Reklama

Reklama

Śmierć 30-letniej Izabeli z Pszczyny. Trzeci lekarz usłyszał zarzuty

We wrześniu ubiegłego roku, w wyniku wstrząsu sceptycznego w szpitalu w Pszczynie zmarła ciężarna Izabela. Tragedia wywołała w całym kraju protesty przeciwko przepisom dotyczącym aborcji pod hasłem "Ani jednej więcej". Rodzina zmarłej stała na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży. Po roku od tamtych wydarzeń, zarzuty związane ze śmiercią 30-latki usłyszało już trzech lekarzy. Pełnomocniczka rodziny zmarłej oceniła, że śledztwo przebiega bardzo sprawnie.

W środę w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach kolejny lekarz usłyszał zarzuty związane ze śmiercią 30-letniej Izabeli z Pszczyny, która będąc w ciąży przed rokiem trafiła do tamtejszego szpitala po odejściu wód płodowych. Dzień wcześniej śledczy przedstawili w tej sprawie zarzuty dwóm innym medykom.

- Dwóch lekarzy, z którymi wykonywano w ostatnich dniach czynności, ma zarzuty z art. 155 i 160 Kodeksu karnego (odpowiednio: nieumyślnego spowodowania śmierci i narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu), a jeden tylko z art. 160 - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Katowicach Agnieszka Wichary. Może za to grozić kara do 5 lat więzienia.

Reklama

Lekarze nie przyznali się do winy

Podejrzani to lekarze, pod których opieką była ciężarna Izabela, gdy trafiła do szpitala. Żaden z nich nie przyznał się do winy. Jeden z podejrzanych złożył obszerne wyjaśnienia. Prokuratura nie zdradza ich treści, tłumacząc to dobrem śledztwa. Wobec podejrzanych nie stosowano żadnych środków zapobiegawczych.

Jak zaznacza prokuratura, procedura karna nie zabrania podejrzanym złożenia wyjaśnień na późniejszym etapie śledztwa. Przesłuchani lekarze złożyli wnioski o zapoznanie się z opinią biegłych, która jest jednym z najważniejszych dowodów w śledztwie i być może później zdecydują się składać wyjaśnienia. Na początkowym etapie śledztwa, jeszcze przed uzyskaniem opinii, byli przesłuchiwani w charakterze świadków.

Według prokuratury lekarze opiekujący się Izabelą postępowali niezgodnie z wiedzą i sztuką medyczną w zakresie diagnostyki i terapii.

Pełnomocniczka rodziny Izabeli z Pszczyny: Śledztwo prowadzone jest bardzo sprawnie

Reprezentująca bliskich Izabeli - pokrzywdzonych w tym postępowaniu - radca prawny Jolanta Budzowska, która od lat specjalizuje się w sprawach dotyczących błędów medycznych, oceniła, że śledztwo toczy się bardzo sprawnie. Nie minął jeszcze rok od tragedii, a w sprawie są już przedstawione zarzuty.

- To świadczy samo w sobie, że śledztwo jest prowadzone bardzo sprawnie. Prokuratura według mnie zebrała kompletne dowody i pozwoliło to na potwierdzenie zarzutów, które od początku stawiała rodzina pani Izabeli pod adresem lekarzy i szpitala - wskazała i wyraziła nadzieję, że do sądu zostanie skierowany akt oskarżenia.

Pytana o ewentualne powództwo cywilne, prawniczka zaznaczyła, że dla rodziny najważniejsze było ustalenie przebiegu wydarzeń w pszczyńskim szpitalu oraz potwierdzenie tego, że ich ocena była trafna - że byli uprawnieni do tego, by winić za śmierć bliskiej im osoby lekarzy z tej placówki.

- Bliscy pani Izabeli oczywiście biorą pod uwagę domaganie się zadośćuczynienia za krzywdę, jakiej doznali członkowie rodziny, przede wszystkim 10-letnia Maja, córka pani Izabeli. Natomiast nie zapadły jeszcze decyzje, czy z dochodzeniem roszczeń cywilnych będą czekać do końca postępowania karnego. W mojej ocenie nie jest to konieczne, bo przesłanki odpowiedzialności cywilnej na tym etapie nie budzą wątpliwości - powiedziała prawniczka.

Śmierć 30-letniej Izabeli

Śmierć 30-letniej Izabeli, która osierociła kilkuletnią córkę, wywołała w ubiegłym roku w całym kraju protesty przeciw obecnie obowiązującym przepisom dotyczącym aborcji pod hasłem "Ani jednej więcej".

Izabela we wrześniu ubiegłego roku zgłosiła się do Szpitala Powiatowego w Pszczynie po tym, jak odeszły jej wody płodowe. U płodu już wcześniej stwierdzono wady rozwojowe. Kobieta zmarła w szpitalu w wyniku wstrząsu septycznego. Rodzina zmarłej stoi na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do śmierci 30-latki.

Kontrola przeprowadzona wcześniej w szpitalu przez Narodowy Fundusz Zdrowia potwierdziła liczne nieprawidłowości w organizacji, sposobie realizacji i w jakości świadczeń udzielonych pacjentce. NFZ nałożył w związku z tym na szpital karę w wysokości blisko 650 tys. zł.

Na podstawie zgromadzonej dokumentacji i opinii ekspertów rzecznik praw pacjenta uznał, że w tej sprawie doszło do naruszenia praw pacjenta, przygotował też zalecenia dla szpitala w Pszczynie. Wśród nich znalazło się m.in. opracowanie i wdrożenie procedur dotyczących zasad postępowania personelu w razie wystąpienia wstrząsu septycznego, a także wdrożenie zasad postępowania w sytuacjach zagrażających życiu lub zdrowiu kobiety. Szpital przeprowadził już dodatkowe szkolenia personelu i rozszerzył procedury bezpieczeństwa.

Wcześniej zarząd szpitala zapewniał wielokrotnie, że jego personel zrobił wszystko, by uratować pacjentkę i jej dziecko, a wszystkie decyzje lekarskie zostały podjęte z uwzględnieniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa oraz standardów postępowania. Zawiesił jednak realizację kontraktów dwóch lekarzy, którzy pełnili dyżur w czasie pobytu kobiety w szpitalu

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy