. Recepcjonistka nie sprawdziła ich tożsamości i nie wydała paragonu. Nie wiadomo jednak, czy to stały proceder, czy jednorazowa sytuacja.

Jak podkreślono w materiale "Superwizjera", w 2016 roku Marian Banaś zadeklarował, że sprzeda kamienicę, ale nigdy do tego nie doszło. Umowa przedwstępna - zaznaczyli dziennikarze "Superwizjera" - została jednak odnotowana w dokumentach sądowych. Jak podano, niedoszłym nabywcą jest 30-letni Dawid O., który jednocześnie prowadzi pensjonat w kamienicy ministra.

Dziennikarz TVN Bertold Kittel chciał porozmawiać z osobami prowadzącymi pensjonat, jednak nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Spotkany w kamienicy mężczyzna, który - zdaniem dziennikarza TVN - wyglądał na osobę zarządzającą, po krótkiej wymianie najpierw próbował wyrwać reporterowi telefon, później powiedział, że "zadzwoni do Banasia". Mężczyzna, po rzekomej rozmowie z szefem NIK, powiedział, że Banaś nie życzył sobie rozmowy i wyprosił dziennikarza z budynku.

Z ustaleń dziennikarza "Superwizjera" wynika, że mężczyzna to jeden z braci K., zajmujących się m. in. prowadzeniem domów publicznych. Bracia K. brali też udział w porachunkach sutenerów i zostali skazani prawomocnym wyrokiem za udział w pobiciu policjanta, który został ranny w zamieszkach na krakowskim Kazimierzu.

Kolejny wątek: Kamienica zabezpieczeniem kredytu

Jak wynika z informacji, do których dotarli reporterzy "Superwizjera" - wspomniana kamienica miała dodatkowo stanowić zabezpieczenie udzielonego przez Bank Ochrony Środowiska kredytu o wartości 2,5 mln zł dla firmy, której współwłaścicielem jest syn szefa NIK - Jakub Banaś. Okazało się, że firma nie posiada nawet oficjalnej siedziby. Dodatkowo - jak podaje reporter TVN - w oświadczeniu majątkowym szefa NIK nie ma informacji o zabezpieczeniu na hipotece jego kamienicy, choć - zdaniem ekspertów - powinna się w oświadczeniu znaleźć.

Poproszony o komentarz w sprawie kredytu Jakub Banaś, początkowo poprosił o czas, następnie odpowiedział dziennikarzowi "Superwizjera", że "zakres pytań narusza dobra osobiste jego i członków jego rodziny, a temat rozmowy narusza chronione prawnie tajemnice ustawowe". Dodatkowo zażądał też "zaprzestania naruszania jego dóbr osobistych i ingerowania w prywatne życie jego i jego rodziny".

Zniknęły informacje o działalności hotelu na godziny

W niedzielę TVN24 poinformował, że w sobotę, w trakcie emisji reportażu (ok. godz. 20) dziennikarze stacji zauważyli, że z kamienicy zniknęły wszystkie tablice informujące o działalności hotelu, które wcześniej zostały sfilmowane. 

"Nie ma też szyldu, został zasłonięty taśmą. Strona internetowa firmy również nie działa" - czytamy.

Szef NIK odpowiada i zapowiada pozew

Szef NIK poinformował w oświadczeniu, że łączenie jego osoby z działalnością przedstawioną w materiale redaktora Bertolda Kittela jest "oszczerstwem i pomówieniem". "Nie zarządzałem pokazanym w materiale hotelem. Byłem właścicielem budynku, który na podstawie umowy zawartej zgodnie z prawem wynająłem innej osobie. Osoba ta prowadziła tam działalność hotelową. Obecnie nie jestem właścicielem tej nieruchomości" - podkreślił Banaś.

"Materiał odbieram jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia nie tylko mojej osoby, ale również kierowanych przeze mnie instytucji. W związku z nieprawdziwymi informacjami skieruję sprawę na drogę sądową" - zapowiedział prezes NIK.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy