Reklama

Reklama

Miał doprowadzić do śmierci 12 podopiecznych. Rozpoczął się proces fałszywego księdza

Przez zaniedbania i złe warunki panujące w Domu Schronienia narażał zdrowie i życie podopiecznych, z których 12 zmarło - uważa prokuratura. W łódzkim sądzie rozpoczął się proces Marka N., który prowadził placówkę opiekuńczą w Zgierzu, podając się za księdza.

Oskarżonemu grozi do 12 lat więzienia. Proces prowadzony jest przed Sądem Okręgowym w Łodzi pod przewodnictwem sędzi Elizy Feliniak.

48-letni Marek N. zasiadł na ławie oskarżonych po ponad pięciu latach śledztwa. Mężczyzna, podając się za księdza Kościoła Starokatolickiego RP (który nie podlega zwierzchnictwu Kościoła Rzymskokatolickiego), prowadził w Zgierzu Dom Schronienia dla Potrzebujących, Bezdomnych, Starszych i Samotnych.

Działalność placówki wpisanej jedynie do rejestru noclegowni, sprowadzała się w rzeczywistości do całodobowej opieki nad osobami niepełnosprawnymi, przewlekle chorymi i w podeszłym wieku.

Reklama

Przeludnione pomieszczenia i brak opieki medycznej

Zdaniem śledczych w placówce nie zapewniono niezbędnej opieki, warunków bytowych i sanitarnych, umieszczając podopiecznych w wieloosobowych, przeludnionych i nieogrzewanych pomieszczeniach, bez należytej obsługi higienicznej, dbałości o zapewnienie odpowiedniego wyżywienia, utrzymanie czystości, mycie, zmianę pościeli, bielizny i ubrań, konsekwencją czego było m.in. szerzenie się wszawicy i świerzbu.

Podopiecznym nie zapewniono też koniecznej opieki medycznej, farmakologicznej i rehabilitacyjnej oraz obsługi higienicznej, czy diety adekwatnej do stwierdzanych schorzeń. Niejednokrotnie nie podawano wszystkich niezbędnych lekarstw i ignorowano informacje o krytycznym stanie zdrowia pensjonariuszy. Pensjonariusze cierpieli fizycznie i psychicznie.

30 zarzutów postawionych fałszywemu księdzu

Prokuratura postawiła Markowi N. 30 zarzutów. Wśród nich m.in. narażenie pensjonariuszy na utratę zdrowia i życia lub narażenie na ciężki uszczerbek na zdrowiu, doprowadzenie do śmierci 12 osób, znęcanie się fizyczne i psychiczne nad podopiecznymi. Według śledczych fałszywy ksiądz miał bić ich po głowie, ciągnąć za uszy, obrażać.

- Będąc zobowiązanym do opieki nad osobami przyjętymi do domu schronienia, naraził 26 podopiecznych tego domu, którzy wymagali całodobowej opieki, w tym wzmożonej opieki medycznej lub pomocy w podstawowych czynnościach dnia codziennego z powodu wieku, choroby lub niepełnosprawności na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz spowodował u 43 podopiecznych ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, czego następstwem była śmierć 12 podopiecznych. U 22 podopiecznych spowodował inny niż ciężki uszczerbek na zdrowie w postaci naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia - podkreśliła na sali sądowej prok. Joanna Bednarska z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Markowi N. postawiono też zarzuty znieważania prochów zmarłych pensjonariuszy, przywłaszczenia po nich świadczeń emerytalnych, wyłudzenia zasiłków pogrzebowych oraz przejmowania majątków osób w podeszłym wieku, w tym mieszkania i działki.

Marek N. nie przyznał się do zarzutów

Oskarżony przed sądem nie przyznał się do żadnego z zarzuconych mu w akcie oskarżenia czynów. Tłumaczył, że został on powołany przez biskupa Kościoła Starokatolickiego RP na funkcję administratora ośrodka i - jak przekonywał - nigdy nie był jego kierownikiem ani właścicielem. Wskazał, że taką funkcję miał pełnić kanclerz kurii Patryk P.

- Z osobami wymienionymi w akcie oskarżenia nie miałem kontaktu. Nie przygotowywałem leków, nie myłem ich, nie sprzątałem, nie gotowałem, nie prałem. Nie chodziłem po pokojach. Tymi ludźmi się nie zajmowałem. W ZUS zaległości opłat za pracowników mogły być, mogło być coś nie kupione, ale nigdy nie zabrakło nam na leki i jedzenie dla pacjentów - podkreślił Marek N.

Przekonywał również, że w ostatnich dniach działalności placówki nie przebywał w niej i nie wie, co działo się wówczas w ośrodku.

Wyjaśnił, że mieszkańcami placówki w większości były osoby wykluczone społecznie - samotne, schorowane, niedołężne, często bezdomne. Miesięczny kosz pobytu miał wynosić 1500 zł, lecz - jak mówił Marek N. - ze względu na złą sytuację finansową pacjentów większość nie ponosiła kosztów pobytu.

Po inspekcji Dom Schronienia został natychmiast zamknięty

Dom Schronienia w Zgierzu prowadzony był bez zgody wojewody łódzkiego - działał przez rok od 2015 r. Mogło przebywać w nim nawet 90 schorowanych i starszych osób wymagających stałej opieki. W październiku 2016 r. po inspekcji Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi, na wniosek wojewody łódzkiego schronisko zostało zamknięte w trybie natychmiastowym. Prokuratura wszczęła wówczas śledztwo w związku ze śmiercią czterech osób przewiezionych do szpitali z Domu Schronienia oraz osoby, która zmarła w tej placówce.

To kolejny proces Marka N. W marcu 2021 r. 48-latek został skazany przez Sąd Rejonowy w Zgierzu na cztery lata więzienia i 13,5 tys. zł. grzywny za zarzuty dotyczące oszustw, przywłaszczeń i pozbawienia wolności. Wcześniej był karany m.in. za znęcanie się nad podopiecznymi w innym z prowadzonych przez siebie ośrodkach.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy