Reklama

Reklama

Samorządowcy zwierają szyki. Grożą, że wyjdą na ulice

- Tu nie ma wyboru. Jeżeli ktoś chce nas pozbawić środków unijnych czy nawet wyprowadzić z UE, powinniśmy wtedy wyjść z ludźmi na ulice - zapowiada w rozmowie z Interią Jacek Karnowski, szef Ruchu Samorządowego Tak! Dla Polski. W reakcji na doniesienia o możliwej utracie funduszy unijnych przez Polskę samorządowcy zapowiadają dużą kampanię informacyjną, rozmowy z politykami Prawa i Sprawiedliwości, a jeśli to nic nie da - protesty w całym kraju. "W naszej ocenie jeszcze nigdy Polska nie była tak blisko wyjścia z UE" - alarmują.

"Wzywamy polski rząd do natychmiastowego powrotu na ścieżkę praworządności oraz wycofania się ze zmian uzależniających sądownictwo od władzy wykonawczej. Trwanie władz centralnych w dotychczasowej postawie doprowadzi do poważnego naruszenia polskiej racji stanu" - tak brzmi fragment oficjalnego stanowiska Ruchu Samorządowego Tak! Dla Polski w obronie środków unijnych dla wspólnot lokalnych.

Pod pismem podpisały się 42 osoby, a wśród nich prezydenci, burmistrzowie i wójtowie wielu polskich miast, np. Jacek Sutryk z Wrocławia, Piotr Grzymowicz z Olsztyna, Tadeusz Truskolaski z Białegostoku, Jacek Jaśkowiak z Poznania, czy Andrzej Dziuba z Tychów.

Reklama

Pismo jest konsekwencją poniedziałkowych informacji, które zaalarmowały samorządowców. Jak donosiła "Rzeczpospolita", widmo utraty unijnych środków jest realne - i to nie tylko funduszy z Krajowego Programu Odbudowy, ale też części funduszy strukturalnych na lata 2021-2027. Włodarze miast doskonale wiedzą, że oznacza to dla nich katastrofę, bo przez ostatnie lata wiele kluczowych inwestycji realizowali z unijnym wsparciem. Nawet przychylny obozowi Zjednoczonej Prawicy Jakub Banaszek z Chełma przyznał w rozmowie z Interią, że w przypadku jego miasta gra idzie o ok. 300 mln zł

"Polska nigdy nie była tak blisko wyjścia z UE"

Diagnoza samorządowców jest jednoznaczna - ewentualny brak środków z Unii doprowadzi najpierw do kryzysu gospodarczego, a w konsekwencji do potężnego sporu społecznego z fundamentalnym pytaniem - po co nam obecność Polski w UE?

"W naszej ocenie jeszcze nigdy Polska nie była tak blisko wyjścia z UE. Konsekwencją tego będzie kolejny kryzys gospodarczy, tym razem wyłącznie wewnętrzny, spowodowany brakiem dopłat bezpośrednich dla rolników i idący za tym gwałtowny wzrost cen żywności. Czeka nas kolejna linia dużego sporu i konfrontowania obywateli przeciwko sobie" - czytamy w piśmie.

Oficjalne stanowisko jest jedynie pierwszym krokiem, bo samorządowcy już dziś myślą o postawieniu kolejnych. Zapowiada je w rozmowie z Interią Jacek Karnowski, szef Ruchu Samorządowego Tak! Dla Polski.

- Na pewno tej sprawy nie zostawimy, tak jak nie zostawiliśmy cen energii. Musimy mieć świadomość, że to nie są pieniądze, które dostanie PKP albo miasto Poznań, ale nie dostaną ich ludzie. Bo to ich pieniądze. To dopłaty rolnicze, dopłaty do firm, to służba zdrowia czy oświata. Nie można tak tego zostawić. Dla nas, samorządowców, nigdy nie było wyboru czy pieniądze z UE, czy praworządność. Żądamy jednego i drugiego - mówi Interii Karnowski.

Karnowski: Powinniśmy wtedy wyjść z ludźmi na ulice

Prezydent Sopotu zapowiada, że w kooperacji ze związkami i stowarzyszeniami samorządowymi, są gotowi do zdecydowanych działań. Jednym z nich miałaby być duża kampania informacyjna - według Karnowskiego samorządowcy mają na tym polu dużo do zrobienia. Druga rzecz to apelowanie i lobbing u... polityków samorządowych Prawa i Sprawiedliwości. Już w jednym z wystąpień podczas Europejskiego Forum Samorządowego w Poznaniu apelował do Mieczysława Struka i Grzegorza Schreibera, argumentując, że środki unijne to interes wszystkich środowisk.

Jeśli to się nie uda, Karnowski mówi Interii wprost o wyjściu na ulice.

- Myślę o specjalnej kampanii, którą jesteśmy w stanie zrobić w ramach Ruchu Samorządowego TAK dla Polski, Związku Miast Polskich, Unii Metropolii Polskich, Związku Gmin Wiejskich. Myślę też o demonstracjach, niestety. Tu nie ma wyboru. Jeżeli ktoś chce nas pozbawić środków unijnych czy nawet wyprowadzić z UE, powinniśmy wtedy wyjść z ludźmi na ulice - zapowiada w rozmowie z Interią.

Rząd tymczasem przekonuje, że nie ma żadnego ryzyka utraty unijnych środków.

Łukasz Szpyrka 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy