Siostrzeniec premiera Morawieckiego organizuje protest przeciwko TVP
Siostrzeniec premiera Mateusza Morawieckiego, Franek Broda, jest organizatorem protestu przeciwko TVP, który ma odbyć się 15 lutego we Wrocławiu. Powód? Nastolatek uważa, że telewizja publiczna jest "tubą propagandową partii rządzącej".

"Stańmy w obronie demokracji. Pokażmy, że nie zgadzamy się na to, aby telewizja publiczna, która jest opłacana za pieniądze obywateli, była tubą propagandową partii rządzącej. Tu nie chodzi o poglądy, a o sprawiedliwość. Więc bez względu na to, za jaką partią polityczną jesteś, przyjdź i protestuj z nami" - napisał na Facebooku, dodając, że "telewizja publiczna ma być dla obywateli, a nie dla jednego ugrupowania!".
To nie pierwsza tak ostra reakcja siostrzeńca premiera.
W połowie grudnia, też w mediach społecznościowych tak podsumowywał rządy PiS w ubiegłym roku: "Manipulacje TVP nie ustają, a Jacek Kurski dalej grzeje stołek. Liczy się tylko przekazanie propagandy".
I przy okazji wymieniał wszystko, co mu się nie podobało. "Nominację do TK są kiepskim żartem, to przykre, że partia deklarująca się jako antykomunistyczna, umieszcza w nim komunistycznego prokuratora stanu wojennego Piotrowicza. Afera związana z Banasiem, farmy trolli, anulowanie przez Marszałek Witek głosowania, gdy PiSowi nie odpowiadała frekwencja, samoloty Kuchcińskiego..." (pisownia oryginalna).
Jak pisał, wierzy w to, iż "Mateusz Morawiecki jest wspaniałym ekonomistą", ale "dalej nikt nie jest mi w stanie wytłumaczyć, w jaki sposób minimalna pensja 4 tys. zł nie spowoduje kryzysu".
Tak naprawdę uderzał jednak w całą klasą polityczną: "Jaką mamy alternatywę? KO - Totalna opozycja rozdarta wojną domową, która zrobiłby wszystko inaczej, niż PiS. Lewica - "Nowa Lewica" pełna PZPRowskich działaczy, która zamiast współpracować dla dobra Polski, zajmuje się wychwalaniem armii czerwonej. KP - Po wyborach zapadło się jak kamień w wodę. Konfederacja - Grupy radykałów o sprzecznych celach" (pisownia oryginalna).